Romans w małżeństwie

with Brak komentarzy

Romans to związek miłosny dwojga ludzi niebędących małżonkami. Tak mówi słownik. Romans to także gatunek literacki, podobno bogaty nawet w wątki miłosno-awanturnicze. Definicji jest jeszcze kilka. Romans występuje w muzyce i w potocznym języku. A czy w Twoim małżeństwie jest romans?

Romans w malzenstwie

Co czujesz, gdy myślisz o romansie?

Co przychodzi Ci do głowy? Jakie uczucia się w Tobie budzą? Bardziej myślisz czy bardziej czujesz? Romans utożsamiasz ze zdradą czy bliżej Ci po prostu do fantazjowania o romantycznych przygodach? Czy słowo to nacechowane jest pozytywnie czy negatywnie w Twojej głowie?

Romans to zdrada

Związek poza związkiem oficjalnym. Porywający, choć zły w swojej istocie. Niegodny i niegodziwy. Smutny. Przerażający i paraliżujący. Rozpaczliwy i bezmyślny. Negatywny do cna. Trzy osoby – tłok. Ta trzecia lub ten trzeci. Złamana obietnica. Żal, zawiedzione nadzieje. Pokruszone serce. Zdeptane i zdruzgotane.

Romans to nie tylko zdrada małżeńska – nie zawsze jest zły

Istnieją romanse – zdrady i romans w małżeństwie

Jeden, choć przerywany, a czasem nawet zapomniany. Romans w małżeństwie jest dobry. Jest możliwy, a nawet pożądany. To jest ten pozytywnie nacechowany romans, który warto w sobie odkryć i poznać na nowo. Romans – przygoda i fascynacja we dwoje.

Myśląc „romans”, myślę o romantycznych książkach

O powieściach i opowiadaniach o szalonej miłości. O kochankach, o parach, które pokonują przeciwności. O walce, o cierpieniu z miłości i dla miłości. O perypetiach przesiąkniętych emocjami. O łzach wzruszenia. O naciąganej fabule, która mimo swej tandety chwyta za serce – choć tak nieprawdziwa i naiwna. Myślę o tych wszystkich uratowanych księżniczkach i książętach na białych koniach.

Romans w malzenstwie

Romans to namiętność

Jakaś taka porywistość duszy i ciała. Niecierpliwość i drżące mięśnie. Oczekiwanie na przyjemność i pieszczotę. Wibracje przechodzące przez organizm i docierające głębiej do serca. Bezsenność przemiło znośna i uśmiech do wspomnień ledwo minionych. Dreszcz niczym impuls biegnący od miejsca styku dwóch skór – obcych, ale znajomych. Bezczas i euforia. Skrajność jakaś niedostrzegalna chwilowo. Miłość, bo miło się robi. Pośpiech w zatraceniu.

Romans to romantyczność

Wyszeptane czułości na skraju wieczora. Zapałki spalone przy zapalonych świecach. Migotanie ognia. Spokój w ramionach. To poezja – dosłowna i określająca poczucie ducha. Upominki bez okazji i kwiaty w wazonie. Pierścionki plecione z trawy i kupione w automacie. Gwiazdy i pikniki wiosenne. Spacery niespieszne i trzymanie się za rękę. Wiersze pisane na serwetce i wyznania wyryte na ławce. Koncerty dla jednej pary uszu. Taniec w deszczu i sceny niczym z filmu. Bajkowe scenerie odkryte w codzienności. Zachody słońca i sms’y życzące miłego dnia co rano. Róże, misie i czekoladki. Kicz i tandeta, która nie przeszkadza.

Romans to stan ducha

Romansu nie czujemy tylko w opuszkach palców. Nie nosimy go głęboko w sercu. Romans ciężko utrzymać w tajemnicy. Romans odrobinę obezwładnia i dodaje sił. Dotyka nas całych. Wsiąkamy w niego doszczętnie, by mógł się z nas wylewać. Widoczny z daleka w błyszczącym, nieobecnym co chwila spojrzeniu. Czasem rozum chce walczyć, zaprzecza i neguje. Szuka logiki, ale się poddaje. Romansem się żyje. Dla romansu się żyje. Czasami przynajmniej.

Romans to walka

Cierpienie z miłości lub zakochania. Romantyczne uniesienia, honor. Staroświecki gentelman i dama, którą trzeba zdobywać. Albo wojowniczka zakochana. Bitwa z przeciwnościami losu. Przeciwko światu albo przeciwko sobie. Przeciw własnym słabościom dla wspólnego dobra – z miłości, z uczuciem, a nie z komunistycznych zapędów. Stawianie czoła we dwoje. Zwycięstwa i porażki przeżywane razem. Mieszanka emocji, w której te pozytywne zawsze są o nanometr wyżej.

Romans nie daje spokoju

Nie jest stagnacją i poczuciem bezpieczeństwa. Jest przeciwieństwem szarej codzienności, choć może się w niej odnaleźć. Jest w ciągłym ruchu. Pobudza skrajne emocje. Daje motywacje do działania lub kochania. Jest życiem tętniącym. To karuzela albo pociąg pędzący. W przód, na boki, a czasem w tył odrobinę – byle zostać w ruchy, byle się nie zatrzymać. Zapiera dech, odcina powietrze, by móc odetchnąć pełniejszą piersią. Bawi, raduje, rozpala i ekscytuje. Okrasza cierpieniem i szpilką zazdrości. Daje dużo, ale nie spokój. On nastaje po romansie. Dobrym.

Romans nie jest wieczny

Bywa gwałtowny. Szybki i krótki lub powolny i trwający, ale nie wieczny. Jest i znika gdzieś w codzienności między niezapłaconą fakturą, poplamioną bluzką a malowaniem ścian. Wybucha i gaśnie. Ma swoje szczyty, momenty kulminacyjne i spadki napięcia.

Romans to nie miłość

Romans i miłość są ściśle połączone, nawiązują do siebie. Są zależne. Mają wspólne punkty i obszary, w których się zazębiają. Mieszają się, czasem trudno je rozróżnić. Nie wiem, czy gdzieś jest granica. Są płynne, przelewają się między sobą. Nie da się pośrodku postawić znaku równości. Jedno się w drugim zdarza. Czasem i nie zawsze, ale bywa, że tak.

Czy w Twoim małżeństwie jest romans?

Bo ja tak sobie myślę, że warto, żeby po ślubie co jakiś czas mieć romans z własnym mężem. Nie ciągle, bo można by zwariować trochę i zapomnieć o Bożym świecie, ale tak czasem byłoby fajnie. :)

Życzę Wam ognistych romansów w małżeństwie!