10 i pół praktycznych sposobów na tanią suknię ślubną

with 43 komentarze
Suknia ślubna. Dla mnie kiedyś był to twór niemal mityczny i baśniowy. Śnieżnobiała kreacja nieskalana dotykiem zwykłego śmiertelnika. Otulona aurą wyjątkowości. Kropla luksusu w codziennej szarości. Mieniąca się blaskiem magicznego pyłu. I ja niegodna, by dotknąć tej świętości…
tania suknia ślubna
Mój wyimaginowany obraz sukni ślubnej runął jak domek z kart pierwszego dnia praktyk w jednym z łódzkich salonów. Przechadzając się wśród wieszaków i manekinów ubranych w cudowne kreacje, czułam się jak w bajce. To jest jeden z piękniejszych salonów w Łodzi. Później poszłam na zaplecze do pracowni krawieckiej.
 
Sukien było dużo, miejsca stosunkowo mało. Usiadłam tak, żeby nikomu nie przeszkadzać i dostałam swoje pierwsze zadanie – miałam odpruć gorset od spódnicy. Suknia była za krótka, więc trzeba było od nowa uszyć spódnicę. Miałam na kolanach kreację za kilka tysięcy złotych i nożyczki, którymi miałam ją przepołowić…
 
Później robiłam różne inne proste rzeczy przy wielu sukienkach. Wtedy zrozumiałam jedną rzecz. Suknia ślubna to po prostu biała kiecka, która dużo kosztuje i ma bardziej uroczysty krój niż te, które nosimy na co dzień. Nie zawsze jest warta swojej ceny, nie zawsze jest dobrze uszyta. Jej biel także nie dodaje jej świętości – brudzi się jak każda inna, ale jak każdą inną, można ją uprać. Albo zastosować „proszek do prania” w sprayu. :)
 
Podsumowując, każda biała (choć i to niekoniecznie) piękna sukienka może być suknią ślubną. Oczywiście przemiła jest otoczka pięknego salonu z wielkimi lustrami, podestem, fotelami dla towarzyszek i kawą serwowaną kupującym, ale i bez tego suknia może być tą jedną, jedyną i wyjątkową.
 

Po przydługim wstępie mam dla Ciebie 9 sposobów, gdzie i jak kupisz tańszą suknię ślubną:

1. Wypożyczenie

Te same przeżycia, co przy zakupie w salonie. Wszystko w pięknej i luksusowej otoczce. Koszt wypożyczenia to mniej więcej 50% wartości nowej sukni plus kaucja, która jest zwracana po oddaniu sukienki. Przepada, jeśli się ją uszkodziło.
Widzę dwa minusy takiego rozwiązania. Po pierwsze nie zostawisz tej sukienki ani na pamiątkę, ani nie zrobisz ciekawej i nietypowej sesji zdjęciowej, np. w wodzie. Po drugie w trakcie wesela być może będziesz bardziej uważać i martwić się, żeby nic się sukience nie stało.
Warto dodać, że za tą cenę często kupisz używaną suknię w dobrym stanie.
Wypożyczenie polecam osobom, które nie myślą o ślubnej kreacji z jakimś szczególnym sentymentem.

2. Szycie w tańszym salonie/u krawcowej

W dużych miastach jest mnóstwo salonów sukien ślubnych, które mają przeróżne ceny. Warto szukać tych, które szyją sukienki na miejscu, a nie sprowadzają je z zagranicy. Same koszty transportu są koszmarne. Można poszukać też dobrej krawcowej, która nie specjalizuje się w ślubnych kreacjach. Nie zawyży ceny z uwagi na to, że ślubna, nie będzie miała dużego obłożenia w sezonie.
Zdecydowanym plusem tej opcji, oprócz ceny, jest to, że suknia od początku jest szyta na Twoje wymiary. Suknie sprowadza się w rozmiarze zbliżonym do Twojego i na miejscu się ją dopasowuje. Ślubne rozmiarówki mogą mieć więcej rozmiarów niż standardowe od XS do XXL, ale mimo to przerabianie sukni to nie to samo, co szycie na miarę. Jest to szczególnie ważne przy nietypowej figurze lub wysokim wzroście.
 

