Pani domu i biznes, czyli co ma piernik do wiatraka?

with 4 komentarze

W liceum przez krótki czas chodził mi po głowie pomysł, by nie iść na studia. Wtedy już wiedziałam, że moim powołaniem jest założenie rodziny i miałam w sobie ufność i pewność, że tak będzie, choć nie miałam chłopaka. Myślałam, że bycie dobrą żoną i mamą będzie tego ode mnie wymagało i cieszyłam się na myśl o zostaniu „panią domu” (nie, „kura domową” nigdy nie chciałam być). 

Pani domu i biznes, czyli co ma piernik do wiatraka?

W sumie nie wiem do końca, co sprawiło, że jednak na owe studia poszłam. Wydaje mi się, że był to po prostu zdrowy rozsądek i swego rodzaju zabezpieczenie, gdyby okazało się, że będę musiała na mojego „księcia na białym koniu” poczekać dłużej niż mi się wydawało. Z drugiej strony dałam sobie po prostu szansę na poznanie mojego Męża. :) Teraz nie wyobrażam sobie, co miałabym robić po maturze, szukając wybranka (z resztą gdzie i jak niby?!). Mogłabym iść do jakiejś pracy, ale wciąż miałabym poczucie, że to jest tylko przystanek, coś na chwilę, bez perspektyw itd. Nie ważne. Studia skończyłam i bardzo się z tego cieszę.

Nie wiem, czy zawsze będę pracować zawodowo. Nie miałabym chyba nic przeciwko jakiejś dłuższej przerwie na urlopy macierzyńsko-wychowawcze (w liczbie mnogiej of course). Wiem jednak, że będąc na 100% w domu i tak gdzieś z tyłu głowy miałabym tematy biznesowe, a to z kilku powodów:

  1. Bo teraz mnie to po prostu interesuje

  2. Po to, by w razie potrzeby móc wrócić do pracy

  3. Żeby mieć temat do rozmów z mężem

Biznes mnie fascynuje

Pamiętam, jak na studiach mówiono nam, że najbardziej będzie nam się opłacało założenie własnych firm. Na kierunku wzornictwo i specjalizacji architektura tekstyliów mieliśmy zajęcia z marketingu i prowadzenia przedsiębiorstwa. Niestety przez wielu były one traktowane po macoszemu, a wykładowcy, widząc brak zainteresowania większości, nie wymagali od nas zbyt wiele. Teraz żałuję, że nie wyciągnęłam z tych wykładów więcej. Na obecną chwilę ta tematyka bardzo mnie zainteresowała. Nie tylko z konieczności przy prowadzeniu Mocem (jako firmy, a nie tylko bloga), ale naprawdę mnie ciekawi tworzenie wizerunku marki, marketing w mediach społecznościowych, storytelling i różne modele biznesowe. To wszystko może być fascynujące! Ale żeby nie było, jest też sporo kwestii biznesowych, których nie cierpię (głównie aspekty prawne i księgowe). ;)

Na wszelki wypadek

Nie przeraża mnie bycie utrzymanką, nie ujmowałoby mi to godności. Nie jest dla mnie problemem wspólne konto, jedna pensja i zależność finansowa. Wiele rodzin, w których żona „zawodowo” na pełen etat zajmuje się domem, jest szczęśliwych i godnych naśladowania. Każda para ma prawo do realizacji własnego modelu rodziny, który uznała za najlepszy na dany moment. Przeraża mnie jednak jako kobietę sytuacja, gdy żona i matka zna się tylko na żonowaniu i matkowaniu i nie byłaby w stanie w razie czego przejąć obowiązków męża. Życie się różnie układa, a wypadki chodzą po ludziach. Nigdy nie wiadomo, czy kobieta niepracująca nie będzie musiała pewnego dnia podjąć pracy, bo od tego będzie zależało życie jej rodziny (bo np. mąż poważnie zachoruje lub ulegnie wypadkowi i nie będzie zdolny do pracy lub umrze). O tym się nie myśli na co dzień, ale takie sytuacje dzieją się częściej niż nam się wydaje. A później jest problem, bo pani domu na sprzątaniu zarobi dużo mniej, urabiając się po łokcie. Nawet, gdy nie będę pracować, chcę być na tyle na bieżąco, by w razie czego dać sobie radę.

