fbpx

Wesele bez zabaw weselnych

with 3 komentarze

Ponad cztery lata temu zorganizowaliśmy sobie właśnie tytułowe wesele bez zabaw weselnych. Po przeczytaniu artykułu na Czasie Gentlemanów o tym, jak często są one po prostu żenujące przypomniałam sobie wszystkie powody, dla których z nich zrezygnowaliśmy. I choć dla nas było to najlepsze możliwe rozwiązanie, niektórzy okazali swoje niezadowolenie z tego powodu.

wesele bez zabaw weselnych

Dlaczego zdecydowaliśmy się na wesele bez zabaw?

…bo ich nie lubimy.

Po prostu. Na tym mogłabym w sumie zakończyć, bo uważam, że jeśli Młodej Parze jakiś zwyczaj się nie podoba to mają prawo z niego zrezygnować. Tym bardziej, jeśli w ten sposób nikogo nie krzywdzą (rozumiem, że znaleźliby się rodzice, którym byłoby przykro, że nie mogą powitać Nowożeńców chlebem i solą, ale nie rozumiem, że ktoś mógłby się poczuć urażony, że nie może zatańczyć na gazecie w zamian za flaszkę wódki…).

Żadne z nas nigdy nie wyrywa się do brania udziału w konkursach na innych weselach. Często są one, lekko mówiąc, żenujące i pozbawione jakiegokolwiek smaku, a wręcz wulgarne i sprośne. Czułabym się bardzo nieswojo, gdybym musiała zatańczyć wokół jakiegoś chłopaka jak przy rurze. I choć pole dance jest coraz bardziej popularny, te weselne igraszki nie mają zbyt wiele wspólnego ze sportem, wszyscy spodziewają się występu niczym z klubu go-go. Nie lubię się ośmieszać (wygłupiać owszem, ale nie robić z siebie idiotkę, a to jest różnica!). Widziałam niejeden tego typu konkurs i już samo patrzenie było dla mnie żenujące. Po więcej argumentów odsyłam Was do artykułu Łukasza Kielbana, z którym się w tym temacie zgadzam.

Wesele jest dla mnie uroczystym przyjęciem (nawet, jeśli jest organizowane w stodole w rustykalnym stylu!) i oczekuję, że ludzie będą się należycie zachowywać – jak damy i gentlemanowie. Nie zamierzaliśmy nikogo zmuszać do zabaw niegodnych ludzi z klasą.

Wiemy, że istnieją normalne i fajne zabawy czy konkursu weselne. Takie bez seksualnych podtekstów i z zachowaniem klasy, ale to nie zmienia naszego podejścia do takich atrakcji. :) Nie przepadamy za nimi także dlatego, że…

…szkoda na nie czasu.

Konkursy organizowane razem z oczepinami zawsze strasznie długo trwają. Ja nigdy nie mogę wystać tej godziny i po jakimś czasie po prostu zaczynam się nudzić. Spoko, jeśli wszystko dzieje się na środku sali, wokół której są stoły i można siedzieć w trakcie zabaw, gorzej, jeśli nie ma żadnych krzesełek. Na większości wesel zabawy były organizowane koło północy, po kilku godzinach na parkiecie. I choć lubię chodzić w szpilkach i taniec w nich nie sprawia mi problemu nawet po iluś godzinach, tak samo stanie jest… bolesne. Nie jestem zwolenniczką hasania na boso (na łące tak, na weselu nie!), więc zawsze cierpię katusze, stojąc oparta o Piotrka.

Poza tym uwielbiamy z Piotrkiem tańczyć, więc to czas spędzony na parkiecie był dla nas zawsze najlepszą weselną atrakcją. Jasne, nie wszyscy to lubią i mają siły na całonocną zabawę, ale na to też mieliśmy w pewnym sensie rozwiązanie (o tym niżej).

…nie chcieliśmy typowego polskiego wesela.

Dokładnie tak. Wesele jest jedną z niewielu tak dużych imprez, które organizuje się w życiu. Nie chcieliśmy, żeby nasze było przaśną potańcówką przy hektolitrach wódki pitych w remizie, z wiejskim stołem, smalcem i bimberkiem, który wykrzywia twarz. Nie zrozumcie mnie źle – lubię szynkę domowej roboty i kiszone ogórki, nie gardzę dobrą wódką w doborowym towarzystwie, ani nie neguję remizy jako idealnego miejsca na wesele. Tak też umiem się bawić, ale po prostu nie o takim weselu marzyliśmy.

Nasze przyjęcie miało bardziej charakter wystawnego bankietu z muzyką, dobrym jedzeniem i Młodą Parą w roli gospodarzy.

