fbpx

Spotkanie blogerów ślubnych I DO!

with 24 komentarze

W zeszłą sobotę 10 października 2015 byliśmy na pierwszym ogólnopolskim spotkaniu blogerów ślubnych. Na pomysł organizacji wpadli Magda i Maciek, od lipca 2014 roku prowadzący bloga Zrób Swój Ślub. Dzisiaj opowiemy Wam, jak było, kogo poznaliśmy, co robiliśmy, a czego nam zabrakło.

spotkanie blogerów ślubnych

Miejscem wydarzenia była cukiernia Pianka w Warszawie.

Ewa: Jeszcze w domu przeglądałam ich fanpage oraz stronę i zastanawiałam się, czy wszystkie zdjęcia tortów, makaroników i muffinów są robione w trakcie stylizowanych sesji w jakiś pięknych wnętrzach. Okazało się, że były to wnętrza cukierni. Ogromne brawa dla Janki, właścicielki Pianki, za wystój. Cudo! Mogłabym tam zamieszkać. :)

Piotr: Cukiernia świetna. Z tego co podsłuchałem to nie tylko dołożyła się do wystroju swoimi wyrobami, ale również potem i pracą fizyczną. Gratulacje.

spotkanie blogerów ślubnych

Nie obyło się bez przygód.

Ewa: Rano kupiłam bilety na autobus do Warszawy. W czasie szykowania przypomniałam sobie, że dzień wcześniej nie mogłam znaleźć obrączki. I jak tu na spotkanie blogerów ślubnych bez obrączki jechać? Zmarnowaliśmy trochę czasu na poszukiwania. Strasznie długo czekaliśmy na taksówkę. Na biegu postanowiliśmy jednak pojechać autem na dworzec. Dzięki Bogu było miejsce parkingowe. Wybiegliśmy z samochodu i widzieliśmy nasz odjeżdżający Polski Bus… Pomachaliśmy do kierowcy, złożyliśmy dłonie w błagalnym geście i udało się! Pan się zatrzymał i zabrał nas ze sobą. W samej Warszawie nie było problemów z dojazdem. Dotarliśmy nawet chwilę wcześniej. Internet i mapy Google w telefonie to super sprawa (chociaż bywa zawodna…).

Piotr: Ewa nie dodała, że byliśmy po wieczornym świętowaniu urodzin jej brata. Pośpiech nie był w pełni wskazany. Ale szczęśliwie udało mi się w autobusie zasnąć. W sumie to w obie strony spałem.

spotkanie blogerów ślubnych

Pierwszym punktem spotkania było trendy w sukniach ślubnych na 2016 rok przedstawione przez polską markę Annais Bridal.

Ewa: Dziewczyny przywiozły ze sobą kilka sukien z ich różnych linii, które mogliśmy podotykać, a nawet przymierzyć, jak Ania z wychodzezamaz.pl. Było sporo o hiszpańskich inspiracjach, a co za tym idzie pięknych koronkach, coraz rzadziej zdobionych błyszczącymi koralikami, które maskowały ich strukturę. Mocniej zabudowane góry – dekolt illusion, stójki, ramiączka albo rękawki, co mnie bardzo cieszy, bo kocham ślubne suknie z rękawami. Długości midi, ręcznie wyszywane kryształki i cekiny, tatuażowe aplikacje. Były też dwie sukienki dla bardzo odważnych kobiet, dużo odkrywały. Jestem ciekawa, jak wyglądają na żywej kobiecie, bo na wieszaku czy manekinie nie zrobiły na mnie wrażenia.

Piotr: Tak jak powiedziałem na spotkaniu: jestem programistą. Ale te najbardziej kuse, odważne suknie również nie zrobiły na mnie wrażenia. Poza tym rozważałem jak to możliwe jest, żeby kreować lub przewidywać modę ślubną, skoro suknie są przeznaczone na raczej (podkreślam! ;)) jedną taką okazję w życiu kobiety i nie jest to moda np. codzienna. Annais, wybaczcie, musiałem się czymś zająć w trakcie prezentacji :)

spotkanie blogerów ślubnych

Prezentacja sukien płynnie przeszła w wystąpienie Karoliny o marce Ksis, warszawskiego showroom’u z cudnymi butami Badgley Mischka i Bourne England.

