fbpx

Jak się nie pozabijać w trakcie remontu? – poradnik niekłócącej się pary

with 7 komentarzy

W trakcie remontu pary się kłócą. Zdecydowana większość to robi. A jeśli się nie kłócą, tak jak my, to przynajmniej dochodzi do konfliktów i niezgody. U jednych cichych i niemych, a u innych takich, o których wie całe osiedle i pobliskie wsie. Po jakimś miesiącu odkryłam, dlaczego tak się dzieje, przeczytacie o tym tutaj. Teraz, gdy znamy już powody, chciałabym iść o krok dalej i zadać sobie i Wam pytanie: jak się nie pozabijać w trakcie remontu. A raczej jak sprowadzić pojawiające się problemy miedzy Wami do minimum. Nie będę ściemniać, że da się je w 100% wyeliminować, ale można sprawić, by były jedynie epizodami i nie nadawały tonu wszystkim pracom budowlanym, a wycieczka po farby nie kojarzyła nam się z obrażaniem i fochami.

Jak sie nie pozabijac w trakcie remontu - poradnik nieklocacej sie pary

Nie kłócimy się z wyzywaniem i krzykami, ale zdarza nam się mocno nie zgadzać. Nie mamy cierpliwości wysłuchać drugiej osoby, dopowiadamy sobie w głowie coś, czego nie ma. Zapominamy o założeniu dobrych intencji i mamy pretensje, których nie mamy o co mieć. Przez nieuwagę robimy sobie przykrości, czasem ze zmęczenia swojego lub tej drugiej strony. Wyolbrzymiamy niektóre uwagi i czepiamy się za bardzo. A czasem jesteśmy po prostu gburowaci. Bo mi coś ciąży, bo mnie kurz wkurza, bo pryszcz wyskoczył albo gacie uwierają. Albo bo kawa była za mocna. Albo za słodka była. Albo bo listwa przypodłogowa odstaje, albo panel za mocno się przyciął. Sam oczywiście.

Jak sie nie pozabijac w trakcie remontu - poradnik nieklocacej sie pary

Są też fajne chwile w remoncie we dwoje

Takie trochę jak z filmów, gdy się wygłupiamy. Albo śmiejemy się na głos tak, że nas na chodniku pod blokiem słyszą. Albo momenty, gdy robimy zdjęcia, a później one nas bawią. Albo kombinujemy jak coś zrobić – np. przenieść materac bez tarzania go po podłodze i spinamy go połączonymi paskami, zwijamy na pół, a potem Piotrek bierze go na plecy niczym przyduży tornister. Albo jak zasłaniamy na noc okna podkładami do paneli, bo zasłon nie będzie, a plisy jeszcze nie zamówione. Albo jak jaramy się dostawą farb, na które czekaliśmy z utęsknieniem i mąż mój zaczyna je mieszać, przytulając.

Jak sie nie pozabijac w trakcie remontu - poradnik nieklocacej sie pary

Czasem fajna atmosfera wychodzi samoistnie, ale nie zawsze

Są takie momenty, gdy nic się nie chce i wszystko przeszkadza, ale uświadamiasz sobie, że możesz przecież nad tym zapanować. To, że słabo się czujesz, nie oznacza, że musisz się słabo zachowywać. Możesz wybrać, co z tym dalej zrobisz. Możesz się niemal zmusić do uśmiechu i bycia miłym, a później się cieszyć lepszym humorem. Możecie też przed rozpoczęciem pracy przyjąć kilka założeń, które pomogą Wam przeżyć cięższe chwile.

Jak sie nie pozabijac w trakcie remontu - poradnik nieklocacej sie pary

Jak się nie pozabijać w trakcie remontu?

1. Pozwólcie sobie na błędy

Nie jesteście profesjonalistami. Wiele rzeczy robicie po raz pierwszy. Macie prawo się mylić i nie ogarnąć pewnych rzeczy. Przyjmijcie od razu, że coś Wam może się nie udać. Nie szukajcie winnego, ale razem znajdźcie rozwiązanie. Macie prawo do porażek. I choć ich naprawa zajmie pewnie czas i być może pieniądze, to nauczycie się czegoś nowego i kolejnym razem pójdzie lepiej (np. drugą warstwę gładzi położycie szybciej i ładniej niż pierwszą, serio!).

