Niepłodność widać czy niepłodności nie widać?

with Brak komentarzy

Jakiś czas temu rozpoczęła się w internecie taka akcja o tytule „Niepłodności nie widać”. Miała uwrażliwiać na ten problem tych, którzy się z nim nie zmagają i dodawać nieco otuchy tym, których dotyczy. Kampania ciągle trwa, choć w nieco zmienionej formie (wygooglajcie sobie). Akcja bardzo potrzebna, bo o niepłodności mówi się ciągle za mało i przez to może się wydawać, że jej nie widać. A niepłodność widać. Zobaczcie.

Niepłodność widać czy niepłodności nie widać?

Niepłodność widać bardzo wyraźnie

Trzeba się tylko rozejrzeć. Trzeba się skupić na drugim człowieku. Słuchać nie tylko tego, co mówi, ale i jak mówi. I też tego, czego nigdy nie wypowiada na głos. Trzeba mu spojrzeć głęboko w oczy i dosięgnąć delikatnie serca. Trzeba się rozejrzeć wokół niego i popatrzeć. Trzeba zauważyć niepostrzeżenie to, co on chce ukryć. I nie pokazywać, że się zauważyło. Przynajmniej na początku. Trzeba przypomnieć sobie słowa człowieka z przeszłości i jego plany na teraz. Plany, które niepłodność zmieniła. Potrzeba międzyludzkiej miłości, żeby zobaczyć niepłodność.

Widać ją w codzienności, naszym otoczeniu, zachowaniu i zmianach

Niepłodność widać w przełykanych po kryjomu łzach, w oczach zaszklonych od potu, jak mówiła Nel.

Niepłodność widać w spojrzeniu zgubionym w oddali i świadomości na chwilę oderwanej od człowieka.

Niepłodność widać w lgnięciu do dziecka nieco większym i w chłodnej obojętności kiedy indziej.

Niepłodność widać w zmianie trybu życia, w diecie i sporcie przymusowym.

Niepłodność widać w smutku przewlekłym.

Niepłodność widać w towarzyskim odizolowaniu, które ma chronić.

Niepłodność widać w wyszukanych prezentach dla dzieci znajomych albo w zbywaniu tematu.

Niepłodność widać w ucieczce przed przypadkowym spotkaniem z młoda mamą i we wstydzie, który przychodzi później.

Niepłodność widać w większej oszczędności nieoszczędnych ludzi, którzy muszą mieć pieniądze na badania.

Niepłodność widać w ograniczonej liczbie lampek wina.

Niepłodność widać w polubionych setkach fanpagy z dziecięcymi akcesoriami i blogach parentingowych, które co jakiś czas drażnią.

Niepłodność widać w kurczowo splecionych dłoniach małżonków, pilnujących by się nie rozlecieli przypadkiem.

Niepłodność widać w aktywnościach na Facebooku.

Niepłodność widać w zmianach wagi wywołanych przez hormony.

Niepłodność widać w przyjmowanych lekach i suplementach rano, w południe i wieczorem.

Niepłodność widać w kalendarzu zapełnionym wizytami u lekarza i pobraniami krwi w odpowiednich dniach cyklu.

Niepłodność widać w huśtawce nastrojów.

Niepłodność widać w historii wyszukiwarki i w hasłach typu „pierwsze objawy ciąży”.

Niepłodność widać w trudnej radości z ciąży najbliższych.

Niepłodność widać w porozrzucanych po domu tematycznych ulotkach i książkach.

Niepłodność widać w znajomości norm hormonalnych dla danej fazy cyklu.

Niepłodność widać w niekontrolowanych zachwytach nad dziećmi i spędzaniu z nimi czasu w totalnym skupieniu.

Niepłodność widać w niechęci do dzieci okresowej.

Niepłodność widać w patrzeniu prosto w oczy przydługim i zagubionym uciekającym spojrzeniu.

Niepłodność widać w notesie z obserwacjami śluzu w łazience i termometrze przy łóżku.

Niepłodność widać w skupieniu na karierze albo nieco przypadkowym życiu zawodowym.

Niepłodność widać w kotach i psach przygarniętych na pocieszenie.

Niepłodność widać w teoretycznej wiedzy o noworodkach i ciąży u bezdzietnej osoby.

Niepłodność widać w rozeznaniu w cennikach okolicznych laboratoriów i potrzebnych badaniach.

Niepłodność widać w wymiotach – skutkach ubocznych przyjmowanych leków i zmian ich dawek.

Niepłodność widać w pojedynczych nieobecnościach w pracy i zwolnieniach chwilę wcześniej, by zdążyć na wizytę.

Niepłodność widać w pogłębionej wierze albo oddaleniu od Kościoła.

Niepłodność widać w wakacjach spędzanych zawsze we dwoje.

Niepłodność widać w zmianie planów wypowiadanych wcześniej głośno – w kupnie dużego domu dla dzieci i urządzaniu gabinetu i pracowni w ich pokojach.

Niepłodność widać w blogowych tekstach nie do końca jasnych.

Niepłodność widać w przemeblowaniach robionych pod łóżeczko niemowlęce i powrotne przemeblowanie, bo łóżeczka nie ma od lat.

Niepłodność widać w odkładaniu spotkań z dzieciatymi znajomymi i ciężarnymi.

Niepłodność widać w zawstydzeniu i dyskomforcie przy rodzicielskich tematach.

Niepłodność widać w koszu na śmieci pełnym testów owulacyjnych i ciążowych.

Niepłodność widać w znajomości ich cen i tańszych miejscach.

Niepłodność widać w ukradkowych spojrzeniach na zaokrąglone brzuchy.

Niepłodność widać w szybkiej zmianie tematu na moment przed płaczem.

Niepłodność widać w wymijających odpowiedziach na pytanie „kiedy dzieci?” i grzecznościowych uśmiechach.

Niepłodność widać czy niepłodności nie widać?

Niepłodność widać, choć nie każdy ją widzi

Nie każdy będzie chciał aż tak bardzo pochylić się nad drugą osobą. Nie każdy będzie chciał aż tak poświęcić swój czas i uwagę, żeby dostrzec to, co niewypowiedziane. Tak sobie myślę, że jednak ci, którzy nas kochają, mogliby wykrzesać z siebie odrobinę uważności i wiedzieć, zanim powiemy. Bo nie zawsze mówimy. Nie od razu. Na początku sami w to nie wierzymy.

Każdy z tych widocznych „objawów” sam nie świadczy o niczym, ale zestawienie kilku może dać powód do podejrzeń, że coś jest nie tak. I już same podejrzenia wymagają delikatności w poruszaniu prokreacyjnych tematów. Dla każdego oznacza to coś innego, ale wrażliwość na drugą osobę nigdy nie zaszkodzi. Nawet, jeśli pomylimy się w naszych domysłach i przypuszczeniach.

Nie wszystkie z nich dotyczą mnie. Nie wszystkie dotyczą nas. O niektórych przeczytałam. Inne już minęły. Kolejne pewnie przyjdą.

A w czym Ty widzisz niepłodność? W czym inni mogą ją zobaczyć? A może wcale jej nie widać, a mi się wszystko wydaje?