Wesele odbyło się w centrum Łodzi w Restauracji Soplicowo w pałacyku z końca XIX wieku. Do dyspozycji gości było 6 mniejszych sal – w dwóch były ustawione okrągłe stoły (i dwa w literę T – tego wymagało usadzenie z nami druhen i drużbów z ich parami), były one połączone środkową salą, z parkietem do tańca. Trzy mniejsze były niejako dodatkowymi, w których nasza rodzina i znajomi mogli pospacerować z drinkiem w dłoni i skosztować zimnych przystawek lub gorących zup ze szwedzkiego stołu, smakołyków ze słodkiego kącika w kolejnej sali lub wpisać się na spokojnie do księgi gości ulokowanej na środku najmniejszego pomieszczenia. Wszędzie były dodatkowe stoliki, przy których można było usiąść. Tort podawano w pięknym ogrodzie z brukowanymi ścieżkami i małymi altankami. Zabawy weselne zupełnie nie pasowały do naszej wizji wesela.

Zabawy weselne, czyli co? Konkursy, zabieranie butów, oczepiny?

Nie było u nas żadnych konkursów. Uprzedzaliśmy także, że nie życzymy sobie zabierania butów czy innych elementów garderoby, które można by było wykupić za wódkę i wykonanie jakiegoś zadania. Nie wszystkim się to spodobało, ale uszanowali naszą prośbę. Jak wspominałam, wesele jest elegancką uroczystością i nie wyobrażam sobie, żebyśmy jako gospodarze imprezy biegali na boso. Rozumiem, że wielu osobom to nie przeszkadza. Nam przeszkadzało.

Nasz DJ zachęcał do wspólnego tańca i w ten sposób zabawiał gości. Integrowaliśmy się przez macarenę, pociąg czy inne znane wszystkim układy choreograficzne. Jak dla mnie to wystarczyło.

Oczepiny skróciliśmy do zdjęcia welonu i krawata. Najpierw ja rzuciłam mój atrybut pannom, później Piotrek swój kawalerom. „Nowa młoda para” zatańczyła jeden taniec (śmiechu było przy tym mnóstwo) i tyle. Samo to trwało dość długo, a co dopiero gdybyśmy jeszcze robili dodatkowe zabawy.

wesele bez zabaw weselnych

Jak zareagowali goście na informacje o tym, że na weselu nie będzie typowych zabaw?

Różnie. Jedni przytaknęli  i się ucieszyli. Inni dopytywali o powody. Większość gości po wytłumaczeniu naszego punktu widzenia nie miała z tym żadnego problemu. Sami podkreślali, że to nasze wesele i najważniejsze, żebyśmy my się dobrze czuli. Bardzo tym osobom dziękuję za uszanowanie naszej wizji tego dnia.

Padły też stwierdzenia typu „Bez sensu. Wesele bez zabaw to nie wesele! Te najbardziej sprośne konkursy są najlepsze.”, ale to bardziej wśród młodych osób. Dziwili się, że nie chcemy, żeby zabierali nam buty, odgrażali się, że i tak to zrobią. Powiedziałam, że jak chcą zdobyć wódkę to z chęcią im podaruję weselną butelkę i nie muszą za to się wydurniać. Wspomniałam, że mi przykro i że mam nadzieję, że jednak przyjdą i będą się dobrze bawić…

Czy po weselu ktoś miał do nas pretensje o brak zabaw weselnych?

Nikt nie wspominał o tym, że czegoś mu brakowało. Większość gości mówiła, że świetnie się bawili i było to jedno z lepszych wesel, w których uczestniczyli. Nie słyszałam, żeby ktoś się nudził. Wiem, że jedną parę źle posadziliśmy, ale co do braku zabaw po wszystkim nikt nie miał żadnego „ale”. Myślę, że po czterech latach doszłyby do nas już jakieś głosy niezadowolenia. :)

Sprawdziło się moje twierdzenie, że to, co ludzie krytykują po fakcie zaczyna im odpowiadać. Podobnie było z czarnymi sukienkami moich druhen czy zaproszeniami w tym samym kolorze.

Czy zrobilibyśmy to jeszcze raz?

Zdecydowanie tak. Jest kilka drobnych rzeczy, które byśmy poprawili czy po prostu zrobili inaczej, ale kwestia zabaw, a raczej ich braku pozostałaby niezmienna. To nasze potwierdzone i przegadane przed chwilą wspólne zdanie. :)

Z mojej strony tyle.

Jak Wy zapatrujecie się na zabawy weselne? Lubicie czy nie lubicie? Byliście na jakimś przyjęciu bez takich atrakcji? Jak było?

Dajcie znać w komentarzach!

Follow Olborska:

Blogerka i projektantka Mocem

Jestem Ewa, żona Piotra. Piszę o kreatywnych ślubach i późniejszym szczęśliwym życiu. W moim sklepie znajdziesz produkty dla małżonków, koszulki dla par i akcesoria ślubne. Bestsellerem stały się puzzle z pytaniem o świadkowanie.