Karolina i Mężowaty – emocjonujące zaręczyny

with 4 komentarze

On – aktor. Ona – niedoszła aktorka i wokalistka. Dzień zaręczyn. Romantyczna kolacja, tercet smyczkowy, mnóstwo strzelającego confetti i gołębie z lekkością unoszące się w niebo. Kelner podaje ciastko, a w nim skrywany skarb – pierścionek.

Na którym ona łamie sobie zęba.

kwiaty

Nie, nie tak przebiegały nasze zaręczyny. Były szybkie, nagłe, emocjonujące. Mieszkaliśmy razem w wynajętym pokoju w Warszawie; mieszkanie dzieliliśmy ze świetnym człowiekiem pożerającym kurczaka w całości i szaloną dziewczyną bez konkretnych planów na życie. Cieszyliśmy się sobą i tym, co mamy, a czego wiele nie było. Od tej pory wspólna paczka fajek, wspólna świnka – skarbonka i bluza, którą mogłam ubierać, ilekroć było mi zimno (lub miałam na to ochotę).

Bez pierścionka, bez kolacji, a na tanie wino przyszedł czas później.
 – Wyjdziesz za mnie?
 – Tak.
 – Kocham Cię.
 – Też Cię kocham.
To wszystko. I radość, bo się kochamy tak samo mocno.

Zero romantyzmu? Błąd młodości? Gdzie w tym wszystkim to coś, przecież tak ważne w tej chwili?! Przyznaję – nie było w tym nic, co mogłoby oczarować i co warto byłoby opowiadać psiapsiółkom. Ale ja nie lubię nosić pierścionków. Przynajmniej tak myślałam. Do czasu.

Kilka miesięcy później (Wtedy – Jeszcze – Nie) Mąż zabrał mnie do kina. Wydarzenie jak jedno z wielu – wpadliśmy do kina w galerii handlowej, ot zwyczajnie. Nie na komedię romantyczną, bo z zasady takich raczej nie oglądamy. Wypad jak wypad.

Na sali ciemno, film się toczy. Popcorn już prawie zjedzony, pęcherz od coca – coli pełny, ale bilet zapłacony, obejrzeć trzeba. Dwoje okularników wpatrzonych w ekran. Nagle on zaczyna grzebać po kieszeniach. Ona ogląda, nie zwracając na niego uwagi. Wtem pada pytanie: „Wyjdziesz za mnie?”, a w jej głowie krótka seria przekleństw z racji znużenia, odpowiada więc na odczepne „No taaak…”, bo ile razy można mówić, pyta o to co chwilę…

A na palec wjeżdża pierścionek. Złoty, piękny, z oczkiem. Pojawia się znienacka, zaskakuje, paraliżuje. Ciało i mózg. Nie lubię pierścionków… 

On – aktor. Ona – niedoszła aktorka i wokalistka. Ciemne kino. Za mało funduszy na kolację. Disco Polo na ekranie, zamiast smyczków piosenka:

Chcę pierścionkiem być na twoim palcu mała, 
byś mnie ciągle zdejmowała i wkładała. 
Na poduszkach moich dłoni chodzić będziesz, 
dokąd zechcesz, powiedz tylko, a poniosę, 
bądź mi wodą wtedy, gdy spragniony jestem, 
kiedy zimno okryj kocem swego ciała

kwiaty i obraczki

A ciasto z pierścionkiem? Piękna sprawa, móc codziennie mieć na palcu ten dowód uczucia jedynego w swoim rodzaju. Ale prawdę mówiąc, wszystko stało się bez znaczenia – pierścionek, kolacja, skrzypce czy disco polo. Co za różnica, kiedy wiesz, że kochasz i jesteś kochana. I że tak będzie już zawsze. Nie dajcie się zwieść pozorom. Ten wpis zaczął się romantycznie… jednak to nie jego wstęp jest pierwszym rozdziałem naszej historii. Historii o miłości. 


Dziękujemy Karolinie i zachęcamy do odwiedzania Młodej Mamy w Dolinie Hipsterów. Szczególnie, że dwa dni temu urodziła Synka!!! Gratulujemy serdecznie młodym rodzicom! Pod wpisem zbieramy gratulacje dla mamy i Maluszka. :)
To jest post z cyklu „Mocne zaręczyny”. Jeśli chcesz opowiedzieć nam swoją historię napisz do nas na adres blog@mocem.pl.
Nie musisz być bloggerem, nie musisz mieć talentu pisarskiego! Liczy się Wasza opowieść.
Chcemy usłyszeć każdą – tą rodem z romantycznego filmu, albo z komedii albo zwyczajną, wyjętą ze środka codziennego życia.
  • Pozytywny tekst. Na dobre rozpoczęcie dnia/tygodnia/miesiąca. Nasze zaręczyny całkiem ,,odjechały” od tego o czym inni piszą. :)

    • Czemu „odjechały”? Zaciekawiłeś mnie :)

      • Nie były romantyczne, nie były spontaniczne były zaplanowane, przemyslane . A wyszły strasznie bałaganiarsko i w najmniej spodziewanym momencie.

        • Była już jedna historia, w której zaręczyny były zaplanowane w Paryżu na wieży Eiffla, a odbyły się w Porto na tarasie przy zachodzie słońca, zupełnie spontanicznie i inaczej niż miało być. :)
          A może chcesz opisać Wasz zaręczyny w naszym cyklu „mocnych zaręczyn”? Chętnie dowiem się, jak to dokładnie było :) Jeśli masz ochotę, to po prostu napisz na blog@mocem.pl :)