Jupitajnia vs. Gra Małżeńska

with 8 komentarzy

Jupitajnia Gra Małżeńska to gry stworzone specjalnie dla ludzi w związkach. Nie da się w nie grać w więcej osób, bo nie po to zostały zaprojektowane. Nie rozkręcą żadnej imprezy, nie przydadzą się na domówce, ale na randkach, romantycznych wieczorach we dwoje w domowym zaciszu, parku czy na wyjeździe.

Jupitajnia vs Gra Małżeńska

Gra Małżeńska jet dosyć znana w katolickich kręgach – wymyślili ją Państwo Kołodziejowie, którzy od lat tworzą czasopismo Zbliżenia, a także prowadzą liczne warsztaty, konferencje, rekolekcja oraz terapie dla par. Zdecydowanie są znawcami tematu. Pomysł na grę jest świetny, ale karty, które wskazują na podłoże religijne mogą zniechęcić zupełnie niewierzące osoby.

Kiedy zobaczyłam na Facebooku pierwszą wzmiankę o Jupitajni byłam zachwycona, że w końcu pojawiła się jakaś alternatywa – inna gra, która ma pomóc tworzyć dobre związki. Być może jest ich na rynku więcej, ale ja do niedawna o nich nie słyszałam. Byłam bardzo ciekawa, czym te gry się różnią. Wydawało mi się, że pewnie mechanika rozgrywki jest bardzo zbliżona, ale wcale tak nie jest. Zobaczcie nasze podsumowanie.

Cel obu gier jest taki sam
– wzmocnienie więzi i poprawa komunikacji miedzy partnerami.

To jest chyba najważniejsza rzecz dotycząca obu produktów. Wiem, że i Jupitajnia Gra Małżeńska faktycznie przyczyniają się do wzbogacenia relacji. Robią to w nieco inny sposób, dzięki czemu możemy wybrać to, co nam osobiście bardziej odpowiada.

Zasady

Jupitajnia: Karty z pytaniami kładziemy na kupce tekstem w dół. Oddzielamy od nich Karty Nagród, Kartę Refleksji i puste karty. Każdy dostaje po jednej Karcie Koła Ratunkowego. Rozpoczynamy turę gry – jedna osoba rzuca kostką, bierze pierwszą kartę z kupki i czyta odpowiednie pytanie (w zależności od liczby wyrzuconych oczek). Druga osoba odpowiada na pytanie w ciągu 1 minuty odmierzanej przez klepsydrę. Po tym czasie czytający pytanie, parafrazuje to, co usłyszał (powtarza swoimi słowami). Jeśli parafraza wypowiedzi jest prawidłowa (dobrze rozumiemy, co powiedział nasz partner), otrzymujemy tyle punktów, ile jest gwiazdek pod pytaniem (1-3). Później zamieniamy się rolami. Po uzyskaniu 10 punktów czytamy pierwszą nagrodę z Kart Nagród, po 20 kolejną i po 30 kończymy grę trzecią nagrodą i odpowiedzią na pytanie z Karty Refleksji. Karty Koła Ratunkowego umożliwiają każdemu graczowi (raz na rozgrywkę) wymienić wylosowane dla niego pytanie na inne z tej samej karty.
Dokładnie opisane zasady Jupitajni znajdziesz tutaj.

Gra małżeńska: Autorzy proponują dwa warianty gry. W pierwszym wybieramy karty, które odpowiadają na pytanie „Co aktualnie chcę powiedzieć mojemu mężowi/żonie?”, w drugim „Co mój współmałżonek chciałby mi powiedzieć?”. Na początku każdy wybiera trzy karty z kategorii, o której chce porozmawiać (relacja, seks, dzieci, praca, teściowie) i dwie spośród Pozytywów. Następnie układa je w kolejności od najmniej do najbardziej istotnej przed małżonkiem, rozpoczynając i kończąc kartami z Pozytywami (zazwyczaj są to jakieś komplementy). Osoba rozpoczynająca dostaje Kartę Głosu i odsłania pierwszą kartę przed drugą połówką. Może skomentować jej treść lub przekazać Kartę Głosu. Dyskusja i przekazywanie karty trwa tak długo, jak tego potrzebujemy. Możemy w ogóle nie komentować tekstu na karcie albo rozmawiać o niej kilka godzin. Na zmianę odsłaniamy w ten sposób wszystkie karty oprócz najważniejszego Pozytywu. Po rozmowie na wszystkie tematy, wymyślamy postanowienia z nimi związane – mąż żonie, żona mężowi. Na zakończenie przekazujemy sobie pozostałe Pozytywy.

