Żonaty mężczyzna mnie podrywa

with 1 komentarz

Od kiedy pamiętam, chłopak koleżanki był dla mnie mężczyzną zakazanym. Facetem, który automatycznie stawał się kumplem. Gdybyśmy się do siebie zbliżyli, polubili się i dobrze by nam się gadało, traktowała bym go jak brata. Nigdy nie wskoczyłby na pozycję chłopaka, którym jestem naprawdę zainteresowana, z którym chciałabym być. Życie pisze różne scenariusze. Mijają lata i my się zmieniamy razem z przekonaniami. Czy żonaty facet jest tym samym, co „chłopak koleżanki”? Co, jeśli żonaty mężczyzna mnie podrywa?

Żonaty mężczyzna mnie podrywa

Co robić, gdy żonaty mężczyzna mnie podrywa?

To zależy. Masz w sumie dwie opcje. Możesz to ciągnąć. Możesz się bawić, chłonąć komplementy, podbudowywać swoją samoocenę i cieszyć się adoracją. Możesz kusić, nakręcać sytuację, podjudzać go i podniecać świadomie. Możesz, bo nikt Ci nie zabroni. Jesteś dorosła. Możesz z pozoru niewinny flirt obrócić w romans i nakłonić go do zdrady. Masz tę moc. Możesz. Tylko po co?

Masz też drugą opcję. Możesz ukrócić wszystko, zanim ciężko będzie cokolwiek odkręcić. Zanim zrobi się niezręcznie lub zbyt przyjemnie, by przestać. Możesz się ucieszyć zainteresowaniem, bo to jest miłe, na pewno, ale nie musisz tego podsycać. Możesz poflirtować i odpuścić, bo to nie ma sensu. Z romansów dobro nie powstaje. Zawsze będziesz tą trzecią. A jeśli już tej pierwszej się pozbędziesz to i tak zostaniesz tą, która rozbiła rodzinę. To nie jest fajna łatka.

Żonaty mężczyzna ma żonę

Za każdym żonatym facetem stoi jego żona. Jakaś. Być może zupełnie nieznajoma. Może piękna, a może nijaka. Może dobra, a może zła. Pamiętaj, że znasz tylko jedną stronę medalu – jego zdanie, a to zawsze jest połowa prawdy. On ma żonę, którą kiedyś pokochał. Którą kochał na tyle, by jej się oświadczyć, by założyć rodzinę. Świadomie wybrał, by budzić się koło niej codziennie. Nawet, jeśli teraz jest między nimi źle, nie zawsze tak było. Z resztą teraz wcale nie musi być bardzo źle, wciąż może ją kochać. Pomyśl, co to oznacza dla Ciebie. Kim (a może czym…?) Ty dla niego jesteś?

On ma żonę, która niczego się nie spodziewa. Której świat się zawali, gdy się dowie. Kobietę, która ma rodzinę, jakoś poukładane życie i piękne wspomnienia. Jest kobieta, która może przestała być idealną żoną, ale się stara. Na swój sposób próbuje. A Ty wchodzisz w jej życie z butami. Być może wchodzisz w nie seksownymi nogami do nieba w pięknych szpilkach, ale to wciąż nie jest Twoje życie. Wtrącasz się w nie i próbujesz rozgościć. Psujesz jego małżeństwo (wiesz to, no nie?) i komplikujesz cholernie swoje życie.

Kobieta kobiecie wilkiem

Kobieta kobietę zrozumie lepiej niż mężczyzna. Kobieta lepiej wczuje się w sytuację tej drugiej. Będzie jej łatwiej odczytać emocje, domyślić się, co siedzi w jej głowie. Kobieta będzie wiedziała, co drugą kobietę zaboli.

Aż tak się od siebie wszystkie nie różnimy, żeby nie wiedzieć, że zdrada boli. Za tym interesującym przystojniakiem z obrączką jest jego żona – kobieta, którą skrzywdzisz, bawiąc się (z) nim. Nie myśl, że to się nie wyda, bo tego nie jesteś w stanie przewidzieć. Świat jest zbyt mały.

Czego oczekujesz?

Załóżmy, że nie interesuje Cię jego żona. Świadomie, choć może nie myśląc o niej zbyt często, ranisz ją. Flirtujesz z jej mężem, kusisz go i zdobywasz. Macie romans. Jest miło i przyjemnie. Widujecie się raz na jakiś czas. Spędzacie ze sobą upojne noce i żegnacie po wszystkim. Czasem może jecie kolacje, oglądacie film przytuleni i wysyłacie sobie seksowne sms’y. Randkujecie w ukryciu, robicie coś zakazanego, co dodatkowo podkręca atmosferę. Mijają tygodnie, miesiące. Czas mija. Co dalej?

