Najpierw poużywaj życia!

with 6 komentarzy
Kiedy przed naszym ślubem rozmawialiśmy z różnymi ludźmi, pytali, czemu tak wcześnie (mieliśmy po 23 lata), czy nie lepiej najpierw poużywać życia. Ze względu na to wielu ludzi odkłada zawarcie związku małżeńskiego w bliżej nieokreśloną przyszłość. O co chodzi z tym „używaniem życia”? Czym dokładnie ono jest? I w czym miałby mi przeszkadzać mąż?

Poużywaj życia - po ślubie będzie inaczej

Jedyną odpowiedzią, która jest według mnie logiczna, jest spotykanie się z innymi osobami. Przy bardziej ekstremalnej opcji – wolny seks z wieloma partnerami. Tak, w tym posiadanie małżonka rzeczywiście przeszkadza, choć niestety nie wszystkim. Tylko, że to mnie w ogóle nie przekonuje, bo nigdy takowego seksu nie uprawiałam (w sensie, na lewo i prawo z każdym co przystojniejszym chętnym). Nie przebierałam też w facetach, nie zmieniałam ich jak przysłowiowe rękawiczki. Poza tym, kiedy poznałam mojego obecnego męża, wcale nie chciałam szukać dalej. Wiedzieliśmy, że chcemy razem spędzić resztę życia, więc na co mieliśmy czekać? Nawet, gdyby wydłużyć czas naszego „chodzenie” nie sprawiłoby to, że spotykalibyśmy się z innymi, więc ten argument totalnie mnie nie przekonuje.
 
Inna definicja „używania życia”, częstsza i dla mnie normalniejsza, to liczne podróże, zwiedzanie świata, imprezy, poznawanie nowych ludzi, nowych smaków i kultur. Takie życie „na maksa”, wykorzystywanie każdej wolnej chwili. Z tym się zgadzam. Takie „używanie życia” popieram całą sobą. Nie rozumiem tylko, w czym miałoby tu przeszkadzać małżeństwo? Nawet posiadanie dzieci nie wyklucza wielu z tych rzeczy. Może być to trudniejsze, ale są pary, które podróżują z maluchami. Skoro są tacy, którym się to udaje, to znaczy, że się da. Sądzę, że tego typu korzystanie z życia w małżeństwie jest jeszcze lepsze niż w pojedynkę. Na dzień dobry masz osobę, która przeżywa to samo, z którą możesz podzielić się swoimi odczuciami, z którą możesz dyskutować na dany temat. Razem łatwiej jest zaczynać nowe hobby, ciekawiej jest zwiedzać nowe miejsca. Można się wzajemnie motywować i wspierać. Oprócz tego, że bardziej poznajemy siebie, jeszcze bardziej poznajemy współmałżonka. Coraz bardziej sobie ufamy i zbliżamy się do siebie. Poza tym wyjazd z mężem nie zawsze musi oznaczać romantyczny wypad za miasto. To Wy decydujecie, czego chcecie doświadczyć. Możecie wybrać się na survivalową wyprawę lub misje, by pomagać ubogim i chorym. Nie musicie też jechać sami, ale w większym towarzystwie przyjaciół, znajomych i rodziny.
Poużywaj życia - po ślubie wszystko się zmieni
Kiedy ktoś teraz pyta, czy nie chciałam poużywać życia przed ślubem, odpowiadam, że robię to teraz razem z moim mężem. Po swojemu. Bez niego wcale nie jeździłabym na słoniach w Indiach ani nie łapała pingwinów na biegunie. Bycie mężatką nie przeszkadza w korzystaniu z życia, wręcz przeciwnie – motywuje i zachęca.
 
A czym dla Ciebie jest „używanie życia”?