fbpx

Asia i Kamil – mocne małżeństwo

with Brak komentarzy

Dzisiaj zapraszamy na drugi wywiad z cyklu „Mocne małżeństwo”. Tym razem o swoim małżeństwie opowiadają Asia i Kamil z bloga Dzidziulkowo. Oprócz bycia żoną i mężem są też rodzicami dwójki maluchów – Julki i Dominika. Poczytajcie, jak pięknie Asia pisze o ich całym związku i samym małżeństwie.

dzidziulkowo

Wierzę w przeznaczenie. Choć mieliśmy kilka okazji, by się poznać wcześniej, nasze drogi spotkały się dopiero wtedy, kiedy życie nauczyło nas doceniać to, co dla nas przygotowało. Zupełny „przypadek”,  okazał się doskonałym planem, przygotowanym przez życie. Oto my. Asia i Kamil. Kiedyś na blogu pojawiło się w którymś wpisie:

Ona najstarsza, on najmłodszy… 

Ona uśmiechnięta optymistka, on poważny realista… 

Ona artystyczna dusza, on inżynierski umysł… 

Ona ta ‚zła’, on ten ‚dobry’…  

Ona wiecznie zimna (nawet latem śpi w skarpetkach), on ciągle gorący (pod kołdrę wchodzi dopiero w środku zimy). 

Mama, tata… Żona, mąż…

 Oto my… Małżeństwo (nie)doskonałe.

 Choć różnimy się bardzo, tyle nas łączy.

Od jak dawna jesteście parą? Kiedy się pobraliście i ile mieliście wtedy lat?

Wracam myślami do tego dnia. Piątkowe jesienne popołudnie. Choć czuć już było, że wielkimi krokami zbliża się zima, słońce grzało wyjątkowo mocno. Szliśmy w stronę zachodzącego słońca, próbując ubrać w słowa swoje nieodgadnięte jeszcze uczucia. Nie w głowie mi była miłość. Właściwie związek to ostatnia rzecz, jaka przyszłaby mi wówczas do głowy. Wyrwana z klatki, chciałam być sama, niezależna, wolna. Chciałam latać. Nie pomyślałam, że przecież możemy latać razem. Całe szczęście On pomyślał…

Szliśmy prowadząc rozmowę, która tamtego dnia rozpoczęła nowe życie. Wspólne. Tak naprawdę to było nieuniknione. Po wielu dniach ciągłych uśmiechów i ciepłych gestów, randek przy trzydziestoosobowej widowni, niekończących się rozmów na tyci karteczkach, podawanych ukradkiem pod ławką, musieliśmy stanąć twarzą w twarz z naszymi uczuciami. Tego ciepłego, jesiennego popołudnia staliśmy się parą. Bez zbędnych obietnic, tak po prostu daliśmy szansę płomykowi, który pojawił się w najmniej spodziewanym dla mnie momencie.

W październiku minie trzynaście lat od tego popołudnia, kiedy na próbę spróbowaliśmy wspólnego kroczenia przez życie. To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Nawet nie od drugiego. Do dziś pamiętam dzień, kiedy wracając w nocy z dyskoteki, położyłam się do łóżka, głośno mówiąc: Boże, Kocham tego człowieka. Po dwóch, bardzo intensywnych miesiącach, gdyż spędzaliśmy wspólnie mnóstwo czasu, wiedziałam natomiast, że to ten Jedyny, z którym chcę spędzić życie.

Na spacer przed ołtarz musieliśmy jednak jeszcze poczekać. Po siedmiu wspólnie spędzonych latach, zaraz po skończeniu studiów zawarliśmy związek małżeński. Mieliśmy wówczas po 24 lata. Ponownie jesienią, tyle że miesiąc wcześniej, niż ten pierwszy raz. I znowu słońce tego dnia grzało wyjątkowo mocno, mimo że wcześniej przyszła już szara, chłodna jesień…

mocne małżeńśtwo

Czym jest dla Was małżeństwo?

