Małżeństwo daje bezpieczeństwo i to jest zgubne

with 1 komentarz

Jakiś czas temu w wywiadzie dla WebePartners powiedziałam, że małżeństwo daje bezpieczeństwo. Kolejny raz muszę zweryfikować swoje zdanie. Życie nas zaskakuje. Małżeństwa nas zaskakują i codzienność nie raz przynosi niespodzianki. A z każdą kolejną jesteśmy mądrzejsi, a do naszych przemyśleń i osądów musimy dodawać kolejne założenia i gwiazdki z drobnym druczkiem. Uczymy się całe życie.

Małżeństwo daje poczucie bezpieczeństwa

Małżeństwo daje bezpieczeństwo

Podtrzymuję tę opinię. Rzeczywiście, po ślubie jest się bardziej spokojnym i pewnym tej drugiej osoby. Bo mąż czy żona nie odejdzie zupełnie z dnia na dzień. Bo przecież oficjalnie i publicznie składaliśmy przysięgę. Ufamy sobie i żyjemy razem. Prowadzimy dom, pracujemy, wychowujemy dzieci, spędzamy święta, planujemy przyszłość itd. Jesteśmy rodziną, a rodziny się nie zostawia od tak. Rodzina jest ważna. Mamy dom, który jest nasza przystanią i odpoczynkiem.

Małżeństwo wymaga stałej czujności

W cieple domowego ogniska łatwo stracić czujność. Jest miło i przyjemnie, więc nie robimy za wiele. Żyjemy z dnia na dzień, grzejąc się, przymykając oczy, aż w pewnym momencie zapominamy, by dorzucić do ognia. Bo wydaje nam się, że jeszcze na trochę starczy. Albo że małżonek teraz powinien. Nie podsycamy płomienia, bo nam się nie chce, bo przecież jest dobrze, jak jest, tak szybko nie zgaśnie, przecież jest taki duży. A to może być odbicie albo wspomnienie, może coś nam się wydawać. Przyzwyczajamy się, że powoli robi się coraz chłodniej i zamiast rozpalić większy ogień, dostosowujemy się do danej sytuacji.

Zdarza się, że po ślubie ludzie przestają się o siebie starać. Nie pracują nad związkiem, nie poznają się bardziej, bo już przecież mają ten etap za sobą. Kończą się randki, słodkie słówka i długie rozmowy, a zaczynają zakupy, odhaczanie kolejnych zadań z listy i wymiana komunikatów.

Innym wydaje się, że jest tak dobrze, że nie muszą już nic robić. Wpadają w pułapkę myślenia, że tak już będzie zawsze. Zapominają o tym, że przecież wszystko się zmienia. Oni się zmieniają, dojrzewają, starzeją. Zmieniają się ich oczekiwania i upodobania. Oni się zmieniają, a relacja stoi w miejscu, nie rozwija się. Można powiedzieć, że się wręcz cofa.

Łatwo żyć razem, ale obok siebie

Już kiedyś o tym pisałam. Nie dotyczy to tylko par z długim stażem, ale wszystkich. Musimy być czujni, by wyłapać moment, kiedy zaczyna się coś psuć albo po prostu się od siebie oddalamy. Nie ma na co czekać. Trzeba działać od razu. Im szybciej coś zrobimy, tym będzie to prostsze i przyjemniejsze. Czasem wystarczy dłuższy spacer i spokojnie wypita kawa, a kiedy indziej potrzebna jest pomoc terapeuty.

Rozmowa i działanie muszą iść w parze

Nie można jedynie przegadać problemów. Za rozmową muszą iść jakieś wnioski i działania, które wynikają z podjętych tematów. Nie można też tylko działać. Szczególnie, gdy podejmowane próby nie przynoszą efektów. Trzeba powiedzieć konkretnie, że coś jest nie tak. Druga osoba może to widzieć kompletnie inaczej. Nie zawsze to, co jest dla jednej osoby dużym problemem, jest nim też dla tej drugiej. Ba! Ta druga w ogóle nie zawsze widzi, że jest jakikolwiek problem. A o tym trzeba mówić. O swoich oczekiwaniach, zmartwieniach i uczuciach. W trudnych momentach komunikacja jest bardzo ważna. Nie chodzi tylko o mówienie, ale o pewność, że zostało się dobrze zrozumianym.