Mówi jedynie osoba, która ma w ręku Kartę Głosu. Jeśli ktoś złamie tę zasadę, musi wykonać wcześniej ustaloną „karę”, np. zabrać drugą osobę na kolację, zrobić jej masaż lub kupić prezent. W najnowszej wersji gry dodano także inne karty: „Sprawdzam”, „Tak, ale…”, „Mów o sobie”, „Pozwól mi czuć”. Mają one pomóc przestrzegać zasad dobrego dialogu. Czasem trudno biernie słuchać długich monologów, więc faktycznie te karty się przydadzą, kiedy druga osoba przestaje mówić o sobie czy zaczyna oceniać.
Dokładnie opisane zasady Gry Małżeńskiej znajdziesz tutaj.

Czas rozgrywki

Jupitajnia: Ok. 60 min. – maksymalnie będzie to 30 pytań z jednominutowymi odpowiedziami i późniejszą parafrazą (która zazwyczaj trwa krócej niż 1 minuta).

Gra małżeńska: To zależy od wybranych tematów, ewentualnych problemów w danym obszarze i w zrozumieniu zagadnienia przez obie strony – im trudniejsze sprawy będą poruszane, im więcej będziemy chcieli mówić, tym dłuższa stanie się rozgrywka. Nam poruszenie tematów niezbyt problematycznych zajęło jakieś 3 godziny.

Jupitajnia vs Gra Małżeńska

Karty – tematyka i treść

Jupitajnia: Na 40 kartach znajdziemy łącznie 120 pytań skierowanych do obojga partnerów (niektóre są pisane w formie męskiej, inne w żeńskiej, co wprowadza małe zamieszanie). Tematyka jest bardzo różnorodna, tak samo jak ich waga. Są pytania błahe i zabawne, ale także poruszające trudne tematy. Karty Nagród też zasługują na wspomnienie – 9 kart z 3 nagrodami. Fajnie, że są wypisane gotowe, a nie trzeba ich wymyślać, bo zawsze mam z takimi rzeczami problem.

Gra małżeńska: Całość (320 kart) podzielono na 6 kategorii: pozytywy, relacja, seks, dzieci, teściowie. W każdej z dziedzin oddzielnie mamy karty dla żony i męża – część tekstów jest taka sama, część się różni. Większość tematów jest bardzo poważna, mówi o trudnościach jakie przeżywają małżonkowie. Na kartach wypisane są myśli, które chciałoby się przekazać drugiej stronie o swoich odczuciach. Niektóre brzmią dość górnolotnie, są tam odniesienia do Boga i życia duchowego.

Wykonanie i wygląd

Jupitajnia: Klepsydra i kostki włożone są do małego woreczka i razem z kartami pakuje się w większy granatowy woreczek z podszewką we wzór paisly lub w kratkę. Kolorystyka całości to granat, beż, biel i fioletowy akcent na kostkach. Woreczek łatwo zabrać w podróż lub na randkę do parku.

Gra małżeńska: Wszystkie karty umieszczone zostały w pudełku z przegródkami wydzielającymi kategorie i stronę damską i męską. Opakowanie jest zrobione z grubego kartonu i wygląda bardzo solidnie. Kolorystyka całości zachowana jest w odcieniach fioletu i pomarańczy z odrobiną beżu (jako tło tekstu). Pudełko ładnie prezentuje się na półce.

Jupitajnia vs Gra Małżeńska

Grywalność i rozrywkowość

Jupitajnia: Chociaż chodzi o pogłębianie więzi, wciąż można nazwać Jupitajnię grą. Co prawda nie ma tu rywalizacji, ale jest zbieranie punktów, nagrody i rzuty kostką, czyli element losowy. Jednominutowy czas odpowiedzi wymusza na nas zwięzłe przedstawienie myśli, nie ma tu miejsca na długie dywagacje, rozpamiętywanie i dokładne omawianie tematu – można to zrobić poza rozgrywką. Nie mamy wpływu na wybór poruszanych zagadnień, co budzi ciekawość. Wśród lekkich kwestii pojawiają się też te trudniejsze, dzięki czemu w formie rozrywki możemy dotknąć bardziej wrażliwych obszarów naszego związku. Rozgrywka zmusza do zastanowienia nad więzią, ale także bawi i daje okazję do głośnego śmiechu.

