Ślub to nie lekarstwo

with 13 komentarzy

Ten wpis powstał w ramach akcji „Przerwij Krąg Milczenia – Blogerki Przeciwko Przemocy Psychicznej W Związku” zorganizowanej przez Joannę z bloga Podróż We Dwoje. Przemoc, jakakolwiek by nie była, jest zła. Dotyka wielu małżeństw. To są ogromne ludzkie dramaty, które często dzieją się za zamkniętymi drzwiami. Wyplątanie się z tych sytuacji lub wyleczenie ich jest bardzo trudne, bolesne i wymaga czasu. Nie będę jednak o tym pisać. Chcę zwrócić Twoją uwagę na to, co dzieje się wcześniej, jeszcze przed ślubem.

 „Przerwij Krag Milczenia – Blogerki Przeciwko Przemocy Psychicznej W Zwiazku” slub to nie lekarstwo

Narzeczeństwo to czas podjęcia ostatecznej decyzji

Od oświadczyn do ślubu zazwyczaj mija co najmniej kilka miesięcy. Między wyborem zaproszeń, a wizytą na sali weselnej musimy znaleźć czas dla siebie nawzajem. To jest ostatnia chwila na zmianę zdania i zakończenie związku. Szczególnie wtedy, gdy jest on toksyczny i pojawia się w nim przemoc – fizyczna lub psychiczna. Zerwanie zaręczyn nie jest przyjemne, ale lepiej zdobyć się na ten krok niż wchodzić w małżeństwo z lękiem, wątpliwościami i nadzieją, że „on się zmieni”. Nie, nie zmieni się. Jeśli przed ślubem jest źle, po ślubie będzie gorzej.

Łatwo w przedślubnym pędzie o tym zapomnieć, wybaczyć wiele rzeczy i przymknąć oko, znajdując wymówki związane ze stresem. Nie można jednak usprawiedliwiać wszystkiego. Trzeba nauczyć się rozróżniać (u partnera, ale i u siebie) zachowania, które faktycznie są związane z nerwami i organizacją wesela, od tych wynikających z charakteru i osobowości. Po ślubie odetchniecie, będzie luźniej i spokojnie, ale jeśli Twój chłopak Cię nie szanował, nie będzie też tego robił jako Twój mąż.

Ślub to nie jest lekarstwo

Jeśli w Twoim związku pojawia się przemoc, nie licz na to, że po ślubie ona zniknie. Przysięga ślubna to nie machnięcie czarodziejskiej różdżki, która zamienia zwykłych ludzi w perfekcyjną żonę i idealnego męża. Następnego dnia nie będziecie dla siebie dużo lepsi tak po prostu. Jasne, może się coś zmienić na lepsze, ale jeśli oboje się do tego przyłożycie i będziecie zaangażowani w związek. Oboje. Praca jednej osoby na tym etapie na dużo się nie zda. Jeśli już przed ślubem tylko Ty starasz się, aby Wasza relacja była coraz lepsza, a druga osoba nie daje nic z siebie, po ślubie to się nie zmieni.

Zawarcie związku małżeńskiego powinno być decyzją świadomą, dobrowolną i wynikającą z dojrzałości pary

Jak się ma dojrzałość do przemocy? Człowiek dojrzały nie krzywdzi umyślnie kochanej osoby, a przede wszystkim potrafi kochać. Nie pożądać, nie afirmować i podziwiać, ale kochać – poświęcać się, pracować nad sobą, żeby drugiej osobie było lepiej. Dojrzałość to brak zgody na przemoc – zarówno potencjalnej ofiary jak i oprawcy. Dojrzały człowiek nie krzywdzi, ale i nie pozwala krzywdzić siebie, potrafi wyznaczyć granice i w odpowiednim momencie zakończyć związek (nawet pomimo zakochania, choć to już jest sztuka). Taka osoba stara się spojrzeć na swoją relację niejako z boku i ocenić ją jak postronny obserwator, który widzi więcej. Nie ucieka przed prawdą, ale stara się ją odkryć, choćby była trudna i bolesna. Dojrzały człowiek nie bierze ślubu, wiedząc, że mógłby od razu szykować papiery rozwodowe. Dojrzałość, to dla mnie trochę synonim życiowej mądrości.

