Sylwia i Piotrek – te jedyne zaręczyny

with 4 komentarze
Byłam młodą dziewczyną, gdy poznałam M., zakochałam się, te same pasje, marzenia, on – Pan idealny, każda mi go zazdrościła. Przystojny, komunikatywny, ogarnięty w każdym calu… Przez pierwsze trzy lata był tylko mój, tylko dla mnie, taki prawdziwy (tak mi się wtedy wydawało).
zaręczyny

Minęły trzy lata… pierwsze kłamstwo – niby nic poważnego, pierwsze (moim zdaniem) imprezy z kolegami, alkohol, czasem narkotyki. Pierwsza groźba, szantaż, w końcu pierwszy cios, nie,nie to było najgorsze… Przestałam zauważać kiedy owinął sobie mnie w okół palca. Kiedy przytyłam do 90 kg, kiedy to żyłam w utwierdzeniu, że bez niego jestem nikim i nie poradzę sobie sama. Kolejne trzy lata były tylko gorsze, doszło do tego, że sama zaczęłam go zdradzać, żeby tylko móc się dowartościować. Wyrzucono go z pracy, bo przyszedł pijany. Wyjechał za granicę… pojechałam za nim, słysząc, że jest inny…

Niestety. Tam postanowiłam, że to koniec. Faktycznie, wtedy zostałam sama w obcym kraju, bez bliskich i znajomych. Ale ogarnęłam się (tak mi się wtedy wydawało), później pierwsze kontakty z innymi ludźmi, pierwszy mocniejszy alkohol i mocniejsze „umilacze”.

Po 1,5 roku wróciłam do Polski z myślą, że będzie dobrze, kolejni poznani ludzie i czas spędzany z „umilaczami”… faktycznie byłam samotna. Pieniądze się skończyły, nie było za co kupić „umilaczy”, więc poszłam do pracy…Poznałam Ł. niby ok, niby ułożony, niby, niby, niby… okazało się, że też nie wylewa za kołnierz…

zaręczynyI wtedy zobaczyłam go! Strój spawacza, hahaha jakież to śmieszne, ale gdy ściągnął „maskę”, wiedziałam, że to ON! Tak też po roku czasu zaręczyny, kupił pierścionek (wiedziałam o tym), miał w planach oświadczyć się na Kasprowym Wierchu (oboje kochamy góry), ale tak długo go prosiłam, że oświadczył się tego samego dnia w restauracji <3  29 czerwca 2013 – ślub, 6 grudnia 2014 – urodził się nasz syn Filip Mikołaj.

22 lipca 2015 – piszę tego posta i tylko utwierdza mnie on w przekonaniu, że to ten jedyny, ten idealny, ten który pomógł mi gdy byłam na dnie, ten dzięki któremu poznałam, co to miłość. I mimo (nie)idealnego życia ;p nie zamienię się z nikim nawet za grube miliony…
 
Staż małżeński – 2 lata
Dzieci- Filip Mikołaj (6 grudnia 2014)
Wiek – Sylwia (27 lat), Piotrek (28 lat)
Miejsce zamieszkania – Śląsk, Czerwionka-Leszczyny
Piotrek – inżynier
Sylwia – żona, matka, Pani Domu,bloggerka : http://pudlo-na-wszystko.blogspot.com/

Dziękujemy Sylwi i zachęcamy do odwiedzania jej bloga.
To jest post z cyklu „Mocne zaręczyny”. Jeśli chcesz opowiedzieć nam swoją historię napisz do nas na adres blog@mocem.pl.
Nie musisz być bloggerem, nie musisz mieć talentu pisarskiego! Liczy się Wasza opowieść.
Chcemy usłyszeć każdą – tą rodem z romantycznego filmu, albo z komedii albo zwyczajną, wyjętą ze środka codziennego życia.
 
  • Piękne, zawsze gdzieś tam każdy znajdzie swoje szczęście.:)
    Pozdrawiam:)

  • Jak cudownie, że wszystko dobrze się skończyło:)

  • Fajny i dajacy do myslenia i dajacy nadzieje wpis. Niezbadane sa wyroki boskie i pokrecone moga byc nasze losy, ale wszystko kiedys wyjdzie na dobre, wedlug jakiegos odgornego planu. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Prośba o zaręczyny? ;-)
    Szczęścia ;-)

    M.