3. Szycie z Polskich materiałów

Kiedy zdecydujesz się na szycie na miarę u krawcowej, warto zwrócić uwagę na materiały, z jakich korzysta. Polskie są dużo tańsze niż zagraniczne. Francuskie koronki czy włoskie satyny może i są piękniejsze, ale nie oszukujmy się, nikt tego nie rozpozna. Może jedynie osoby z branży, ale to też z bliska i po dotknięciu dopiero. Polskie koronki też są piękne. Na co dzień nie chodzimy w ubraniach z tak szlachetnych materiałów, więc nawet nieco tańsze ślubne tkaniny będą wyglądać pięknie. Tym bardziej, że będziesz jedyną panną młodą na swoim ślubie i z nikim nie będziesz porównywana.
 

4. Zmniejszenie ilości błyszczących ozdób i koronek

Wiecie jak drogie potrafią być te wszystkie świecące aplikacje? Taki pasek jak na zdjęciu może kosztować koło 100 zł. Te kamyczki są malutkie, ale zazwyczaj im większe, tym droższe. Chyba nie muszę dodawać, że oryginalny Swarovski to jeszcze wyższe ceny? Chcę zwrócić Waszą uwagę na to, że kupując suknię szytą w Waszym salonie, możecie zapytać, czy cena będzie mniejsza bez jakiś tam ozdób albo czy można je wymienić na tańsze. To samo tyczy się koronek i gipiurowych wstawek.
Delikatne polskie suknie bez świecidełek i koronek można spokojnie kupić za kilkaset złotych.

tania suknia ślubna

 

5. Promocje i wyprzedaże w salonach, czyli modele wystawowe

Zaczynają być wyprzedawane na początku sezonu ślubnego, czyli w okolicach kwietnia. Salony zazwyczaj mają już wypełnione grafiki na całe lato, sukienki na ten czas zamówione, więc modele wystawowe nie są już potrzebne. Jeśli tylko suknia jest w Twoim rozmiarze, bierz.
Będzie wyprana i nikt nie zauważy, że jest z wystawy. Jedyne, co może ją zdradzić to błyszczące koraliki. Te trochę tańsze szarzeją z czasem i nie da się tego wyprać niestety. Jeśli są w porządku, a ślub za miesiąc to ok, ale jeśli suknia będzie czekać pół roku to się zastanów.

6. Biała suknia nie z salonu ślubnego

Jeśli nie zależy Ci na sukni w rozłożystą długą spódnicą, poszukaj białej sukienki w normalnych sklepach. Kilka razy przez sieć przeszły artykuły polecające suknie ślubne z sieciówek. Warto się rozejrzeć po galeriach handlowych w naszym mieście. Wejść do sklepów, do których zazwyczaj się nie wchodzi, bo „za drogo”. Na co dzień może za drogo, ale na ślub może się okazać, że będzie względnie tanio.

7. Aukcje na Allegro

Zauważ, że dopiero teraz przechodzimy do sukienek używanych.
Na Allegro znajdziecie mnóstwo modeli. Często dziewczyny sprzedają swoje kreacje w miesiąc czy dwa po ślubie, wiec są to te same kolekcje, które kupiłybyście w salonie. Trudno znaleźć idealnie swój rozmiar, więc być może do tej opcji trzeba będzie doliczyć koszty przeróbek krawieckich. Zazwyczaj i tak jest to o wiele korzystniejsza finansowo opcja niż nówka sztuka.
Nie kupowałabym sukienki przez Internet bez przymierzania. Szukaj ofert ze swojej okolicy albo zrób sobie wycieczkę, ale nie ma co ryzykować.
Jako ciekawostkę powiem Wam, że pisząc licencjat o sukniach ślubnych, skupowałam różne sukienki na Allegro. Głównie po to, żeby zaoszczędzić na materiałach i częściowo na czasie. Rozpruwałam różne fragmenty i po przerobieniu łączyłam je w inne całości. I nie tworzyłam sama wykroju gorsetu, tylko odrysowywałam rozpruty. No, ale nie o tym chciałam pisać. Kupiłam kilka dość starych sukienek, ale udało mi się kupić jedną za 30 zł, która miała jeszcze metkę! Znalazłam ją gdzieś w necie i okazało się, że była z zeszłorocznej kolekcji. Nie była używana. Szukajcie perełek i licytujcie. Zazwyczaj za grosze nikt nie chce sprzedać ładnej sukni i sprzedający wycofują się przed końcem aukcji z informacją „towar uległ uszkodzeniu, przepraszamy”, ale niektórzy się zagapią, a Ty zyskasz sukienkę za 20 zł. Jeśli masz czas i jesteś wytrwała, polecam. ;)

