Dlaczego małżeństwo jest fajne? 30 powodów

with 9 komentarzy

Kolejność podanych powodów jest totalnie przypadkowa. Ciężko by było nawet nadać im różne wagi. Dla każdego kolejność pewnie byłaby zupełnie inna.

Małżeństwo jest fajne, wiesz?

  1. Obowiązki domowe dzielą się na pół. Przynajmniej teoretycznie, bo wszystko zależy od nas. Są różne sposoby, jak podzielić pranie, sprzątanie i całą resztę, ale sęk w tym, że dzielimy to na dwie osoby, nie musimy robić tego sami.
  2. Jesteśmy nową rodziną. To my wprowadzamy nowe tradycje. Możemy połączyć zwyczaje z naszych rodzinnych domów albo je zupełnie zmienić, czy wyeliminować. Mamy też możliwość wprowadzić coś zupełnie nowego, o czym zawsze marzyliśmy, co widzieliśmy w filmie lub usłyszeliśmy od znajomych.
  3. Możemy naprawić to, co nie podobało nam się w naszych domach. Wiemy zazwyczaj, jakich zachowań w stosunku do nas czy do siebie nawzajem nie lubiliśmy i mamy szansę ich nie powielać. Oprócz naszej „lepszej” rodziny, może uda nam się nawet trochę wpłynąć na rodziców i pokazać im coś ważnego?
  4. Powiększamy rodzinę – zyskujemy nowych braci, siostry, wujków, ciocie i teściów – ludzi, którzy bez małżeństwa ich dzieci nie istnieją (w roli teściów rzecz jasna). Nie ma rodzin idealnych, nie wszystkich od razu kochamy, ale z pewnością w rodzinie współmałżonka są osoby, które stają się szczególnie nam drogie. 
  5. Możemy się razem rozliczać. Papierkowe sprawy stają się łatwiejsze. Część urzędowych kwestii możemy załatwić razem albo wystarczy, kiedy zrobi je tylko jedna osoba za nas oboje.
  6. Zawsze mamy z kim wracać z imprezy.
  7. Znika strach przed zajściem w ciążę. Dziecko nie zwiąże nas z kimś, z kim nie planowaliśmy wspólnej przyszłości lub nie była ona jeszcze pewna.
  8. Bałagan w domu jest nie tylko mój, ale nasz. Nie jest to tylko moja wina, jeśli coś nie jest idealne.
  9. Mamy dwie pensje, więc potencjalnie mamy więcej pieniędzy, co często ułatwia wiele spraw. Szczególnie na początku wspólnego życia.
  10. Mamy więcej czasu dla znajomych. Paradoks? Wcale nie. Nie tracimy już czasu na dojazdy na spotkania z drugą połową, nie spędzamy z nią każdej wolnej chwili, bo się nacieszyć sobą nie możemy. Z naszego kalendarza znikają wszystkie „randki” (mniej czy bardziej romantyczne), bo widzimy się ciągle w domu. Czas poza pracą czy studiami jest wolny i można go poświęcić przyjaciołom i znajomym.
  11. Nie musimy podejmować trudnych decyzji sami. Jest druga osoba, z którą możemy wszystko skonsultować. Odpowiedzialność też rozkłada się na pół.
  12. Zawsze mamy z kim iść na wesele. Nie musimy na siłę szukać osoby towarzyszącej, ani bawić się samemu, nikt nas nie posadzi przy stoliku dla singli, a adoracje podchmielonych panów łatwiej odrzucić z mężem u boku.
  13. Jesteśmy w swoim towarzystwie bardziej swobodni. Spędzamy razem czasem całe dnie, noce, choroby. Mąż nie widzi nas tylko w perfekcyjnym makijażu, a i on nie chodzi ciągle w idealnie odprasowanych ciuchach. Pierzemy swoje brudy. 