Zanim stanęliśmy przez ołtarzem, byliśmy razem siedem lat. Na studiach wspólnie wynajmowaliśmy mieszkanie, choć sami, bez współlokatorów, zamieszkaliśmy dopiero jako narzeczeństwo. To był piękny okres w naszym życiu. Ileż razy słyszeliśmy, że jesteśmy jak dobre, stare małżeństwo. Dla nas jednak stancja była tylko stancją, wynajmowanym mieszkaniem na chwilę, nie traktowaliśmy tego jak zabawy w dom, oboje mieliśmy swoje rodzinne domy. Kilka razy słyszeliśmy również, po co Wam ślub? My nie wyobrażaliśmy sobie tego inaczej. O tym dniu marzyliśmy siedem lat. Wiedzieliśmy, że chcemy być zawsze razem, że chcemy założyć rodzinę, a zawarcie związku małżeńskiego było pierwszym krokiem. Z jednej strony, taka naturalna kolej rzeczy, ale z drugiej, małżeństwo to taki cement, który zjednoczył nas, dał ogromne poczucie bezpieczeństwa. Wiedzieliśmy, że nasza miłość jest na zawsze, ale święty węzeł małżeński sprawił, że uwierzyliśmy tak naprawdę, iż tylko śmierć nas rozłączy. Staliśmy się mężem i żoną i cały świat tak właśnie musiał nas traktować. Staliśmy się niezależni od rodziców, rozpoczęliśmy nowe, wspólne życie, na swój własny rachunek. Ale żeby nie było, oczywiście małżeństwo to również spełnienie każdej „małej” dziewczynki, która całe życie marzy by założyć piękną białą suknię.

Jak dobrze przygotować się do życia po ślubie? Da się w ogóle?

Szczerze powiedziawszy to zacząć należy od tego, że nie da się przygotować do życia w ogóle. Ono jest nieobliczalne i nieprzewidywalne. Jeśli dwoje ludzi zna się dobrze, zna swoje dobre i złe strony i akceptuje drugiego człowieka mimo jego wad, kocha i chce spędzić z tą osobą swoje życie to nie musi się przygotowywać. Życie po ślubie nie różni się mocno od tego przed. Zmienia się, owszem, ale mamy obok drugą połówką, by razem stawiać czoła wyzwaniom. Czasem potrzeba czasu, by dotrzeć się, zwłaszcza jeśli przed ślubem narzeczeni nie mieszkali razem. Jako, że my spędziliśmy wspólnie okres studiów mieszkając pod jednym dachem, wypracowaliśmy choćby podział domowych obowiązków, ale… po ślubie wszystko się zmieniło.

Jakich rad udzielilibyście młodym małżonkom, aby ich związek był szczęśliwy?

Nie ma chyba jakiś złotych rad… Przede wszystkim szanujcie się wzajemnie. Pamiętać o tym należy przede wszystkim wtedy, kiedy życie stawia wyzwania, które potrafią przerosnąć. Nie szukajcie winnego, stawiajcie czoła problemom, wspólnie, jako drużyna.

Oczywiście kochajcie się i nie bójcie się okazywać uczuć. Dbajcie o siebie i o uczucie, które Was połączyło każdego dnia, a nie tylko gdy nadchodzi rocznica ślubu. Ważne jest również to, by nauczyć się doceniać drobne przyjemności dnia codziennego, by nie dać się rutynie.

Ponadto rozmawiajcie. Dużo rozmawiajcie. O wszystkim. O waszych minionych dniach, o marzeniach, o planach, o oczekiwaniach, o pasjach, o życiu. O ważnych i mniej ważnych sprawach. To ważne, by wciąż poznawać się na nowo, by umieć ze sobą rozmawiać, wszak na starość tylko rozmowa Wam zostanie. Dobrze jest nauczyć się czerpać z niej przyjemność.

Czego życzycie każdej młodej parze?

Zawsze są to te same słowa. By każdy dzień ich nowego, wspólnego życia był tak piękny, jak ten, który właśnie przeżywają oraz by z każdym kolejnym wspólnym dniem, kochali się mocniej niż dzień wcześniej.

dzidziulkowo

Dziękujemy Asi i Kamilowi za podzielenie się ich radami i zapraszamy na bloga Dzidziulkowo.

Jeśli ktoś z Was chciałby odpowiedzieć na powyższe pytania i wzbogacić nasz cykl „Mocne Małżeństwo”, piszcie na maila blog@mocem.pl z tytułem serii w temacie. W zakładce „Współpraca” znajdziecie więcej szczegółów. Chcemy poznać jak najwięcej szczęśliwych małżeństw! Są tu takie? :)