8. Zakup w komisie

Wiele salonów sukien ślubnych oferuje swoim klientkom możliwość oddania sukni po ślubie do nich jak do komisu. Jest taniej, ale o ewentualne przeróbki raczej musisz martwić się sama. Plus jest taki, że przy przymiarce możesz liczyć na profesjonalną poradę specjalistek. Panie z salonu powinny Ci poradzić, czy ewentualne przeróbki będą możliwe i czy suknia dobrze leży.
O szczegóły warto pytać w konkretnych salonach. Konkretne warunki zależą od zasad danego miejsca.

9. Suknia z second handu

Brzmi słabo? Niekoniecznie. Może typową balową suknię księżniczki będzie ciężko znaleźć, ale klimaty boho albo krótsze modele jak najbardziej. Skoro w ciuchlandach można znaleźć kreacje z wielkich odmów mody, czemu nie w białym kolorze? Piszę o tym, bo znam taki przypadek. Może i Wam się poszczęści i po małej przeróbce za małe pieniądze będziecie mieć suknię swoich marzeń? Czasem do prostej sukienki wystarczy dodać jakiś biżuteryjny pasek albo koronkową aplikację, żeby wyglądała zjawiskowo i bardziej „ślubnie”.
 

10. Odkupienie od znajomej znajomej

Pytajcie znajomych i rodziny, czy nie wiedzą o kimś, kto chce sprzedać suknię. Jeśli będzie to znajoma znajomej znajomego, może się okazać, że nikt z Twoich gości nawet nie będzie wiedział, że jakiś czas temu inna kobieta szła w niej do ołtarza.
 

10,5. Możecie dostać wymarzoną suknię za darmo!

Dodatkowy punkt, który odnosi się do poprzedniego. Dodaję go po komentarzu Karoliny na naszym fanpagu: „Można też zaufać Opatrzności Bożej i dostać wymarzoną sukienkę za darmo ;)”. Cuda się zdarzają, jak widać. :) Może akurat kuzynka przyjaciółki chce się szybko pozbyć sukni, bo nie ma jej gdzie trzymać, albo Ty zrobisz dla niej jakieś zlecenie w zamian za suknię? Albo po prostu tak się polubicie, że da Ci ją w prezencie…?
 

A jakie są Wasze doświadczenie w poszukiwaniach tańszych opcji? Jak było u Was z wypożyczaniem lub zakupem w komisie? Może macie jeszcze jakieś pomysły?

Wpis powstał w ramach wyzwania Uli Phelep z bloga Sen Mai.

  • Wiola

    Super podsumowanie. Od dawna uważałam to samo. Jest tyle możliwości, po co się ograniczać i wydawać masę pieniędzy na sukienkę, którą założymy raz? Ja kupowałam w końcu w salonie, ale kupiłam z wyprzedaży z poprzedniego sezonu (dobry salon w Olsztynie „Magdalena”, pozdrawiam panie pracujące tam) i nie zapłaciłam majątku. Nie przepłacałam też za dodatki. Na głowie nie było welonu tylko wianek z kwiatków, buty kupiłam takie, że jeszcze je założę nie raz itd. Podoba mi się to, że np. Keira Knightley założyła na ślub sukienkę, która miała wcześniej na sobie kilka razy. Sukienka lekka, śliczna, wygladała w niej pięknie. Nawet gwiazda może miec do tego dystans.