Małżeństwo może być grą pozorów

Bardzo łatwo sprawiać wrażenie dobrej rodziny. Prosto jest oszukać otoczenie, ale i siebie nawzajem. I o ile otoczeniu może być wszystko jedno, to dla naszego związku będzie to bardzo zgubne. Pozornie dobre małżeństwa mogą tak funkcjonować latami. Wszyscy przyzwyczajają się do swoich ról i codziennie je wykonują, nie pytając o nic, nie zmieniając, nie sprawdzając, czy wszystko jest ok. Po ślubie tracimy czujność, przestajemy się starać i wpadamy w trybiki codzienności, zapominając, że o związek trzeba dbać. I wtedy nasze małżeństwo może wyglądać na bardzo szczęśliwe, ale bez prawdziwej relacji to są tylko pozory.

Mąż i żona dopasowują się do ognia, który jest coraz słabszy, przyzwyczajają się, że jest coraz zimniej. Jak już wszystko zgaśnie posiedzą jeszcze chwilę i albo przyzwyczajeni zostaną w tym zimnie albo wstaną obudzeni z odrętwienia. Może to trwać latami, a pobudka prawdopodobnie spowodowana będzie jakimś wydarzeniem, które zburzy dotychczas panujący porządek i zaburzy schemat.

Wstaną i wyjdą, bo będzie im się wydawało, że jest już za późno na cokolwiek innego, albo podniosą małżonka i razem zaczną wygrzebywać i rozdmuchiwać żar na nowo, pracując nad relacją. Z takich resztek trudno jest na nowo rozpalić ogień domowego ogniska, ale się da. Nigdy nie jest za późno.

Małżeństwo daje poczucie bezpieczeństwa

Pozorne bezpieczeństwo

Kiedy ta cała gra pozorów się posypie, w gruzach leży też poczucie bezpieczeństwa. Dochodzi do nas, że było ono zbudowane na kłamstwie, na ułudzie, czymś, co się wydawało, a co nie było prawdziwe. Stracenie gruntu pod nogami i uświadomienie sobie, że to, co było naszą przystanią, naszym domem, jednak nie jest takie piękne, jest straszne. Warto zadbać o małżeństwo wcześniej i pilnować go, co jakiś czas sprawdzając, czy wszystko gra. To jest stała praca, która nigdy się nie kończy, ale która się opłaca bardziej niż cokolwiek na świecie.

Poczucie bezpieczeństwa usypia czujność

Bezpieczeństwo, które zyskujemy po ślubie jest jednocześnie piękne i należy się nim cieszyć, jak i odrobinę niebezpieczne, bo sprawia, że się rozleniwiamy i nie dbamy o związek tak, jak przed ślubem. U jednych może to być kwestia pierwszych lat małżeństwa, u innych może się to odezwać po odchowaniu dzieci. Staż nie jest ważny, bo o małżeństwo trzeba dbać zawsze. Nawet wtedy, gdy myślimy, że wszystko jest dobrze.

Dbajmy i się nie poddawajmy! :)


Zdjęcia pochodzą z naszej sesji zdjęciowej dla sieci afiliacyjnej WebePartners.
Ewa: sukienka, halka, bransoletki różowe, bransoletka złota, naszyjnik ze sklepu Lejdi
Piotr: szelki ze sklepu Gentle-man

  • Hanka

    Hej, bardzo dobrze się czyta.Wiadomo mądrego to i warto posłuchać :D. Sama zbliżam się do tego momentu gdzie będę miała powiedzieć „tak”, w prawdzie za półtorej roku, ale wiadomo przygotowania już wrą. Aktualnie szukam lokalu no i oczywiście opinii, dlatego chciałabym się dowiedzieć czy ktoś coś szłyszał o weselach w karczmie człekówce? Z góry dzięki za odpowiedź :)