Gra małżeńska: Przyznaję, że nie nazwałabym jej grą, ale bardziej pomocą w komunikacji, narzędziem ułatwiającym rozmowę i uczącym jej zasad. Nie mamy tu żadnego elementu wskazującego na charakter gry – nie ma losowości, punktów, osiągnięć czy wyznaczonych nagród. Sami wybieramy poruszane tematy. Większość z nich mówi o tym, że jest nam z czymś źle, że chcemy jakiś zmian, że coś nam się we współmałżonku nie podoba i umożliwia rozmowę na ten tematy. Jest to bardzo potrzebne, ale niekoniecznie jest to rozrywka. A już na pewno nie flirt, jak to jest ujęte w instrukcji i tekstach promocyjnych.

Dla kogo?

Jupitajnia: Dla par o różnym stażu, nie tylko dla małżeństw. Dobry pomysł na prezent ślubny.

Gra małżeńska: Dla małżeństw, szczególnie dla tych, które chcą wyjść z kryzysu albo mają problemy z komunikacją – mało rozmawiają albo ciężko im to przychodzi. Jeśli chodzi o prezent ślubny, to raczej dla par wierzących (przez wzgląd na karty typu: „Wyjedźmy na rekolekcje, bardzo tego potrzebuję” lub ” Martwię się, kiedy widzę, że nie dbasz o relację z Bogiem”). Jasne, można te karty wyjąć i grać bez nich, ale nie wszyscy tak zrobią.

Autorzy

Jupitajnia: Agata Pierzchała – międzynarodowa coach ACC ICF, certyfikowana trener biznesu, konsultantka Insights Discovery®. Specjalizuje się w life coachingu, coachingu relacji partnerskich oraz pracy z szefami i szefowymi.

Gra małżeńska: Agnieszka i Jakub Kołodziejowie – prowadzący czasopismo „Zbliżenia”. Małżeństwo od 22 lat, troje dzieci. Agnieszka – magister filologii polskiej redaktor, wydawca, . Jakub – doktor psychologii, psychoterapeuta, prowadzący psychoterapię indywidualną, grupową i małżeńską oraz szkolenia psychologiczne, współwłaściciel Ośrodka Terapeutyczno-Szkoleniowego OTS w Lublinie.

Jupitajnia vs Gra Małżeńska

Jupitajnia czy Gra Małżeńska?

Nie odpowiem na to pytanie jednoznacznie. Nie da się, bo obie gry są dobre. Dobrze zrobione i dobre dla związku. Gdybym jednak miała trochę skonkretyzować, co dla kogo się najlepiej nadaje Jupitajnię polecałabym szczególnie młodym małżeństwom i parom także przed ślubem. Gra Małżeńska, jak sama nazwa wskazuje, jest jednak lepsza dla małżonków – tych z trudnościami, tych, które potrzebują jakiegoś technicznego wsparcia podczas poważnych rozmów i tych, które już po samych polecaniach są zachwycone Grą Małżeńską. ;) A wiem, że takie są.

Dla nas w tej chwili Jupitajnia jest zdecydowanie lepsza. Rozgrywka jest bardziej dynamiczna i przede wszystkim jest rozgrywką. Fajnie było odkrywać nowe karty, nie wiedząc, czego możemy się spodziewać. Gra Małżeńska na obecny moment nie jest za bardzo dla nas, bo większość kart po prostu zupełnie nas nie dotyczy. Poza tym nie mamy problemu z trudnymi rozmowami. Zdarzają się dość spontanicznie, wedle potrzeby. Potrafimy sobie nie przerywać i nie oceniać. Nie przekreślam jej jednak zupełnie, kiedyś może się przydać.

W sumie dobrze mieć obie gry, bo każda z nich spełnia trochę inne zadanie. Jupitajnia bawi i umożliwia ciekawe wspólne spędzenie czasu, niejako przy okazji pozwalając lepiej się poznać i wzmocnić relację. Gra Małżeńska wspiera i systematyzuje dialog.