  • Martyn

    szukam krawcowej we wrocławiu albo jakiegoś salonu który likwiduje kolekcje sukien ślubnych.
    na sukienkę chce wydać max 1000 zł.
    ktoś? coś?

  • Pingback: Co zrobić z welonem po ślubie? - Sprzedać, zachować czy...? - Mocem()

  • Moja była z sieciówki :) Wcześniej zmierzyłam kilka klasycznie ślubnych krojów, ale w żadnym nie czułam się sobą. No i wiedziałam, że wesele będzie bez tańców, więc wielka kieca nie wchodziła w grę ;)

  • A.B.

    Myślę o sukni z ekspozycji od amerykańskiej projektantki. Cena jest bardzo atrakcyjna, jednak suknia posiada zdobienia (koraliki, perełki, itp.) Czy warto ryzykować? Ślub jest dopiero za rok.

  • syla

    Ja kupiłam używana. Długo jej szukałam z racji mojego wzrostu. Ale nie jest uszkodzona, jest cudowna taka jaką chciałam. Dziewczyna dala za nia 7000 zł a ja 1300 :) także warto. Jedyny moj koszt to kupno koła (kupilam na allegro za 95 zł nowe od jakiejsc krawcowej) i zwezenie pasa od stanika ale to groszowe sprawy. Mysle ze nie warto przepłacać, wkońcu to sukienka na 1 dzień ;)

  • AnnaM

    Jestem z Warszawy – za zaczęłam od komisu na grochowskiej ale mi się nie podobało. przeszłam się po kilku salonach i w emmi mariage stałam przed lustrem w „tej jedynej” i już miałam kupować, ale strzymałam się żeby się jeszcze przespać z tematem i ostatecznie trafiłam do komisu lady bride, gdzie kupiłam identyczną sukienkę którą mierzyłam w EM (była z kolekcji z poprzedniego roku) tylko za 1500zł a nie 3000 :)

  • Suknię uszyła mi krawcowa. Nie do końca była to kreacja z moich marzeń, ale mam raczej praktyczne podejście ;-) I tak wylądowała w kartonie w piwnicy z butami oraz innymi ślubnymi pamiątkami. Córka dostanie kiedys do zabawy ;-)

    • No ja ciągle się zastanawiam, co ze swoją zrobić. :) Póki co leży w pudełku pod łóżkiem.

      • Moja leżała pod łóżkiem trzy lata, kilka razy wystawiałam na all, ale jej przeznaczeniem widocznie jest zostać na razie :-)

  • laiamand

    Ja od początku wiedziałam, że nie kupię sukni w salonie, ponieważ miała dwa wymagania: brak gorsetu i brak koła ( co determinuje krój). Odstraszały mnie ceny, do tego obawiałam się nieciekawego asortymentu. Nie pomyliłam się. Gdybym miała komuś doradzać, to:
    1. Warto zwiedzić kilka salonów, żeby mieć pojęcie o tym, co na nas dobrze leży. Polecam raczej droższe salony, w tanich (odwiedziłam 5 ) były głównie księżniczki.
    2. Przeglądać allegro i OLX, a także facebooka – mierzyłam suknię koleżanki zanim ona wystawiła ją do sprzedaży. Dla fanek księżniczek i hiszpańskich koronek jest wiele propozycji, ale niestety ja poniżej 1500zł nie znalazłam modelu dla siebie.
    3. W razie kompletnego zniechęcenia poszukać krawcowej. Ja swoją mam z bloga i jestem całkowicie pewna efektu końcowego. Płacę za tę przyjemność 2000zł, co we Wrocławiu jest porównywalne z tanimi salonami, ale tutaj suknia jest zrobiona z przywoitych materiałów i dokładnie taka, jak chcę. Nadal nie jest to jednal zbyt tania wersja.

    Jest też opcja trudna, ale bardzo korzystna finansowo: dowiedzieć się o likwidowanym salonie. Jedyna salonowa kieca, którą poważnie rozważałam, wisiała 300m od wrocławskiego Rynku i kosztowała 1000zł z wszelkimi poprawkami.