2. Nie spieszcie się

Remont się przeciąga. Szczególnie, gdy robicie go po raz pierwszy. Nie planujcie go przed jakimiś ważnymi wydarzeniami, nie zakładajcie, że musicie wyrobić się w miesiąc. To przyniesie Wam jedynie frustrację, nerwy i ciągłe zastanawianie się „czy zdążymy?”. My nie mamy ustalonego deadline’u, a i tak niefajnie jest, gdy coś się przedłuża (z naszej lub nie naszej winy). Dajcie sobie na wszystko czas i wkalkulujcie w to wszelkie obsuwy, pomyłki i po prostu zmęczenie.

3. Pozwólcie sobie na odpoczynek

I choć fajnie byłoby zrobić remont jak najszybciej i cieszyć się już jego efektami to zapewniam Was, że nie pójdzie Wam lepiej, gdy wszystko Was będzie bolało, a do ruszenia ręką będziecie potrzebowali kolejnego energetyka lub hektolitrów kawy, które i tak nic nie dają, ale chociaż efekt placebo działa na głowę. Musicie odpoczywać. Czy to będzie jeden wieczór, czy nawet tydzień, jeśli macie taką możliwość, to zróbcie sobie wolne od farb i szpachelek. Na początku taki odpoczynek boli psychicznie – bo jak to tak, ja nie daję rady?! Ale jak już to przeżyjecie, docenicie, że był Wam potrzebny. Pamiętajcie, że kobieta i mężczyzna inaczej przeżywają wysiłek fizyczny i mogą potrzebować innego odpoczynku – jeśli chodzi o ilość i jakość. Pozwólcie sobie na słabości. Nie zaremontujcie się na śmierć!

4. Zminimalizujcie ryzyko porażki

Błędy i pomyłki są normalne i trzeba się nastawić, że się pojawią – to już było. Można jednak świadomie zmniejszyć ich liczbę. Jeśli pójdziecie na żywioł i przykładowo w równaniu ściany będziecie kierować się intuicją, zakładam, że jej powierzchnia będzie przypominała bardziej tynk strukturalny, a pionu będzie trzeba szukać na tych 5 mniczym czterolistnej koniczyny – na pewno gdzieś tu jest, lecz nie wiadomo gdzie. Przygotujcie się merytorycznie – poczytajcie, obejrzyjcie filmiki na YouTubie (serio! to dużo daje), pogadacie z ludźmi, którzy niedawno przechodzili przez to samo. Pracujcie wypoczęci i z gotowym planem na dany dzień. Rozmawiajcie i ustalajcie, co chcecie zrobić – co dwie głowy to nie jedna. Zadbajcie o dobrej jakości narzędzia i materiały, nad którymi nie trzeba się zastanawiać, np. gotową gładź, a nie taką, którą trzeba rozrabiać z wodą. Kiedy po pierwszej warstwie zaczęła nam pękać w kilku miejscach, mój brat zasugerował, że może przygotowaliśmy złą konsystencję. Wiedzieliśmy, że to nie jest wina konsystencji, więc szukaliśmy winy dalej (za gruba warstwa). Gdybyśmy rozrabiali sami, być może wciąż kładlibyśmy grubą warstwę, ale rzadszej lub bardziej gęstej gładzi. Postawiliśmy na znane i zaufane marki, a żeby nie bać się późniejszych zabrudzeń (wszystkie ściany będą białe, a przed nami jeszcze długi remont i przestawianie mebli między pokojami) wybraliśmy farbę Dulux Easycare, z której bez problemu można zmyć smugi i brud. 