Przemoc może nie pojawić się przed ślubem, jedynie jej symptomy

Zdaję sobie sprawę, że w wielu przypadkach początki związku były przepiękne i to, co złe, zaczęło się później. Oczywiście, są sytuacje, których nie da się przewidzieć. Są ludzie, którzy zmieniają się nie do poznania. To się zdarza. Jednak czasem już na etapie chodzenia na randki można przewidzieć, że dany związek nie prowadzi do niczego dobrego. Chodzi tu zarówno o niedogadywanie się, jak i zachowania podchodzące pod przemoc psychiczną. Na początku się ich nie zauważa. Często są przeplatane okresami „miłości idealnej”, ale jednak się powtarzają i nasilają. Nie namawiam, żeby zrywać przy pierwszych trudnościach, ale żeby się im przyjrzeć i je zauważyć.

W pierwszych miesiącach idealizujemy nowego partnera, ciężko nam zauważyć jego wady. To jest normalne, ale też trochę niebezpieczne. Różowe okulary są spoko, póki są okularami, które można zdjąć. Nie ma sensu odbierać sobie słodyczy początków związku, ale warto raz na jakiś zsunąć te okulary i popatrzeć na kandydata (tak, na początku wciąż jest kandydatem!) bez żadnych filtrów i wśród rzeczy, którymi się zachwycamy, wyłapać też negatywy. Nie ma ludzi idealnych. Nie wszyscy są psychopatami. Wszystkich jednak trzeba jakoś ocenić, jeśli chcemy z nimi spędzić całe życie.

W narzeczeństwie może nam być ciężko realnie patrzeć sytuację

Nie zawsze to, co nam się wydaje normalne, takie jest. Nie zawsze wszystko zauważymy sami. Warto pytać bliskich zaufanych osób, jak się zapatrują na Wasz związek. Jeśli pojawiają się wątpliwości, dobrze porozmawiać z kimś mądrzejszym od siebie, pytać o rady i szukać pomocy, jeśli w związku jest konkretna przemoc. Tą fizyczną poznamy od razu, z seksualną może być większy problem, zaś psychiczna jest pojęciem bardzo szerokim, więc tutaj tym bardziej dobrze się skonsultować.

Patrząc na ludzi, staram się uwzględniać całą ich historię i nie oceniać, jeśli ich nie znam. Wiele zachowań wynika z wcześniejszych doświadczeń. Ludzie, którzy krzywdzą innych, nie zawsze robią to świadomie. Nie zawsze są potworami w ludzkiej skórze, ale bardzo poranionymi i nieszczęśliwymi osobami. I choć jest to pewne wytłumaczenie, nie jest to usprawiedliwienie. Chcę się postawić w sytuacji ofiary przemocy w związku. Myśli o rozstaniu i zostawieniu partnera zapewne przyprawiłyby mnie o poczucie winy. Ciężko by mi było pogodzić prawdziwą miłość z rozstaniem i totalnym odizolowaniem się. Chciałabym mu zapewne jakoś pomóc.

To jest chyba jeden z częstszych błędów ofiar przemocy w związkach. Chcą pomóc, boją się odejść, kochają mimo wszystko. Jednak nie robiąc nic, nie pomagamy. Skoro nie udało nam się dotychczas zmenić sytuacji, oznacza to, że prawdopodobnie sami nie damy rady i musimy szukać pomocy z zewnątrz. Jeśli mówimy o faktycznej przemocy, szukajmy osób, które mają odpowiednie kwalifikacje, by radzić w takich sytuacjach. Zerwanie zaręczyn z taką osoba może jej więcej pomóc, niż ślub, dzięki któremu tylko utwierdzimy ją w przekonaniu, że wszystko jest w porządku.

Małżeństwo to także przyszła rodzina

Myśląc o ślubie, musimy wziąć pod uwagę przyszłość. Prawdopodobnie nie będziecie do końca życia tylko we dwoje, ale pojawią się także dzieci. Jednym z pytań, które pomaga zweryfikować, czy dana osoba nadaje się na małżonka, jest pytanie: „Czy chcę, żeby ten ktoś był ojcem/matką moich dzieci?”. Nawet jeśli teraz mnie nie bije, to czy chcę, żeby podobnie jak mnie traktował nasze dzieci? Przemoc psychiczna nie zawsze jest widoczna na pierwszy rzut oka. Często ciężko ją nawet nazwać, ale czujemy, że coś jest nie tak. Tym bardziej, jeśli myślimy o naszych przyszłych dzieciach.

Jakie zachowania są niepokojące?