    Na co jeszcze zwrócić uwagę? Bieliznę. Serio, przy wymyślnych krojach trzeba szukać specjalnych bustierów lub biustonoszy do zadań specjalnych, które kosztują powyżej 200zł i ciężko dostać je w sklepach stacjonarnych, a nawet polskich internetowych. Wtedy cena okazyjnie znalezionej sukni nagle skacze wyraźnie do góry, a taki techniczny gorset trudno jeszcze kiedyś wykorzystać.

  • Sabina Sabina

    doradź mi proszę, czy warto kupic suknie używaną ( model z 2015 roku- slub 07.2015 ) rok wcześniej?
    moje wesele 09.2016/
    a ja jestem w 100 % pewna ze chce odkupić suknie używaną,
    boje sie tylko ze jak sie zabiorę za poszukiwania w okolicach kwietnia /maja to wszystkie sukienki będą już „powybierane na nowy sezon”

    natomiast jak zacznę myśleć o sukience teraz to zwyczajnie mi zżółknie przez ten rok

    • Nie martwiłabym się, że będą powybierane. :) Mało która panna młoda sprzedaje suknię od razu po ślubie, więc spokojnie. Na Allegro codziennie pojawiają się nowe aukcje.

      Jeśli będziesz kupowała suknię z tego roku, to się nie przejmuj, że Ci zżółknie. Jeśli będziesz ją trzymać w szafie, a nie na słońcu to nie powinno się z nią nic stać. Pralnie naprawdę pięknie wybielają suknie ślubne. :)

      Zwróć uwagę, że przez rok, Twoje wymiary mogą się zmienić. Pół biedy, jeśli kupisz suknię wiązaną, ale jeśli ma być ekspres, lepiej nie kupować jej za wcześnie. Nie wszystko da się dopasować (jeśli już to pamiętaj, że łatwiej zwęzić niż poszerzyć sukienkę).

      Radzę zacząć się rozglądać, przeglądać aukcje na Allegro i oferty na facebookowych grupach tematycznych, a na zakup nastawić się po Nowym Roku. No chyba, że trafi Ci się jakieś cudeńko w niskiej cenie to bierz! ;)

  • Ja swoją kupiłam za 300zł :) Ładnia, biała, prosta, z gorsetem. Kupowałam w grudniu gdy wyprzedawano starą kolekcję. Na szczęście ta jedna czekała na mnie, bo nikt się w nią nie mieścił :)

  • A suknia od początkującego projektanta? Będzie mu zależało na takim zleceniu, gdyż jest początkujący, więc wszystko dopieści i nie policzy majątku :)

    • Zastanawiałam się, czy umieścić tutaj taki punkt (ze względu na skończone studia). :) Warto się zorientować, ile by taka osoba wzięła i czy jest w stanie uszyć to, o czym myślimy.

    • Maria Rapacz

      Witam, jestem projektantka z dlugim stażem i zawsze dochodze do porozumienia z klientką, więc nie widze przeciwwskazań zeby szyć u projektanta. Musze się pochwalic że najtańszą suknie jaką szylam i zaprojektowalam kosztowała 650zl wraz z tkaninami i ozdobami. Życzę powodzenia. Maria

      • A prowadzisz jakąś stronę internetową ze swoim portfolio żeby móc zobaczyć Twoje projekty? Pytam tak na zaś :) Ale pewnie nie tylko ja byłabym ciekawa. Jeśli nie masz takiej strony to na blogspocie na początek możesz założyć sobie blog zupełnie za darmo.

  • Anonimowy

    Jeszcze przypomniał mi się jeden, 4 przypadek- "zwykły" sklep. Nie tak do końca zwykły, bo to była Zara i najtańsza nie jest, ale kiedyś siostra szukała sukienki na chrzest i tam widziałam śliczną, prostą i wykończoną koronkami sukienkę! Siostra wyglądała jak do cywilnego :) Także polecam szukanie w sklepach nie "ślubnych", bo tam idealną dla nas sukienkę faktycznie można kupić od 150 zł i wyglądać jak z salonu! pozdrawiam

    • Jak dużo przykładów :) Dzięki :) Po wszystkich komentarzach, jakie tu widzę, zaczynam się zastanawiać, czy nie przepłaciłam za swoją suknię :)