Co na to mój Mąż?

Piotrek powiedział krótko – w Jupitajnię jeszcze zagra, w Grę Małżeńską nie ma ochoty. Dlaczego? Bo jest to rozmowa ujęta w ramy, a nie gra, której się spodziewał. Nie odpowiada mu także sformułowanie twierdzeń na kartach, trochę patetyczne, nastawione na omawianie problemów, a nie pogłębianie relacji w ogóle. Przez to gra staje się odrobinę ponurym i trudnym czasem poważnej rozmowy.

Rabat na Jupitajnię!

Agata Pierzchała przygotowała dla Was, czytelników Mocem, specjalny rabat na swoją grę. Kliknij poniższy przycisk i zjedź na sam dół – tam znajdziesz formularz zamówienia. Wypełnij go i wpisz hasło #mocem w polu Wiadomość, a otrzymasz rabat w wysokości 7%.  Zniżka obowiązuje do 31 sierpnia 2016. Korzystajcie!

Kup Jupitajnię taniej

Początkowo chciałam wypisać wady i zalety obu gier, ale doszłam do wniosku, że tak się nie da. To, co dla jednych będzie zaletą, dla innych może być wadą. Starałam się dość obiektywnie opisać oba produkty. Czy jest coś, o czym zapomniałam? Jak Wy oceniacie Jupitajnię Grę Małżeńską? Co na to Panowie?

P.S.
Jupitajnię chyba wszędzie kupicie za 149 zł. Gra Małżeńska na stronie autorów jest za 89 zł, a w innych sklepach taniej, trochę ponad 80 zł i dlatego linki prowadzą do dwóch różnych miejsc. Tylko w Zasadach linkuję do strony twórców gry.


Wpis powstał we współpracy z marką Jupitajnia. Niektóre linki we wpisie są linkami afiliacyjnymi.

  • Bardzo ciekawa koncepcja i myślę, że obie gry są warte uwagi, co prawda sama odrzuciłabym te o podłożu katolickim, bo to nie taką funkcje ma mieć gra, w końcu chodzi o związki. Mimo wszystko ukłony dla autorów za ciekawy pomysł :))

    • Akurat twórcom Gry Małżeńskiej nie chodziło o wszystkie związki, ale konkretnie o wierzące małżeństwa, więc wcale mnie nie dziwi jej forma. :) Dobrze, że jest taka gra, są ludzie, którzy właśnie takiej formy potrzebują i szukają.

  • Skusiła mnie jupitania, ale pytając o nią męża, muszę teraz stwierdzić, że grałabym w nią sama :)

    • Haha, no to jest właśnie główny problem – jak skłonić facetów do takich gier??? :)

  • A nie można po prostu usiąść i pogadać? Obie gry nie zastąpią pomocy psychologicznej…

    • Jasne, że nie zastąpią. Z tego, co wiem, obie są wykorzystywane jako pomoce w terapiach, ale nikt nie mówi, że mają je zastąpić.
      Można po prostu usiąść i pogadać, jak najbardziej. Te gry są fajną opcją dla tych, którzy szukają bardziej usystematyzowanych sposobów na pogłębienie relacji. Nie każda spodoba się wszystkim, nie w każdym czasie, ale dobrze wiedzieć, że coś takiego w ogóle jest, nawet jako ciekawostka. :)

  • Za tą katolicką wersję gry podziękuję :D ;)
    Natomiast sam zamysł bardzo mi się podoba. To naprawdę sprytny pomysł dla par na jeszcze bliższe poznanie się lub na popracowanie nad związkiem :) Ale cena jest całkiem wysoka…

    • No cóż, cena jest wysoka tak jak wielu innych rzeczy dobrej jakości nie robionych na masową skalę, niestety. Myślę, że gdyby obie gry były bardziej popularne i więcej osób by je kupowało, ceny poszłyby trochę w dół. :)
      Katolicka gra nie jest taka zła. Poza kilkoma kartami, które można zmienić lub zupełnie wywalić cała reszta tyczy się wszystkich par. Myślę, że spokojnie ponad 300 kart by zostało po odłożeniu tych stricte katolickich, więc całkiem sporo. :)