Ewa: Szpilki bardzo trafiają w mój gust. Są pięknie wyprofilowane, wykonane z dobrych materiałów, mięciutkie wewnątrz, a ponadto ze ślicznymi biżuteryjnymi ozdobami, piórami lub brokatem. Biegałabym w nich codziennie.

Piotr: Podobno mówi się „kejsis”, a nie „ksis”. Nie dostrzegłem nigdzie loga w trakcie spotkania, dlatego zdziwiło mnie jak można to źle wymawiać. A później zobaczyłem, że jest napisane Ksis i zrezygnowałem z dalszych rozważań.

spotkanie blogerów ślubnych

Później Janka Pomianowska, właścicielka Pianki, opowiedziała nam trochę o naked cakes i mogliśmy zrobić swoje mini wersje.

Ewa: Każdy blog dostał mini torcik (dwa biszkopty połączone kremem i świeżymi owocami wewnątrz) i mieliśmy go przystroić według własnego uznania. Do wyboru była gipsówka, białe eustomy, truskawki, maliny, jeżyny, porzeczki. Nasze ciacho dotarło do domu z odrobinę zmiażdżoną górą, ale było pyszne. W trakcie spotkania mogliśmy spróbować drobnych przysmaków cukierni. Pierwszy raz jadłam pianki własnej roboty – pycha!

Piotr: Kiedy w podróży, na ciastku wylądowała butelka z wodą, mogło poczuć się nieco przytłoczone. Pomysł fajny, można było się pośmiać i zrobić coś ciekawego. Ostatecznie wszystkie ciastka były do siebie podobne, ale zjadłem nasze ze smakiem.

spotkanie blogerów ślubnych

Po warsztatach kulinarnych była kolej na florystyczne z My Big Day.

Ewa: Dostaliśmy mnóstwo materiałów i mogliśmy zrobić jakąkolwiek weselną ozdobę. Dorwaliśmy literkę M, jak Mocem. Chciałam ozdobić ją wrzosami i od dołu opleść włóczką. Piotrek wjeżdżał mi na ambicję, wypominając tytuł magistra sztuki, a ja wiedziałam, że na szybko nie zrobię nic, co by mnie zadowoliło. Taki minus artystycznego wykształcenia, które trochę zabiera mi zabawę z takich zadań. Żałuję, że dziewczyny nie powiedziały czegoś więcej. W sumie nic nie wiem o ich działalności. Nie znam się na florystyce, więc z chęcią poznałabym jakieś sztuczki, ciekawe techniki, które mogłabym wykorzystać na co dzień, np. przy tworzeniu jakiś świątecznych ozdób.

Piotr: Kiedy usłyszałem, że w sumie to przecież wiemy o co chodzi, zatem mamy zabrać się do dzieła i coś zrobić, poczułem się, jakbym spóźnił się na jakieś ważne spotkanie w pracy, gdzie to ja miałem być głównym wykonawcą projektu. Szkoda, że zabrakło jakiegoś wstępu do tematu dekoracji. Próbując z Ewą udekorować literę M, przypomniałem sobie, jak to odważnie postanowiliśmy sami zrobić zaproszenia, winietki i kilka dekoracji naszego ślubu. To było wyzwanie, któremu szczęśliwie podołaliśmy. Wolę tego nie powtarzać :)

spotkanie blogerów ślubnych

Oliwia z Makeitup w ramach swojego czasu prezentacji malowała Paulinę, współautorkę bloga Love my Dress.

Ewa: Makijażystka opowiedziała o przeważającym trendzie na kolejny rok, czyli o no make up. Jak się okazuje, nie jest on wcale taki prosty i szybki do zrobienia. Nie wiem, ile łącznie trwał makijaż, ale Oliwia użyła mnóstwa różnych kosmetyków. Było to dla mnie bardzo ciekawe, ale żeby powtórzyć na sobie, musiałabym mieć listę produktów, których mam po kolei użyć.

Piotr: W trakcie malowania musiałem powtarzać sobie w głowie, że to nie makijaż codzienny tylko ślubny. Nie pamiętam ile razy powtórzyło się słowo „rozświetlać”, ale wyryło mi się wtedy w pamięci. Trochę długo jak dla mnie, ale bardzo dobrze się na to patrzyło i słuchało uzasadnień dlaczego i po co coś jest nakładane. Bardzo fajne!

spotkanie blogerów ślubnych

Na koniec wysłuchaliśmy Kasi Rodak, która mówiła o ozdobach do włosów.