Jak sie nie pozabijac w trakcie remontu - poradnik nieklocacej sie pary

5. Proście o pomoc

Nie tylko po to, by mieć mniej pracy, ale i dla innego spojrzenia. Albo po prostu dla rozrywki. Nie zawsze trzeba spotykać się na piwie czy kawie, żeby pogadać. My na przykład korzystamy dość często z pomocy mojego brata (jak widać na zdjęciu powyżej). :) Dzięki, Janek! :*

6. Zorganizujcie oazę spokoju i względnego porządku

Żeby pamiętać, że w tym całym szaleństwie jest sens. Trudno remontować umeblowane mieszkanie, w którym jeszcze trzeba na co dzień funkcjonować. Naszą oazą jest łóżko, w którym od miesiąca, śpimy, pracujemy, jemy i odpoczywamy. Najpierw było w dużym pokoju odgrodzone od reszty komodą z telewizorem, teraz nareszcie przenieśliśmy je do wyremontowanego (!) pokoju, który docelowo będzie sypialnią. To ten, który malujemy na zdjęciach.

7. Dogadzajcie sobie czasem

Remont bywa wyczerpujący i za długi. Żeby było łatwiej go przeżyć, pozwólcie sobie na drobne przyjemności. Nie katujcie się codziennym gotowaniem, na które tak naprawdę nie ma w domu miejsca. Zamawiajcie czasem pizzę czy inne dowożone jedzenie. Róbcie sobie małe nagrody. Te materialne jak i czasowe – olejcie remont na chwilę i wyjdźcie do ludzi. Ubierzcie się ładnie, kupcie coś sobie, spędźcie miło czas. Dogadzanie sobie poprawia nasz nastrój, a gdy jest nam miło, to i lepiej się pracuje.

8. Dobrze wykalkulujcie wszystkie koszta

Niespodzianki zawsze będą, więc pisząc „dobrze”, mam na myśli z dużym zapasem. Nie liczcie w kosztorysie paneli za 25 zł od metra, bo potem będzie Wam bardzo przykro, gdy w takiej cenie będą tylko najbrzydsze w świecie, a Wasze idealne w promocji będą za 3 dyszki. Lepiej przeszacowac niż niedoszacować. I nie zapomnijcie o wszelkich pierdołach typu listwy przypodłogowe, kontakty, włączniki, żarówki do nowych lamp i wszelkie narzędzia. Wymienione tutaj rzeczy myślę, że spokojnie mogą kosztować tysiaka, a to już jest konkretna kwota. A! I pamiętajcie, że czasem lepiej wydać trochę więcej, ale spokojnie pracować, niż dostawać białej gorączki („bo farba nie kryje, ale chlapie”, „bo włosy z pędzla zostają”, „po taśma malarska nie trzyma” itd.).

9. Mówcie o swoich oczekiwaniach, wątpliwościach i uczuciach

Remont to sytuacja nietypowa. Nawet, jeśli już go razem przechodziliście, to było to już jakiś czas temu, byliście trochę młodsi, mieliście inne doświadczenia, może więcej siły, a może i więcej lub mniej pieniędzy. Byliście w innej sytuacji życiowej i zawodowej. To wszystko wpływa na sposób przeżywania życiowych rewolucji. W naszych głowach pojawiają się nowe przemyślenia, emocje, nie wszystko sami ogarniamy. Mówcie o tym sobie nawzajem. Nawet najbardziej domyślne osoby nie siedzą w naszych głowach i sercach.

Jak sie nie pozabijac w trakcie remontu - poradnik nieklocacej sie pary

10. Doceniajcie siebie nawzajem

Zwracajcie uwagę na wykonaną pracę i na poprawę jakości (ta nasza nieszczęsna gładź!). Mówcie o tym na głos, chwalcie się nawzajem i dziękujcie sobie. To naprawdę poprawia atmosferę i zachęca do kolejnych działań.

11. Nie śmiejcie się z siebie

Może się to komuś wydawać dziwne. Ale ta porada ma sens. Inne rzeczy się dzieją w naszych głowach i inaczej przeżywamy zmęczenie. Kiedy ja się śmieję z czegoś, co Piotrek zrobił, okazuje się, że on akurat ma słaby dzień (moment?) i wychodzi na to, że zrobiłam mu wielką przykrość. Wyśmiewanie swoich poczynań nie jest fajne. Każdy się stara jak może. I choć nie miałam złych intencji (o takim prawdziwie szyderczym śmiechu to już nawet nie wspominam) to wyszło źle. Delikatnie trzeba z takimi sprawami.