  • Anonimowy

    Ja znam w sumie 3 przypadki:
    1. Krawcowa- koleżanka zapłaciła 800 zł za sukienkę jaką chciała, od niej zależał też odcień, aplikacje, rodzaje koronek etc. po prostu wszystko!
    2. Salon sukien ślubnych. Byłam obecna jako świadkowa. Piękne manekiny, pufy, kawa, duże przymierzalnie i… żadnej metki! Pani zaczynała szukanie sukni od pytania w stylu "ile możemy przeznaczyć"… Dla mnie to czyste naciąganie!!! Jakby sprawa dotyczyła mnie to bym od razu podziękowała i wyszła, ale w tym przypadku musiałam być dzielna i wspierać przyszłą pannę młodą (ona nie widziała w tym najmniejszego problemu…)
    3. Oddam- dokładnie babci koleżanka (!) zapytała czy może ktoś nie chciałby jej sukienki ślubnej. Za darmo, retro, teraz modnie. Można? Można :)

  • Ja szyłam moją suknię u zwykłej krawcowej. Perełki, które ją zdobiły były z demobilu. Za całość zapłaciłam 400 zł, a za podobną w salonie sukien ślubnych musiałabym zapłacić pewnie grubo ponad 1000 zł.

  • Zakup z drugiej ręki to dobre rozwiązanie ;) Moja kosztowała kupę kasy i dzisiaj bym jej nie brała

    • Ja długo zastanawiałam się nad kupieniem sukni przez Allegro, ale nie znalazłam idealnego modelu (bardzo dokładnie wiedziałam, czego chcę).

  • Moją sukienkę szyła koleżanka, która po prostu umie szyć (jaj mama jest zawodową krawcową i ona się przy niej nauczyła). Materiał kupiłam sama w pasmanterii. A zaprojektował ją mój mąż plastyk (wiedziałam co chcę, ale nie umiałam tego wyrazić – na szczęście mój mąż doskonale to złapał i narysował). Była idealnie gładka, długa, z długą bordową wstążką z tyłu. Żadnych koronek, ani świecidełek, bo te mi się po prostu nie podobają. Uszyta idealnie na miarę, jedyna w swoim rodzaju, wyjątkowa, unikalna i wymarzona. Koszt całkowity – 170 zł (osiem lat temu). Moja rada – rozejrzyjcie się wśród znajomych i znajomych znajomych. Na pewno znajdziecie kogoś, kto umie szyć :D

    • Wow, 170 zł to bardzo mało za spełnienie marzeń :) Potwierdzam, że warto popytać o umiejętność szycia znajomych.

  • Mnie sięmary rozkloszowana,dluga do ziemi, chociaż ceny mnie przerażają. Nie podobają mi się za to koronki, ale kto wie, może mi się odmieni? :-)

    • Te rozkloszowane też można znaleźć w przeróżnych cenach, więc nie ma się co martwić na zapas :) A co do "odmieniania" to zabrałam jedną z koleżanek do salonu sukien ślubnych na poszukiwania mojej kiecki. W drodze opowiadałam jakie mi się podobają (błyszczące i szerokie wtedy), a ona, że wolałaby taką skromną, z rękawkami, lekko rozszerzaną na dole… Jak weszłyśmy do salonu zmieniła zdanie o 180 stopni. :) Wychodząc, marzyła o zdecydowanie bardziej zdobionej niż ta, którą ja przymierzałam :)

  • Jeszcze nie pora na suknię ślubną, ale nie zamierzam raczej wydawać na nią fortuny. Biorę pod uwagę krawcową, suknię chcę mieć raczej minimalistyczną także wszystkie świecidełka ograniczam do minimum. Nie wykluczam też po prostu białej sukienki ze sklepu. No chyba, że mi się odmieni… :)

