Aby pokonać szlak trzeba było i pokonać schody i łańcuchy, by dotrzeć do celu. Nie było łatwo, oj nie było! Gdy weszliśmy na samą górę, to przywitało nas tam słoneczko, masa ludzi i piękna panorama Tatr! O zgrozo, że nie mamy z tamtego dnia żadnych zdjęć! Padł nam kiedyś twardy dysk i nie dało się ich odzyskać. Niemniej pamiętam jak siedzieliśmy na ogromnym pochyłym kamieniu i odpoczywaliśmy. Nagle Krzysiek wyciągnął aparat, ustawił go na innym kamieniu naprzeciw nas i włączył nagrywanie, wtedy to wyciągnął pierścionek i dostałam szoku. Krzysiek mi się oświadczył! Zaskoczenie było, oj duże. Lepszej scenerii nie mogłabym sobie wymarzyć! Dobrze, że mu wtedy nie odmówiłam, bo pewnie bym musiała do domu wracać stopem, ha ha.
Od pięciu lat jesteśmy szczęśliwą rodzinką, dorobiliśmy się dwójki małych szkrabów. I chociaż teraz nie szczyty nam w głowie, a niziny, to z chęcią powracamy w górskie rejony. Szczerze polecamy górskie klimaty, również na takie okoliczności.
To jest post z cyklu „Mocne zaręczyny”. Jeśli chcesz opowiedzieć nam swoją historię napisz do nas na adres blog@mocem.pl. Nie musisz być bloggerem, nie musisz mieć talentu pisarskiego! Liczy się Wasza opowieść.
Chcemy usłyszeć każdą – tą rodem z romantycznego filmu, albo z komedii albo zwyczajną, wyjętą ze środka codzienności.