Każde, w którym czujesz, że została przekroczona jakaś Twoja granica. Brak szacunku, który może objawiać się na różne sposoby. Ignorowanie Twojego zdania. Obwinianie za wszystko. Brak pomocy w codziennych obowiązkach. Izolowanie Cię od przyjaciół i rodziny. Manipulacja i intrygi. Niedocenianie Twoich starań. Brak inicjatywy. Wytykanie Ci wad. Obrażanie i wyśmiewanie Cię. Ciągłe zapewnienia, że się poprawi i brak jakiegokolwiek progresu. Wykorzystywanie Cię. Szantaż. Karanie i nagradzanie. Nieprzewidywalność. Notoryczne kłamstwa. Oczekiwanie sprawozdań i meldowania, gdzie i z kim jesteś. Chorobliwa zazdrość. Wybuchy złości i agresji. Uzależnienie od siebie. I wiele innych. Po konkrety odsyłam Cię do ćwiczenia, które pomoże Ci sprawdzić, czy Twój związek jest toksyczny. Nawet, jeśli któreś z powyższych zachowań nie przerodziłoby się w inny rodzaj przemocy, nie oznacza to, że dany związek byłby dobry i szczęśliwy. A to też jest konkretna przesłanka do zakończenia go czym prędzej. Nie ma sensu marnować swojego czasu na osobę, z którą nie widzimy przyszłości.

 „Przerwij Krag Milczenia – Blogerki Przeciwko Przemocy Psychicznej W Zwiazku” slub to nie lekarstwo

Kieruję ten wpis do osób przed ślubem. Narzeczonych jak i tych, którzy jeszcze nie myślą o swoim weselu. Im szybciej zrozumiemy, że w naszym związku pojawia się przemoc (w jakiejkolwiek formie), tym łatwiej będzie go zakończyć, a rozstanie będzie mniej bolało. Narzeczeni często nie myślą o tym, co złe, tłumią wątpliwości, a jest to ostatni moment, żeby odejść bez większych konsekwencji. Przemoc w małżeństwie to dla mnie trochę inny temat, dużo trudniejszy. Wierzę jednak, że podchodząc do ołtarza z prawdziwą dojrzałością i z właściwą osobą, można zmniejszyć ilość małżeńskich dramatów.

Jeśli czujesz, że problem Cię dotyczy, pomoc znajdziesz tutaj:

  • pod Niebieską Linią (22 668-70-00) w Ogólnopolskim Pogotowiu dla Ofiar Przemocy w Rodzinie – porozmawiasz tam z psychologiem i uzyskasz kontakt do placówek w Twoim rejonie, które będą w stanie Ci pomóc,
  • poradni online Joanny – inicjatorki tej akcji, która jako wykwalifikowany psycholog darmowo i anonimowo postara się pomóc,
  • w Poradniach Rodzinnych w Twoim mieście lub w internecie – wiele z nich także prowadzi darmowe poradnictwo (Poradnia Rodzinna to nie tylko nauki przedmałżeńskie).

Zachęcam do przyjrzenia się swojemu związkowi i partnerowi. Przemoc to nie tylko bolesne siniaki. Znęcanie psychiczne też boli. Ślub nie jest na nie lekarstwem. Często zaczyna się od drobnych przewinień, które łatwo bagatelizować, czując ciągle zakochanie. Przerwij krąg milczenia i odważ się rozmawiać o swoich lękach, przeżyciach i wątpliwościach.

Do akcji włączyły się także autorki blogów: Psychomologia, Nasze Bąbelkowo, Nieidealnaanna, Make Happy Life, Karo Pisze Tu, My na swoim, Justek make me smile, Socjopatka, Bocian Drogę Zgubił, Yellow Pear, Lieve G, Kakilife. #przerwijkragmilczenia

  • Pingback: NIE BĄDŹ JAK SAMOTNE DRZEWO. PRZERWIJ KRĄG MILCZENIA. - YellowPear()

  • Naiwnością jest sądzić, że ktokolwiek zmieni się po ślubie na lepsze. Jednak wiele kobiet tak właśnie myśli. Oczekują, że sam fakt złożenia przysięgi małżeńskiej w niemal magiczny sposób sprawi, że toksyk i przemocowiec stanie się księciem z bajki. Znam kilka takich kobiet. Ich małżeństwa rozpadły się po kilku latach, a one same są tak bardzo poranione, że nie potrafią wejść w normalny związek. No i są jeszcze tzw. KKZB – Kobiety Kochające za Bardzo. Uzależnione od miłości do wszelkiego rodzaju łajdaków. To syndrom podobny do tego, który mają żony alkoholików. Widzą że jest źle, ale nie odchodzą. Są współuzależnione.