12. Śmiejcie się dużo

Nie śmiejcie się z siebie nawzajem, ale śmiejcie się razem. Śmiejcie się głośno i często. Jakiś czas temu zaobserwowałam, że im częściej się tak śmiejemy, tym częściej się śmiejemy. Masło maślane! Owszem, ale prawdziwe. :) Lepiej się pracuje z wesołymi ludźmi niż z gburami. Mówię o sobie i o Tobie, a nie o naszych drugich połówkach.

13. Uzbrójcie się w cierpliwość i łagodność

Wiadra, morza, oceany cierpliwości i łagodności! Dokładnie tyle jest potrzebne, gdy zaczynamy sobie tłumaczyć różne rzeczy związane z remontem, nie znamy fachowego jednoznacznego słownictwa, jesteśmy zmęczeni, a poza tym to mamy swój, „zdecydowanie lepszy” pomysł. No nie zawsze jest lepszy, sorry. I to, że czegoś nie rozumiemy, nie znaczy, że jest to bez sensu. Trzeba uzbroić się w całą możliwą cierpliwość, by dobrze zrozumieć drugą stronę i dopiero później reagować. Z łagodnością, a nie gotowym fochem.

Jak sie nie pozabijac w trakcie remontu - poradnik nieklocacej sie pary

14. Nie konkurujcie – jesteście drużyną!

I ten ostatni punkt uważam za najważniejszy. Mi przynajmniej bardzo dużo dał, bo na samym początku gdzieś tam z tyłu głowy miałam porównania, kto z nas dłużej skrobał ściany, kto dokładniej, kto lepiej gładź położył, kto dokładniej doszlifował itd. itd. I to budziło we mnie frustrację. I to było złe i niefajne, bo oprócz tego, że miałam jakieś małe ciche „ale” do Piotrka to jeszcze przecież wiedziałam, że to nie tak, że nie jesteśmy identyczni i nie będziemy pracować identycznie nad naszym remontem. Wtedy uświadomiłam sobie właśnie, że to zupełnie nieistotne – kto, ile i jak zrobił. Ważny jest efekt, który osiągamy razem, jako jeden zespół pracujący nad jednym projektem, w którym każdy ma swoje zadania i role do spełnienia.

Jak sie nie pozabijac w trakcie remontu - poradnik nieklocacej sie pary

Póki co skończyliśmy jeden pokój. Jest w nim super hiper biało! Nieskazitelna Biel Duluxa faktycznie jest nieskazitelna, a kiedy rano słońce wpada do pokoju, aż razi po oczach. Wydawało mi się, że kolor gładzi jest biały. Jednak nie jest. :) Malowanie było najprzyjemniejszą częścią remontowania naszej sypialni – cichutko, szybko, bez bałaganu naokoło i drażniącego zapachu, ale z widocznym efektem. Nie mogę się doczekać malowania przedpokoju i salonu! Jedyne, czego nienawidzę malować to kaloryfery – takie stare, żeberkowe…

Przed nami jeszcze chyba długa droga do końca remontu, więc i nam te porady się przydadzą.

Jak jest u Was? Macie jakieś swoje sprawdzone sposoby, żeby się nie pozabijać w trakcie remontu? Przygarniemy z wdzięcznością! Kiedyś pisałam, że jeśli się w końcu pokłócimy to rzecz będzie dotyczyła kupowania prezentów. Dzisiaj zmieniam zdanie. Większe prawdopodobieństwo jest jednak, że do pierwszej kłótni dojdzie gdzieś między zrywaniem tapet, kładzeniem podłogi i przesuwaniem mebli. Pomóżcie nam się przed tym uchronić. ;)

P.S.

Ten remont taki niefotogeniczny… Ale przynajmniej nasze twarze widzicie i kawałek naszego prawdziwego życia. No i mojego brata nawet. :D


Wpis powstał we współpracy z marką Dulux