Ewa: Kiedy zobaczyłam kwiaty, które przyniosła, początkowo wydawały mi się dość prostymi, choć charakterystycznymi akcesoriami. Dopiero fakt, że każdy płatek jest ręcznie wycinany, formowany i farbowany przekonały mnie, że są to małe cuda wykonane ze sprowadzanych jedwabi. Ręczne farbowanie nadaje kwiatom nietypowe, nierówne zabarwienie. Dzięki temu wszystkie ozdoby wyglądają bardzo stylowo. Trochę vintage, trochę boho. Każdy znajdzie coś dla siebie. Bardzo lubię wszelkie fascynatory i żałuję, że w Polsce tak rzadko się je nosi. Prace Kasi można kupić np. tutaj.

Piotr: Te wszystkie ozdoby jakie widzieliśmy były robione ręcznie. Robi wrażenie. Chociaż to temat dla mnie podobny jak i suknie ślubne, wybaczcie :)

W międzyczasie mogliśmy zrobić sobie zdjęcia w fotobudce DrSelfie.

Ewa: Jedno z nich wylądowało nawet na naszym fanpagu jako cover photo. Firma ma fajne gadżety, w większości wykonane ze sklejki, więc dużo trwalsze niż papierowe wersje. Oprócz kształtów na patyczkach były też nakrycia głowy, boa z piór i przeróżne okulary. Fajna zabawa, ale szkoda, że tak krótko.

Piotr: Fajna zabawka na wesele. Szybkie rozstawienie aparatu i planszy oraz mnóstwo gadżetów daje naprawdę pole do popisu i sporo zabawy. Fotobudka robiła po trzy zdjęcia, a kilkusekundowe przerwy na zmianę gadżetów dawały chwile pełne śmiechu. Szkoda, że nie zostali dłużej, ale mimo to polecam na wszelkie imprezy.

spotkanie blogerów ślubnych

W małym (ale pięknym!) wnętrzu Pianki, został ustawiony także Weselny Drink Bar.

Ewa: Super sprawa. Barman wyczarowywał cuda. Z alkoholem i bez. Napoje to jedna sprawa, ale ozdoby, które były do nich dodawane to kolejny wielki plus. Piękne konstrukcje z jabłek, truskawek i cząstek arbuza psikane różnymi specyfikami w aerozolu i dekorowane drobnymi cukrowymi motylkami czy serduszkami, jak do wypieków. Mimo tego, że barman nie miał przysłowiowych pięciu minut na prezentacje, zrobił to kapitalnie swoją pracą.

Piotr: Wiedziałem, że warto przyjechać. Nie tylko dla wsparcia żony, ale i poznania ludzi, o których czasem mi opowiada. Ale nie spodziewałem się drinków. A w szczególności TAKICH drinków. Jak dla mnie najlepszy punkt całej imprezy. Takich drinków jeszcze nie widziałem. Fajnym dodatkiem, który robił super wrażenie, był suchy lód, który sprawiał, że drink bulgotał i dymił jak fiolki w laboratoriach z bajek. Jednak najbardziej imponujące było łączenie smaków (bezalkoholowe drinki wytrawne!) i dekoracje szklanek. Nigdy czegoś tak dobrego nie piłem i nie widziałem. Nie wiem, ile taka przyjemność weselna kosztuje, ale brałbym :)

spotkanie blogerów ślubnych

W międzyczasie gadaliśmy i poznawaliśmy się.