  • Zgadzam się w całości. Ślub niczego nie rozwiązuje, a problemy rosną i są coraz trudniejsze do „opanowania”.
    Trudno jest tak po prostu odejść, zerwać zaręczyny, rozstać się, szczególnie jeśli wydaje się nam, że to właśnie „miłość naszego życia”… Warto jednak się na chwilę zatrzymać i odpowiedzieć sobie na ważne pytania i spojrzeć na swój związek „z boku”… Czy gdyby nas nie dotyczył równie szybko zaakceptowalibyśmy ten stan? Jak zareagowalibyśmy, gdyby w takiej sytuacji tkwiła nasza przyjaciółka/przyjaciel?
    Trudne i ciężkie, ale warte nagłaśniania, warte budzenia świadomości szacunku do samego siebie.

    • Dokładnie tak. Czasem łatwiej zaakceptować zło w swoim życiu niż u bliskich nam osób. Pomyślenie o swojej sytuacji, „podstawiając” zamiast siebie przyjaciółkę może pomóc w spojrzeniu na wszystko z potrzebnym dystansem,

  • Wtedy powinien zadzwonić nam dzwonek alarmowy, lepiej zerwać zaręczyny, mimo bólu i cierpienia, niż być z kimś kto zabiera Ci godność. Akcja godna pochwały:)

  • „Obiecuje że po ślubie zmienie w sobie wiele rzeczy” – jak to śpiewały Łzy.

    Ani małżeństwo, ani dziecko… to są OWOCE miłość. Dziecko jak i ślub mają być ZWIEŃCZENIEM miłości. Wisienką na torcie szczęścia, wspolnego szczęśliwego życia.

    • Zgadzam się. Chociaż co do małżeństwa to dodałabym tylko, że owszem jest zwieńczeniem miłości, ale raczej pewnego jej etapu, który po ślubie, z każdym kolejnym rokiem powinien ewoluować na wyższy poziom. :) Ale tak czy inaczej, gdyby przed ślubem nie było miłości, nie ma sensu go brać. :)

  • Zagubiona

    Mam 21 lat. Zerwałam zaręczyny na 1.5 roku przed slubem… z narzeczonym byłam przeszło 3 lata. To prawda… różowe okulary i związek idealny- momentami. Bo zazwyczaj były sceny zazdrości. Pomimo, że pracowałam dłużej niż on, oczekiwał obiadków. I seksu. Dużo seksu, ostrego seksu… uciekam dopiero po tym, jak mnie zgwałcił. I nie, nie zmieni sie… on mnie nawet nie kochał- ucieszył się po rozstaniu że bedzie mógł bzykać laski ile wlezie. Ja zawsze bylam tą za grubą (choć bmi mam w normie). Zaczęłam wpadać w kompleksy… ale byłam współuzależniona. Wychowywałam się w rodzinie patologicznej. Jak najszybciej chcialam z tego uciec… nie udało się. Obecnie nie mogę uwierzyć że w tym tkwiłam. Dałam się poniżać. Nie wiem jak mi się udało znaleźć siły by odejść m obecnie jestem z partnerem ktory mnie kocha i szanuje i stara się od nowa zbudować moje poczucie bezpieczeństwa. A ja po kilku latach życia w cieniu, wreszcie widzę słońce. Dziewczyny, nie dajcie się! Ja żałuję, że musiało się stać najgorsze abym zobaczyła, na co go stać…

    • Doskonale to znam, doświadczyłam.
      Bardzo się cieszę że dałaś radę :)
      jakbyś była w tym wszystkim dalej zagubiona to odezwij się, może jakoś razem damy bardziej radę. Tego nauczyłam się na terapii :)

    • Przykro mi z powodu tego, co przeszłaś. Gratuluję jednak odwagi!!! Dobrze, że udało Ci się z tego wyjść.
      Życzę Ci wszystkiego dobrego i dużo słońca! :)

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Z własnego doświadczenia tego (na szczęście) nie wiem, ale sądząc po przypadkach kilku moich znajomych faktycznie ślub nie jest żadnym antidotum – tylko raczej prowadzi do eskalacji przemocy, jeśli występowała ona już wcześniej. Niestety, niektórzy osobnicy/osobniczki potrafią się przed zawarciem małżeństwa świetnie maskować i nie ujawniać swojego prawdziwego oblicza. Oby jak najmniejszej liczbie ludzi było dane trafić na takie zakamuflowane przypadki…