  • Ja swoją suknię znalazłam w jednym z salonów łódzkich, ciężko było cokolwiek na mnie znaleźć, bo rozmiarówka kończyła się na 42, no może na 44, a ja potrzebowałam co najmniej 50. Zlazłam pół Łodzi w poszukiwaniu czegoś, co mnie zadowoli, a jednocześnie nie ujmie z kieszeni za wiele. Udało się, sukienka była nowa, ale ze starej kolekcji, akurat była wyprzedaż. Dałam za nią aż 400 złotych. Podobała mi się. I pomijam fakt, że była to jedna jedyna, na którą trafiłam w swoim rozmiarze. Niestety, nie myślałam wtedy zupełnie o szyciu u krawcowej czy coś, bo człowiek kompletnie niedoświadczony w te klocki.
    Dzisiaj akurat przechodziłam ulicą Jaracza, na której jest zagłębie salonów sukien ślubnych. I czy mnie jakieś zachwyciły? Nie powiem, ładne może i są, ale tyle przepychu na jeden dzień, to według mnie troszeczkę za dużo szczęścia.

    Pozdrawiam,
    Gosia

    • To ja powiem szczerze, że zawsze przechodząc Jaracza, wzdycham do tych błyszczących wystaw. :)

  • ja właśnie zamierzam skorzystać z pkt 2- szycie u krawcowej:)
    jestem bardzo niską i szczupłą osóbką, więc po wszystkich przeróbkach mogłoby się okazać, że dostanę zupełnie inny fason niż oczekiwałam;p a dodatkowo.. jak to o mnie mówią gdy wybieram się na zakupy.. tego co ja poszukuję "jeszcze nikt nie wyprodukował" ;))

    • miałam podobnie, chociaż wydawało mi się, że wymyśliłam taki prosty model… :) Jeśli wiesz, czego chcesz to jest super opcja.

    • Znam to z autopsji! Już od początku miałam wizję swojej sukni i chociaż wydawała mi się całkiem zwyczajna, nigdzie takiej nie było – ba! nikt jeszcze takiej nie wymyślił, bo przeszukując cały Internet nie znalazłam nawet zdjęcia, z którego chciałabym ją uszyć.
      Czekam właśnie na ostatnie poprawki sukni z mojego projektu :)

  • Ja zaczęłam szukać, mimo jakichkolwiek bliższych czy dalszych planów, bo przeraża mnie cena i podejście pań salonowych. Ostatecznie mam białą, krótką kiecę w razie czego ze sklepu z garsonkami za marne 150zł :)
    Co prawda na jej widok moja rodzona siostra okrzyknęła się sponsorem takiej właściwej, ale mam atak paniki na myśl o wizycie w salonie.

    • Haha, to moja mama podobnie reagowała, jak jej pokazałam czerwone buty ślubne z beżowymi obcasami. I jak jej powiedziałam, że nie chcę bolerka, tylko sweterek… Sweterek nie wyszedł w końcu, ale to dobrze, bo bym się ugotowała.

  • dodam, że wielu projektantów sprzedaje równiez swoje prototypy po bardzo atrakcyjnych cenach np.

    http://nikonorov.com/sample-sale/

    • Tak, to racja :) Dobrze o tym wiedzieć, bo niektórym się wydaje, że to są ogromne kwoty, a wcale nie są.

  • ja po prostu szyłam u krawcowej. Cały mój strój slubny łącznie z bielizna i butami kosztował ok 1200zł. W tamtych czasach suknie w salonach były od 2000zł w górę. ja szyłam u krawcowej na mój rozmiar i umowę miałam taka, że po ślubie krawcowa tą kieckę sobie bierze do swojego komisu, a ja mam problem z głowy.

    • Ale jeśli suknia się sprzeda to pieniądze idą do Ciebie, czy do krawcowej?

    • do krawcowej. Sukienka była na czas mojego slubu tzw współwlasnoscia. juz nie pamietam jak to było opisane w umowie. Byłą szyta z dobrych materiałow itd na moją figurę, moje rozmiary, tak jak chciałam. Reanimacja po weselu na koszt krawcowej, by na moim plenerze wyglądała ok, po plenerze tez krawcowa ją sobie czysciła i zostawiałą u siebie. Dla mnie idealna opcja. Z moim wzrostem i figurą to by roznie mogło byc kupujac gotowca.