Chcę rozumieć mojego męża

Pracując razem zdalnie, wiemy dokładnie, co dzieje się w naszym życiu zawodowym. Możemy o tym bez problemu rozmawiać, mimo tego, że o programowaniu praktycznie wiem niewiele, a Piotrek o ślubnych trendach czy projektowaniu. Jesteśmy dla siebie głównymi doradcami i wsparciem. Oboje mamy firmy, więc te organizacyjno-prawne kwestie często razem omawiamy. Kiedy mój Mąż pracował w biurze, było trochę trudniej, ale wciąż mieliśmy sobie wiele do opowiedzenia. Przez to, że każde z nas miało inne doświadczenie, mogliśmy się nimi wymieniać i dyskutować. Gdybym nigdy nigdzie nie pracowała i zupełnie nie interesowała się biznesem, mielibyśmy dużo mniej wspólnych tematów do rozmów.

Zastanawiam się, jak to by było i myślę tak sobie, obserwując rzeczywistość, że fajnie, gdy pracujący zawodowo i utrzymujący rodzinę mąż może z żoną zajmującą się domem porozmawiać o tym, co robi przez większość dnia jak równy z równym. Rozmowa w małżeństwie jest super ważna. Rozmowa buduje związek. I słabo, kiedy ta rozmowa dotyczy tylko i wyłącznie domowych obowiązków i dzieci. I choć to są bardzo zajmujące tematy, to jednak dobrze porozmawiać o czymś jeszcze. Szczególnie, że praca to jednak spora część naszego życia (i myśli).

Znam starsze pary, które rozmawiają jedynie o domowych i rodzinnych sprawach. Da się tak żyć. Da się być szczęśliwym w taki sposób. Jednak życie we dwoje jest pełniejsze, gdy możemy dzielić się ze sobą wszystkimi sprawami i być zrozumiani. A już w ogóle super, gdy możemy podyskutować niemal o wszystkim.

Pani domu i biznes, czyli co ma piernik do wiatraka?

Kiedyś było inaczej

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu, gdy kobieta nie pracowała, miała ograniczony dostęp do fachowej wiedzy. O wielu rzeczach rozmawiało się jedynie w męskim gronie. Jeśli mąż lub inny mężczyzna nigdy nie wprowadził kobiety w tajniki prowadzenia firmy czy jakiegoś konkretnego zawodu, mogło jej być ciężko znaleźć te informacje (chociaż nie było to niemożliwe przecież, mamy wiele takich przykładów). Jest to zupełnie odwrotna sytuacja do tego, co mamy dzisiaj.

Pozyskiwanie wiedzy nigdy nie było tak proste. Dzięki dostępowi do internetu możemy poznać tajniki dowolnej profesji zupełnie za darmo. Chyba na każdy temat znajdzie się jakiś blog, portal albo kanał z filmikami instruktażowymi na YouTubie. Wystarczy trochę samozaparcia, by podszkolić się w dowolnej dziedzinie. Oczywiście te bezpłatne możliwości wymagają większych nakładów czasu, ale znajdą się też odpowiedniki z upakowaną konkretną wiedzą. Mam wrażenie, że przy płatnych kursach czy konferencjach nie płacimy jedynie za pomoc eksperta, ale także za to, że mamy wszystko podane na tacy w skompresowanej formie i nie musimy szukać po omacku kolejnych składowych z różnych źródeł.

Pani domu i biznes – co ma piernik do wiatraka?