  14. Urządzamy mieszkanie! Pierwsze, drugie, czy kolejne, ale razem. dzięki temu, że jest nas dwoje, często dajemy radę wiele zrobić sami, bez pomocy szwagrów czy ekipy remontowej.
  15. Po prostu jesteśmy razem. Czujemy się kochani i potrzebni. Czasem może tą miłość trzeba nauczyć się dostrzegać, ale ona jest w codziennych prozaicznych czynnościach, takich jak parzenie kawy o poranku czy kupienie małżonkowi ulubionego sera, za którym samemu się nie przepada.
  16. Rodzina przestaje się dopytywać, kiedy w końcu sobie kogoś znajdziemy, albo kiedy się pobierzemy. I wszyscy są szczęśliwi.
  17. Dostajemy na różne uroczystości więcej prezentów. Po pierwsze mamy większą rodzinę, a po drugie często prezenty dla współmałżonka są prezentami do domu, więc częściowo też dla nas.
  18. Jest ktoś, kto zawsze mi poda herbatę i leki, kiedy jestem chora.
  19. Kiedy coś stanie się małżonkowi, ze szpitala zadzwonią do nas, a nie do teściów. O wszystkim dowiadujemy się pierwsi i jesteśmy jedynymi upoważnionymi osobami do podejmowania jakichkolwiek decyzji.
  20. Kiedy mamy zły dzień albo odnieśliśmy sukces – zawsze jest ktoś,z kim możemy się tym podzielić.
  21. Bo ślub jest fajny! Po prostu. To jedyna w swoim rodzaju ceremonia, a uroku wesela nie ma żadna inna impreza.
  22. Jesteśmy mężem i żoną, a nie konkubiną i konkubentem. Tworzymy małżeństwo, a nie konkubinat. Brzmienie tych słów jest dla mnie okropne i samo w sobie jest argumentem, żeby się pobrać. Z dużym przymrużeniem oka, ale jednak.
  23. Mamy do kogo się przytulić, a to jest i miłe i zdrowe.
  24. Małżonkowie żyją dłużej i są mniej podatni na depresję.
  25. Razem wychowujemy dzieci. Nawet jeśli druga osoba mniej się angażuje, w czasie problemów wychowawczych, bądź logistycznych (kto odbierze dziecko ze szkoły, kiedy Ty musisz jechać do urzędu, a później masz dentystę) nie jesteśmy sami.
  26. W niektórych kręgach zaczynamy być poważniej traktowani. Już nie jesteśmy dzieciakami, panną czy kawalerem na wydaniu, ale żoną lub mężem, głową czy panią domu. Mamy poważne problemy, być może większe doświadczenie, ułożone życie, więc jesteśmy postrzegani jako bardziej wiarygodni i dojrzali.
  27. Jesteśmy dorośli! I robimy te wszystkie dorosłe rzeczy! Oczywiście zachwyt nad tym wszystkim mija, kiedy trzeba odstać swoje w kolejce lub zapłacić rachunki, ale chociaż na początku jest fajnie kupować sprzęty AGD, brać raty, podpisywać umowy.
  28. Seks jest coraz lepszy. Znamy się coraz lepiej, coraz swobodniej się zachowujemy, wiemy, co druga osoba lubi, a czego nie, o czym marzy. Razem dążymy do tego, żeby było nam obojgu lepiej.
  29. Kiedy jesteśmy głodni, czasem wystarczy poprosić małżonka, nie trzeba robić wszystkiego samemu.
  30. Uzupełniamy się nawzajem. Kobieta i mężczyzna mają naturalne predyspozycje do różnych rzeczy i żyjąc w pojedynkę, czasem brakuje tego męskiego czy żeńskiego pierwiastka.
Małżeństwo jest fajne

