Dziękuję Wam, młodzi małżonkowie, że jesteście

with 2 komentarze

Ślub na studiach to dla jednych osób głupota, dla innych marzenie. Są też i tacy, dla których okazał się po prostu naturalną koleją rzeczy. Jedni pobierają się wcześnie przez nieplanowaną ciążę, inni z romantycznego porywu serca, jeszcze inni podchodzą do tego świadomie z pragnieniem założenia rodziny. I do nich jest moje dzisiejsze „dziękuję”.

dziekuje wam mlodzi malzonkowie

Każda z takich młodych par jest w zupełnie innej sytuacji życiowej. Łatwo jest planować piękne wesele, gdy pomagają rodzice, a na nowożeńców czeka gotowe mieszkanie do wprowadzenia. Łatwo jest, gdy nikt nie robi przeszkód, gdy w rodzinie nie ma osób jasno sprzeciwiających się decyzji młodych. Łatwo też, gdy nie trzeba się martwić o to, co do garnka włożyć i jak opłacić lokum.

U nas pod wieloma względami było łatwo. Bardzo jestem za to wdzięczna. Dziękuję naszym rodzicom i Bogu. I mojemu mężowi, który, kończąc studia, pracował na pełnym etacie. Czasem jednak, przez ten nasz dość łatwy start, nie dziwię się, że dla kogoś mogę być niewiarygodna, gdy piszę o tym, że małżeństwo jest fajne. Mamy swoje mniejsze i większe życiowe dramaty, ale początki były dość proste. Niektórzy by powiedzieli, że mieliśmy wręcz inkubatoryjne warunki.

Są jednak pary równie szczęśliwe, zakochane i radosne, którym było na początku trudniej. Nie jest ich wcale mało. Podziwiam Was i dziękuję, że jesteście. Dziękuję, że potwierdzacie teorię, że świadomy wczesny ślub ma sens, że jest dobry, i że warto go brać.

Są pary, które nie robią wesela, a jedynie obiad w domu.

Są pary, które nie mają gdzie mieszkać po ślubie. Pomieszkują z rodzicami, w akademikach, garażach. Tułają się między wynajmowanymi mieszkaniami, nie mając swoich 4 ścian.

Są pary, które pracują dorywczo za byle jakie pieniądze, bo w danej sytuacji nie mają innej możliwości zarobku.

Są pary, które nie mogą liczyć na pomoc rodziców i takie, które tym rodzicom muszą pomagać.

Są pary, które rzadko się widują, bo kończą studia lub tymczasowo pracują w różnych miastach.

Są pary, które mimo wszystkich przeciwności nie chcą dłużej czekać, by być naprawdę razem i biorą ślub.

Ja te pary podziwiam i bardzo cenię. Oni mi przypominają, że warto razem iść przez życie, a nie czekać na nie, dorabiając się. Oni mi pokazują, że dorabiać się można, i nawet lepiej jest, we dwoje (a nawet troje i więcej, jak Bóg da). Oni mi pokazują, że są jeszcze młodzi ludzie, dla których rodzina ma wartość.

Małżeństwo jest ważniejsze niż wymarzony ślub

Te pary, którym momentami jest ciężko (z różnych, ale głównie materialnych powodów) pokazują mi, że małżeństwo jest ważniejsze niż to, gdzie mieszkamy, niż rzeczy, które kupujemy, niż styl życia i modne dodatki, a nawet ważniejsze niż piękny ślub. Ślub to zawarcie związku małżeńskiego, a nie piękne stroje, wystawne wesele, zaproszenia za miliony monet i setki niepotrzebnych dodatków. Branża ślubna się rozrasta i proponuje coraz więcej ciekawych urozmaiceń, dekoracji i atrakcji dla młodej pary. Zgłupieć można! Ja bym pewnie w to wszystko się wkręciła, gdyby było mi dane po raz kolejny robić wesele. Dziękuję jednak za głos rozsądku tych, które mówią, że nawet nie chcą wiedzieć, co jeszcze fajnego można by mieć. Bo to nie jest istotne. Naprawdę.

dziekuje wam mlodzi malzonkowie

Dziękuję młodym nowożeńcom za trud, jaki wkładają w zwykłą codzienność po to, by być razem. Dziękuję, że się nie poddaliście, że podjęliście ryzyko i mięliście odwagę, by stanąć na ślubnym kobiercu i powiedzieć sakramentalne „tak”, wiążące Was na całe życie choćby nie wiem co.

Dziękuję Wam młodzi małżonkowie, że jesteście

Dziękuję za to wszystko, co mi przypominacie i uświadamiacie. Dziękuję za wszystkie ślubne rozmowy.

Ostatnio byłam na wieczorze panieńskim, gdzie było sporo młodych mam, żon i narzeczonych. Nie bawiłam się do białego rana. Dobrze pamiętam powrót do domu. Nie było hektolitrów wypitego alkoholu, tortu i słomek w kształcie penisa. Były kwiaty i kobiety, śmiech i rozmowy. Dzięki, że jesteście.

  • Hmmm, idea ślubu jednak jakoś do mnie nie trafia.

  • Aneta K

    Nie dawno stuknela nam piąta rocznica ślubu – ja byłam na pierwszym roku magisterki, mąż pracował. Nie chcieliśmy czekać, aż się dorobimy. Wesele nie było bardzo duże, moi rodzice nam w tym pomogli. Przez pierwszy rok mieszkaliśmy w jednym pokoju u teściowej, potem u moich rodziców kolejny rok, a ostatnie trzy osobno w spotykając się w weekendy – oboje pracowaliśmy w różnych miastach. Teraz od początku roku mieszkamy razem, mamy mieszkanie i czekamy na dziecko :) Było nam ciężko znosić rozłąke, ale cały czas jesteśmy bardzo szczęśliwi w małżeństwie i nie żałujemy, że podjęliśmy taką decyzję.