To, że uważam, że warto, by w dzisiejszym świecie każdy posiadał podstawową wiedzę na tematy związane z przedsiębiorczością. Niekoniecznie po to, by zakładał swoją korporację, ale by mieć swego rodzaju obycie i coś do powiedzenia w kwestiach, które dla wielu osób (np. naszych mężów) są bardzo istotne. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że mój mąż mąż przestaje ze mną rozmawiać o rozwoju swojej firmy, bo nie mam o tym pojęcia, i że zaczyna ignorować moje zdanie, bo uważa mnie za niekompetentną osobę pod tym względem (znam takie przypadki). To przeszkadzałoby mi zdecydowanie bardziej niż całkowita zależność finansowa.

Małe sprostowanie na koniec :)

Nie mam nic do kobiet prowadzących dom na pełen etat (ba! nawet je trochę podziwiam i im zazdroszczę). Nie sądzę, że są lepsze czy gorsze od tych, które pracują. Nie uważam, że powinny mieć fachową wiedzę na równi z mężami aktywnymi zawodowo, nie muszą podążać za wszystkimi nowinkami, a ich Facebook nie musi przypominać tablicy informacyjnej. To byłaby strata czasu przecież! Chodzi po prostu o poszerzanie horyzontów i ogólne rozeznanie w świecie, w którym na co dzień porusza się mąż. Z resztą jego takie „ogólne rozeznanie” w tematach żony też obowiązuje.

Jeśli jesteś kobietą, która myśli o wejściu w świat biznesu (dla siebie, dla niego albo dla pieniędzy po prostu) to zapraszam na konferencję DREAM – DRoga Realizacji Marzeń. Odbędzie się ona 28 października w Łodzi. Już trochę o niej pisałam przy okazji opisu naszej drogi realizacji marzeń. Więcej oczywiście znajdziecie na oficjalnej stronie wydarzenia.

Zniżka dla czytelniczek Mocem

Jeśli chcecie razem z nami wziąć udział w wydarzeniu mam dla Was rabat o wartości 20%.  Aby skorzystać z oferty, należy w formularzu w okienko „kod rabatowy” wpisać MOCEM.

A jakie jest Wasze zdanie w poruszanym temacie? Czy pełnoetatowa pani domu powinna coś wiedzieć o biznesie?

  • Myslę,że wystarczy jak Pani Domu będzie mieć jakieś zainteresowanie, pasję to tematy same się znajdują, bo zazwyczaj to pociąga kolejne zainteresowania ;) Wtedy nie ma znaczenia czy pracuje czy nie :)
    A mężem/żoną trzeba się interesować, tym co robi na co dzień itd. – to buduje bliskość i wiedzę o tym co u drugie strony się dzieje…

  • Nie zgodzę się, że trzeba pracować, by móc z mężem rozmawiać o pracy :) Całkowicie się zgodzę, że rozmowa w małżeństwie jest bardzo ważna, i że nie może dotyczyć tylko bieżących spraw domowych. Ale to, czy małżonkowie mają o czym rozmawiać, nie zależy od ich sytuacji zawodowej ;) To raczej zależy od cech osobowości i starania się. Bo co z tego, że pracuję jako bibliotekarka, jeśli mój mąż jest matematykiem? ;) Muszę się po prostu interesować jego pracą, niezależnie, co sama robię. Bo, napiszę ponownie, to bardzo ważne, chyba zwłaszcza dla mężczyzny.

    • Justyna

      Ja nie wywnioskowałam z tekstu, że kobieta musi pracować, żeby rozmawiać z mężem o pracy, tylko że powinna się interesować różnymi tematami i poszerzać wiedzę (czy sama pracuje zawodowo czy też nie), aby mogła rozmawiać z mężem na różne tematy, np. biznesowe. Myślę, że sprostowanie na końcu to potwierdza ;)

  • Chyba też jako dzieciak miałam podobne pomysły by być panią domu. Też poszłam na studia, choć na razie nie wyszła z nich nadal żadna konkretna praca. Chociaż nie powiedziałabym, że moje studia mi nic nie dały.
    Jeśli chodzi o kwestie biznesowe to coraz bardziej się na nie otwieram, zwłaszcza, że wychodzi na to, że prawdopodobnie muszę sobie sama zrobić miejsce pracy.