Chcesz ciągnąć to w nieskończoność? Jak będzie wyglądała Wasza starość? Co, jeśli pojawi się dziecko? Chcesz, żeby odszedł od rodziny i założył nową z Tobą? A może chciałaś się zabawić i to wszystko? Jak długo? Romanse mijają, a lat nam nie ubywa. Czy chcesz tracić czas na związek bez przyszłości?

Pomyśl o przyszłości. Twojej, jego, Waszej. Waszego dziecka. Przyjmij do wiadomości, że jeśli uprawiacie seks, to ono może się pojawić. Czy chcesz by Twoje dziecko było aż taką wpadką? Żeby nie miało ojca? Albo żeby było przyczyną rozpadu innej rodziny?

Dobry kochanek to niekoniecznie dobry mąż

Zakochałaś się w żonatym mężczyźnie. Mówisz, że naprawdę go kochasz i chcesz, żeby rozwiódł się z żoną. Jest Wam razem cudownie, więc chcesz go więcej. Chcesz tego, co ma ona. Chcesz jego.

Tylko musisz o czymś pamiętać. On już ma żonę i jego małżeństwo prawdopodobnie nie jest idealne skoro jest u Ciebie. I niekoniecznie jest to jedynie wina jego żony. To, że robi Ci śniadania do łóżka po upojnej nocy, nie oznacza, że będzie taki uroczy codziennie przez 365 dni w roku. To, że zawsze świetnie wygląda może nie jest do końca jego zasługą, ale częściowo właśnie jego żony, bo mu prasuje, kupuje ubrania i kosmetyki? To, że raz w tygodniu fantastycznie Ci się z nim rozmawia, nie oznacza, że będzie tak do końca życia. To, że jest świetny w łóżku teraz jako kochanek, nie oznacza, że jako mąż też taki będzie (bo się znudzi, bo za często, bo już Cię zdobył, bo już nie jesteś zakazanym owocem, a pospolitym jabłkiem, po które może sięgnąć, kiedy chce, sorry).

Skoro zdradza ją to może zdradzić i Ciebie

Możesz powiedzieć, że przecież się kochacie i będziecie dbać o związek, więc nic Wam nie grozi. Serio?! Tak mogą mówić nastolatkowie, a nie ludzie dorośli z bagażem doświadczeń. Jeśli zdradza, to może nie jest wcale takim wspaniałym mężczyzną, hmm? Nie mówię, że jest zły, może upadł, może trafiłaś na gorszy okres, może po prostu jest bardzo słaby… Historii, które stoją za zdradami jest mnóstwo.

Jeśli chcesz się tylko zabawić to możesz mieć to gdzieś prawdopodobnie, ale jeśli myślisz o nim poważniej to się zastanów. Nie masz żadnej pewności, że kiedyś role się nie odwrócą i to Ciebie zdradzi. Z młodszą, ciekawszą, fajniejszą. Z kobietą, która nie prosi, żeby wyrzucił śmieci, która nie marudzi, że skarpetki zostawił na środku pokoju, która nie czepia się nie opuszczonej deski, która nie jest zdenerwowana przed świętami. Ona tego nie robi, tak jak i Ty teraz tego nie robisz, bo nie masz ku temu okazji. Romans i ukradkowe spotkania to zupełnie inna rzeczywistość niż małżeństwo i mieszkanie ze sobą.

Nie jesteś od niej lepsza

Nie wierz mu, jeśli tak mówi. Jesteś inna. Jak każda z nas. Każda kobieta jest inna. Szczególnie, jeśli mamy inne role w życiu danej osoby. Jemu może się wydawać, że jesteś lepsza, bo z Tobą jest miło i przyjemnie. Cóż, taka „rola” kochanki. Nie wymagasz nic od niego, jesteś miła, zawsze zadbana i pociągająca. Żony też to potrafią, ale nie 24 godziny na dobę. On widzi Cię tylko taką. Co się stanie, jeśli pozna prawdziwą Ciebie? Jesteś pewna, że przy Tobie będzie na dobre i na złe skoro przy niej nie jest? A obiecał.

Czy chcesz być zabawką?

Jeśli chcesz się zabawić i nie myślisz o wspólnej przyszłości to jesteś zabawką. Odskocznią od codzienności. Złamaniem rutyny. Widzę już jak się śmiejesz, jak mówisz, że przecież to Ty się bawisz i to on jest zabawką. Wierzę. Ale nie zmienia to faktu, że nic dla siebie nie znaczycie. Że jesteście jakąś bańką mydlaną, która kiedyś pęknie. Domkiem z kart, który może się rozpaść po nieprzemyślanym ruchu. To, co robicie nie jest prawdziwe. Jest odrealnione chociaż jesteście naprawdę. To jest poza Waszymi prawdziwymi życiami. Czy warto marnować czas na układanie domku z kart?