Ewa: Fajnie spotkać na żywo osoby, które kojarzy się z internetu. Bardzo ciekawe doświadczenie, kiedy wyobrażenie o kimś mierzy się z rzeczywistością. Pozytywne doświadczenie oczywiście. Każdy z nas miał okazję opowiedzieć, dlaczego założył bloga. :) Udało nam się nawet zaprezentować nasze materiałowe zaproszenia ślubne. Większość osób była zaciekawiona tym pomysłem, a także naszymi koszulkami. Znaczy bluzą i koszulką, bo swojego t-shirtu niestety nie pokazałam, bo było mi za zimno. Mistrzem reklamy to ja jednak nie jestem… ;)

Piotr: Trudno było mi się angażować w rozmowy na temat blogowania, ślubów czy tego jak wyglądała internetowa blogosfera ślubna dawniej. Dziewczyny były piękne. Wszyscy zaangażowani. Szkoda tylko, że planowane punkty programu trochę się rozwlekły. Dobrze było porozmawiać i się poznać, ale w którymś momencie brakowało mi pewnego przystanku jakimś stałym punktem programu.

spotkanie blogerów ślubnych

Na koniec kilka naszych małych „ale”, które mamy do spotkania.

Ewa: Harmonogram. Skoro już był, to szkoda, że nikt się go za bardzo nie trzymał. Rozumiem, że rozmowy się rozkręcały i szkoda je było przerywać, ale nikt by się chyba nie obraził na kolejny punkt programu. Może gdyby udało się zrealizować wszystko o czasie, niektórzy mogliby doczekać do końca, zamiast zbierać się w trakcie, „bo ostatni pociąg ucieknie”. Trzymanie się harmonogramu wydaje mi się szczególnie ważne dla osób przyjezdnych.

Piotr: Tak, szkoda, że wszystko się przedłużyło. Dobrze, że wszyscy byli chętni do rozmów, ale nic by się nie stało gdyby były one przerywane poszczególnymi wystąpieniami. Brakowało mi dodatkowego komentarza przy okazji warsztatów kulinarnych i florystycznych i zaangażowania prowadzących w te warsztaty. Są to pewne zgrzyty, które wpływają na mój odbiór całości, co nie zmienia faktu, że warto było przyjechać. Słyszę o Was, blogerach ślubnych sporo z Ewy opowiadań. Teraz będzie łatwiej orientować się, o kim moja żona mówi.

Ewa: Mi zabrakło wiedzy i tematów stricte blogerskich. Były trendy i inspiracje, były prezentacje marek, ale zabrakło mi czegoś dla blogerów, np. jak współpracować z firmami (nie jest to to samo, co w innych branżach, bo większość z nas nie przetestuje produktów w ich docelowym użyciu, bo jest już po swoim ślubie) albo co zrobić, żeby mój blog się wyróżnił w całej ślubnej blogosferze (dla mnie blog ślubny to trochę za mało; dobrze, gdyby miał jakąś charakterystyczną cechę albo w czymś się specjalizował). Super byłby wykład dotyczący prawa. Wiele ślubnych blogów to inspiracje żywcem przeklejone z Pinteresta, co jest nielegalne, mówiąc w dużym skrócie.

Fajnie mi się słuchało motywów założenia blogów i chętnie dowiedziałabym się o każdym z uczestników czegoś więcej. Moderowany panel dyskusyjny mógłby być ciekawym pomysłem na następny raz.

Zanim zgłosiłam nas na spotkanie, długo się zastanawiałam, czy nasz blog się nadaje. W końcu bardziej piszemy o małżeństwie. Teraz jednak wiem, że byliśmy na właściwym miejscu i z chęcią rozbuduję kategorię Mocne Inspiracje Ślubne. Po sobocie mam kilka pomysłów na nowe teksty i sporo przemyśleń dotyczących blogosfery ślubnej. Mam nadzieję, że I DO zaowocuje dla wszystkich blogerów nowymi siłami, chęciami i współpracami pomiędzy nami.

Koniec spotkania nie oznacza końca niespodzianek dla uczestników!

W przeciągu kilku dni spodziewajcie się paczuszki z prezentem od nas. :)

A Wy, Drodzy Czytelnicy naszego bloga, jeśli chcecie poznać ciekawe blogi ślubne albo interesują Was inne relacje z tego spotkania, szukajcie ich tutaj:

Zrób Swój Ślub, Love my Dress, NieMarudź.me, Niepoprawna Panna Młoda, Madame Allure, Minwedding.pl, Moje Wielkie Wiejskie Wesele, Planujemy Razem, Pomysł na Ślub, Wedding Fairy, Wychodzę za mąż, Bridelle.

Znacie powyższe miejsca w sieci? Gdzie szukaliście inspiracji przed własnym ślubem?

P.S.
Poczta Polska jest zła…