Prawdziwa Miłość wymaga odwagi

with Brak komentarzy

Wszyscy ludzie kogoś kochają. Miłość przewija się w naszej codzienności. Często wchodzi w nią nieproszona i z zaskoczeniem orientujemy się, że na dobre rozgościła się w naszym życiu. Wnika w nie powoli, przekształcając się z zakochania czy zauroczenia w lepszą wersję siebie – Miłość przez wielkie „M”. Czasem jednak dzieje się nieco inaczej. Świadomie powstrzymujemy wzrost miłości przepełnieni obawami, czy się uda. Miłość wymaga odwagi.

prawdziwa milosc wymaga odwagi

W pierwszej klasie liceum zapisałam w zeszycie do religii takie zdanie: „Nie wolno bać się miłości”

Gdy zobaczył to duszpasterz wspólnoty młodzieżowej, do której wtedy należałam, oburzył się i zdziwił. Mówił, że lęk przed miłością jest naturalny, że jest emocją, uczuciem, które pojawia się samo. Od nas zależy, co z nim zrobimy. Czy damy się ponieść fatalistycznym wizjom, czy wykorzystamy go, by lepiej się poznać i pracować nad relacją?

Dzisiaj myślę, że obaj mieli rację – katecheta i duszpasterz

Lęk pojawia się samoistnie. Tli się gdzieś z tyłu głowy albo uderza nas siłą pioruna, rozkładając na łopatki. Nic nie poradzimy na to, czy go poczujemy czy nie. Możemy go później zgasić lub podsycać kolejnymi, wydawać by się mogło logicznymi, obawami. Patrząc zupełnie świadomie i po ludzku, głupotą wręcz byłoby się zupełnie nie bać (o tym za chwilę).

Nie wolno jednak świadomie podsycać tego lęku. Nie wolno bać się miłości usilnie i z premedytacją.To już nie ma sensu i przynosi więcej szkody niż pożytku. Można wtedy przegrać coś, co się jeszcze tak naprawdę nie rozpoczęło.

Miłość wymaga podjęcia ryzyka

Otwarcia swojego serca i wystawienia go na zranienia. Miłość boli i nie raz powoduje cierpienie. Najlepsze piosenki na ten temat powstają właśnie wtedy, gdy miłość jest zraniona i nieszczęśliwa. Gdy pisałam wiersze jako nastolatka, wenę miałam zawsze, gdy było źle – kiedy nie napisał, nie dzwonił, olał albo zostawił. Wtedy miałam potrzebę pisania. Słowa same układały się w głowie inaczej niż na co dzień. Kiedy wszystko było dobrze, zapominałam, że kiedykolwiek zajmowałam się poezją.

Podjęcie ryzyka to kolejne randki i próba zaangażowania. To poznawanie siebie nawzajem. To próba zmiany przyjaciela w chłopaka (miłość wynikająca z przyjaźni nie zawsze się udaje, ale może być niesamowita). Ryzyko to romantyczna relacja od momentu poznania (bez etapu kumplowania się). Ryzyko to pokazanie, jak bardzo Ci zależy. Ryzyko to odkrycie niemal wszystkich kart. Ryzyko to szczerość. Ryzykujemy odrzucenie, które boli.

Co to jest lęk przed miłością?

Lęk przed miłością to lęk przed zaangażowaniem, otwarciem się na drugą osobę i wystawieniem na zranienia. To lęk przed podjęciem ryzyka. Trzeba zaryzykować, otworzyć się i pozwolić poznać prawdziwego siebie, by zobaczyć, czy dana relacja okaże się trwałym związkiem. Na samym początku wszystko jest jedną wielką niewiadomą – możemy z ostrożnością żyć obok siebie albo zbliżyć się, mając świadomość, że może się nie udać.

Prawdziwie kochając miłością braterską, też ryzykujemy. Lęk nie dotyczy tylko relacji damsko-męskich. Można się przyjaźnić latami, bazując na wspólnej zabawie, imprezach i płytkich rozmowach, a można być bratnimi duszami. Tylko najpierw tę duszę trzeba pokazać drugiej osobie. Ryzykując odtrącenie i wyśmianie.

Czy jest się czego bać?

Ryzyko jest spore, a zranienia bolą. Przykre słowa od kochanej osoby bolą o wiele bardziej niż rzucone przez znajomego. W miłości boli też ból kochanej osoby. Gdy ona cierpi, Ty cierpisz z nią – boli Cię jej cierpienie i często też Twoja bezradność. Kiedy kochasz możesz więcej. Także więcej znieść. I znosisz te trudności, których bez miłości byś nie doświadczał. Piękne to i trudne.

Jest się czego bać, ale korzyści wynikające z podjęcia próby są o wiele większe i bardziej wartościowe. Warto spróbować.

Małżeństwo wymaga odwagi

O tej odwadze mówił znajomy kapłan w naszym ślubnym kazaniu. Świadome wejście w małżeństwo, to świadome podjęcie ryzyka związku z kimś na całe życie. Życie, które może się potoczyć na milion różnych sposobów. Nie wiemy, co będzie dalej. Możemy planować, starać się, pracować nad związkiem, ale nie wszystko da się przewidzieć. Nie wiemy, jacy będziemy za kilka lat. Nie wiemy, jakie losowe zdarzenia wpłyną na nas i naszą codzienność.

Podejmujemy decyzję na zawsze w chwili, gdy jest dobrze. Nie mamy żadnej gwarancji, że to się nie zmieni. Nie mamy gwarancji, przepisu na szczęście, a porady innych mogą się okazać w naszym przypadku nieskuteczne.

Biorąc ślub, ryzykujemy te wszystkie zranienia, które bez niego nie miałyby miejsca. Odrzucenie w małżeństwie boli chyba najbardziej.

Odwagą jest zdecydować się na życie z jedną osobą do końca, bo nie wiemy, co wydarzy się po drodze

Małżeństwo jest niewiadomą. Przygodą, która może się różnie potoczyć. Czasem jesteśmy u steru, a kiedy indziej dajemy się ponieść prądom – czasem tym dobrym, a czasem złym. Małżeństwo to skok na głęboką wodę, gdy ledwo pływasz.

Dla wielu osób ślub to jet szaleństwo. Jak można przyrzekać jednej osobie, że będzie się ją kochało aż do śmierci? Dla jednych jest to niewykonalne, dla innych zbyt ciężkie, a dla niektórych po prostu nudne. Jest jednak rzesza ludzi, dla których ślub to niesamowite szaleństwo miłości. Są świadomi ryzyka, ale odnajdują odwagę, by spróbować, bo wiedzą, że warto.

prawdziwa milosc wymaga odwagi

Wielki Piątek – odwaga Miłości wygrała

Piszę o tej odwadze dzisiaj, bo dzisiaj w Kościele obchodzimy pamiątkę śmierci Pana Jezusa. Śmierci na krzyżu – strasznej i widowiskowej, upokarzającej i tragicznej. Śmierci, która się dokonała z Miłości. Przez największe M. Patrząc na tę śmierć, widzę dokładnie, czym jest największa Miłość. Widzę, jakie cierpienie może przynieść. Widzę, że lęk i obawa nie są niczym zaskakującym w obliczu dzisiejszych zdarzeń. Widzę, że wymaga ogromnej odwagi połączonej z poświęceniem. Widzę też, że przynosi dobre owoce i daje radość. Miłość zamienia śmierć w życie i nadaje wszystkiemu sens. Często wbrew logice i wbrew nadziei.

W te Święta Zmartwychwstania Pańskiego życzę Wam i nam na zawsze odwagi w Miłości!