Wiesz, zabawki wyrzuca się bez żalu, gdy się popsują albo z nich wyrośniemy. Z romansu też można wyrosnąć. Chcesz być zabawką?

Szanuj się, Kobieto!

Zabawa zabawą, ale nie kosztem siebie. Możesz mieć go gdzieś, możesz nie liczyć się z jego rodziną, możesz chcieć się bawić, ale w tym wszystkim jesteś jeszcze Ty. I Ty się liczysz. Twoje dobro. Bycie kochanką nie jest dobre. Na dłuższą metę to nie działa. Życie w romansie jest półżyciem. Nie możesz przeżywać go w pełni z ukochaną osobą. Musisz się nią dzielić, pewnych rzeczy nie możecie robić razem. Ukrywacie się przynajmniej częściowo. Nie poznasz jego rodziców ot tak, nie będziecie się spotykać swobodnie z jego znajomymi. Nie będzie Ci ciągle towarzyszył, bo ma swoje życie, którego nie jesteś integralną częścią, a jedynie rozrywkowym dodatkiem. Prawdopodobnie tymczasowym.

Jeśli Ty sama nie będziesz się szanować, on i cała reszta świata nie będą Cię szanować. Zrobienie z kobiety kochanki to brak szacunku do niej. To fundowanie jej ciągłych skrajnych emocji, to robienie nadziei, to zawód, niespełnione nadzieje i poniżenie. Bo kiedyś przyjdzie moment, że on będzie musiał wybrać. Bo nie wiesz, czy ktoś się nie dowie, nie wiesz, jak zareaguje. A może przy ludziach wyprze się znajomości z Tobą, może będzie kłamał, że Cię nie zna, że nic Was nie łączy, może zrzuci całą winę na Ciebie i oskarży Cię o uwiedzenie? W byciu tą trzecią nie ma szacunku.

Żonaty mężczyzna mnie podrywa

Obrączka na palcu to nietykalność

Tak jak kiedyś chłopak koleżanki był dla mnie nieosiągalny, tak z biegiem lat każdy mężczyzna, który ma obrączkę na palcu (albo w kieszeni) stał się w moim wyobrażeniu nietykalny. Choćby był najbardziej czarujący na świecie, nic nie usprawiedliwia kuszenia go. Dla jego dobra, dobra jego żony i rodziny i dla Twojego dobra.

Nie wiem, co jest w głowie kobiet, które uwodzą żonatych mężczyzn. Nie wiem, na co liczą i czego oczekują. Rozumiem fascynację, zakochanie i pociąg fizyczny. Rozumiem, że to, co zakazane jest bardziej podniecające. Rozumiem, że ciało może szaleć i nakłaniać do złego. Ale nie rozumiem dorosłych ludzi, którzy się temu poddają. Wielokrotnie. Bo upaść to można raz. Potknąć się można kilka razy. Można. Ludzka rzecz się mylić i popełniać błędy (nawet te ciężkie). Ale kiedy coś trwa miesiącami lub latami, to nie wierzę, że nie ma w tym szaleństwie przebłysków trzeźwego myślenia. Tym się różnimy od zwierząt, że możemy panować nad swoimi instynktami.

Żonaty mężczyzna mnie podrywa

Ale Ty nie podrywaj jego. Nie kuś, nie brnij, nie uwodź. Bo może Ci się udać.

A nie warto.

  • Przyznam niepoprawnie politycznie, ale szczerze, że im jestem starsza, tym dużo liberalniej podchodzę do tematu nierozerwalności małżeństwa. Zdaje sobie sprawę, że to co mówię, to pewien miecz obosieczny. Chcę tylko zaznaczyć, że wierzę w rozwiązanie, w którym małżeństwo się rozpada, a wszyscy zaangażowani w sprawę są w miarę ukontentowani. Nie mówię, że to zawsze jest dobre. Mówię tylko, że to może być możliwe.

    Zasadniczo też tak sobie myślę, że dla mnie nie ma znaczenia, czy ktoś jest zaobrączkowany czy jest „tylko” parą. Sytuacja wygląda też nieco inaczej, gdy mężczyzna (albo kobieta!) ukrywa, ukrywa fakt bycia w związku, aby „zwabić” partnera. Czasami takie rzeczy wychodzą na jaw, kiedy romans jest już w toku.

    Jedyny taki zero-jedynkowy „stan”, który sprawia, że mężczyzna jest dla mnie „zafriendzonowany” i jednoznacznie aseksualny? Ksiądz. Różnica światopoglądowa nie zaprowadziłaby nas nawet na chwilę do łóżka ;)