fbpx

Ostatni post

with 11 komentarzy

Końcówka roku wciągnęła mnie bez reszty. Przygotowania do Bożego Narodzenia, Święta i ostatnie dni przed Sylwestrem. Dawno nic nie pisałam na blogu. Życie mnie pochłonęło. Takie prawdziwe, offline. Rodzina, przyjaciele i dom. Sprzątałam, planowałam, gotowałam, robiłam zakupy, pakowałam prezenty, spałam, stroiłam się i jadłam. Na pisanie nie starczyło czasu.

ostatni post 2015

Czy to źle? Nie wiem. Z marketingowego punktu widzenia pewnie tak. Ze względu na facebookowe zasięgi i statystyki bloga pewnie też nie za dobrze. Do listopada liczba odsłon co miesiąc rosła, a w grudniu spadła porządnie. Nie dziwi mnie to, bo treści na blogu było zdecydowanie mniej.

Początkowo wkurzałam się na siebie. Co ze mnie za blogerka, skoro nie mogę znaleźć czasu na napisanie posta przed Świętami! Wokół mnóstwo inspiracji na dekoracje stołu, przepisy wigilijne, przemyślenia, życzenia, pakowanie prezentów na pięćset sposobów, a u mnie pusto. Wstyd i hańba normalnie. Trochę się tym stresowałam. Codziennie do listy zadań dopisywałam „napisać posta” ze znakiem zapytania, bo już pisząc to, wiedziałam, że będzie problem z wykonaniem.

Później odpuściłam i było mi lepiej. Dlaczego odpuściłam? Doszłam do wniosku, że skoro mam pisać o fajnym małżeństwie to muszę mieć na nie czas. Dokładając sobie kolejne niewykonalne zadania, nie będzie w domu dobrze. Odpuściliśmy oboje. Nie tylko z blogiem, ale i ze sprzątaniem (najlepszą ilustracją powyższego są umyte do połowy kuchenne okna…-nie pytajcie dlaczego). :)

Nie pisałam bloga, żeby żyć poza internetem i zbierać przemyślenia i nowet tematy na posty. Żeby rozmawiać z Mężem i poznać jego zdanie, żeby poznawać się ciągle bardziej. I nie jest to wytarty frazes, powtarzany narzeczonym, który traci swoją ważność, wręcz przeciwnie. Ciągle się zmieniamy, czegoś się uczymy, dowiadujemy, poznajemy coś więcej, pragniemy czegoś innego, choć na pierwszy rzut oka jesteśmy tacy sami. Żyjąc codziennie razem, nie zauważamy na bieżąco zmian we współmałżonku, ani nawet w sobie. A one są i szkoda byłoby je przegapić, bo można wiele stracić. I mam na myśli cały wachlarz rzeczy – banalne pierdoły, ale i sprawy najwyższej wagi.

Tegoroczne Święta Bożego Narodzenia były udane. Pierwszy raz przyjmowaliśmy rodziców na obiedzie (nie się nie spaliło, wszystko było gotowe na czas), Mikołaj się spisał, bocian też (siedzieliśmy przy stole z dwiema mamami noszącymi maluchy pod sercem). Nawet trochę odpoczęliśmy.

Po Świętach zaczął się mój ulubiony czas w roku, taki najspokojniejszy. Nigdy żadne z nas nie musiało w tym czasie pracować, przez 4 lata za każdym razem oboje mieliśmy urlop między Gwiazdką a Sylwestrem. Oglądamy dużo filmów, kładziemy się spać późno w nocy i wstajemy koło południa, jemy ciasto na śniadanie (wczoraj się niestety skończyło…), cieszymy się z prezentów. Trochę się lenimy, trochę planujemy. Mamy czas dla siebie. Znajomi pracują albo gdzieś wyjeżdżają, a my siedzimy sobie sami w domu i jest fajnie. Normalnie i dobrze. Spokojnie.

ostatni post 2015

Tylko jak zwykle nie ogarnęliśmy żadnych super planów na ostatnią noc roku. Zazwyczaj spędzamy ją w domu, we dwoje, z rodzeństwem albo na imprezie kończącej wyjazdowe rekolekcje. A mi się marzy bal z prawdziwego zdarzenia. Taki z obowiązkowymi smokingami i sukniami do ziemi. Może za rok?

Nie planuję żadnych podsumowań zeszłego roku. Nie podejmuję też żadnych noworocznych postanowień. Niech 2016 będzie prawdziwie nowym rokiem i przyniesie niespodzianki.

A Wam życzę super zabawy sylwestrowej i wspaniałego 2016 roku! Niech będzie dla Was wyjątkowy.

Jak minęły Wam Święta Bożego Narodzenia? Może ktoś tu się zaręczył? Albo wziął ślub…? :)

Follow Olborska:

Blogerka i projektantka Mocem

Jestem Ewa, żona Piotra. Piszę o kreatywnych ślubach i późniejszym szczęśliwym życiu. W moim sklepie znajdziesz produkty dla małżonków, koszulki dla par i akcesoria ślubne. Bestsellerem stały się puzzle z pytaniem o świadkowanie.