Kiedy zapytałam mojego Męża, dlaczego małżeństwo jest fajne, powiedział, że dlatego, że mnie kocha.

Pierwsza myśl na temat tego posta była: „10 powodów, dla których małżeństwo jest fajne”… Widać, że jest fajniejsze niż 10 punktów. ;) Zgadzacie się ze mną, że małżeństwo jest fajne? Co jeszcze dodalibyście do powyższej listy?
  • Pingback: Czy aby na pewno małżeństwo jest fajne? - Mocem()

  • Fajna lista :-) Z pewnością znalazłoby się kolejne 30 powodów ;-)

  • Pingback: Po co mi (drugi!) blog? - Mocem()

  • Anonimowy

    Jak dla mnie główny punkt to możliwość bycia razem. Nie wyobrażam sobie zamieszkania bez ślubu. Dla mnie to trochę zabawa w dom.
    Dziecko- dla mnie też bez ślubu (ewentualnie zaręczyn- pół biedy) to byłby problem. Psychiczny. Czy dziecko Go zmusiło do ślubu czy tylko zmotywowało, jest ze mną ze względu na dziecko, jak wszystko poukładamy, jaka będzie reakcja otoczenia itp. itd. …
    Jesteśmy "dorośli". Czy ślub bierzesz w wieku 20 paru czy 30 paru lat ślub daje +10 do dorosłości ;) Masz własną rodzinę, obowiązki, jesteś za kogoś i za coś (dom) odpowiedzialny. No i ten szacunek przed rodziną, że się "odważyliście" :) Choćby rodzina znała 10 lat drugą połówkę i nie wiem jak lubiła, nie będzie takiego respektu :)

  • Super lista! Ale ja i tak muszę się doczepić (nie byłbym sobą):

    * "Znika strach przed zajściem w ciążę" – niekoniecznie. Niestety pozostaje bardzo mocny aspekt ekonomiczny, ale to chyba temat na inny post od Pani Naczelnej

    * "Bałagan w domu jest nie tylko mój, ale nasz. Nie jest to tylko moja wina". – nie wina, ale zasługa :)

    * "Rodzina przestaje się dopytywać, kiedy w końcu sobie kogoś znajdziemy" – zaczyna pytać kiedy dzidziuś :)

    ———
    Do listy dodałbym:

    * jest dla kogo być lepszym – nie każdemu zależy na samorozwoju (zawodowym, osobowym, duchowym) dla samego siebie. Natomiast kiedy coś przeszkadza Ukochanej, to już jest motywacja (np. skarpetki na podłodze).

    * pamięć zbiorowa – jeśli ja zapomnę, to może Ona nie :)

    * generalnie co dwie głowy, to nie jedna – powiązane z wieloma innymi punktami; dotyczy kreatywności, spontaniczności, hamowania głupich zachowań, itd :)

    * moc modlitwy i sakramentu – dla wierzących jest to dodatkowa moc (mocem) dana z Góry. Od momentu ślubu nasze modlitwy, błogosławieństwa i przekleństwa mają dużo większą moc

    * rynek pracy – przynajmniej jeśli chodzi o panów, to "żonaty" lepiej wygląda w CV niż "kawaler"

    • Wow, pięć dodatkowych punktów! Sporo i wszystkie bardzo konkretne. "Pamięć zbiorowa"… taaak, to bardzo wygodne dla wielu Panów. :)
      Dzięki za "doczepienie się" :) Rzeczywiście koszty posiadania dziecka wciąż mogą budzić lęk przed jego poczęciem, ale według mnie to już jest inny rodzaj strachu. Małżeństwo martwi się, że sobie nie dadzą rady,a nie, że zostaną "związani" na zawsze dzieckiem, bo oni już podjęli świadomą decyzję o byciu razem do końca życia.
      Koniec pytań o wybranka życia czy datę ślubu to faktycznie początek dociekań o to, kiedy rodzina się powiększy.

  • Zgadzam się, choć kilka punków zamknęłoby wspólne zamieszkanie bez ślubu. Nadal jednak uważam, że ślub jest potrzebny.

    • Owszem, część z tych punktów miałoby rację bytu też przy wspólnym mieszkaniu bez ślubu. Zastanawiałam się, czy je tu umieszczać. Jednak wspólne mieszkanie i ślub są na tyle mocno powiązane, że stwierdziłam, że można to połączyć.