fbpx

„Szkoła mija, a ja niczyja” czyli młoda singielka w rodzinie

with 3 komentarze

Mam 28 lat i męża od 5. Poznaliśmy się na pierwszym roku studiów, mając 20 lat. Timing idealny jak dla mnie.  Ale co by było, gdybyśmy się nie spotkali? Kiedy zaczęłabym się „martwić”? Głównym tematem dzisiejszego wpisu jest singielka, który czuje, że małżeństwo jest jej drogą życia. Tylko jeszcze nie wie z kim.

"Szkola mija, a ja niczyja" - czyli moda singielka w rodzinie

Zawsze marzyłam o tym, by wziąć ślub na studiach i kończyć je w powiększonym składzie rodziny. Pierwsza część „planu” się udała, z drugą, jak wiecie, do tej pory jest problem. Obie sytuacje jednak są odrobinę podobne.

Kiedy kończyłam liceum jako singielka, przechodziły mi przez głowę różne myśli

Zastanawiałam się, jak to będzie, skoro chciałam wyjść za mąż w przeciągu najbliższych 5 lat, a tu jeszcze pochodzić trochę wcześniej by wypadało. Nie zamartwiałam się, nie dołowałam, ani nie szukałam lubego na siłę. Wierzyłam, że jeśli to jest moje powołanie to mężczyzna mojego życia w końcu stanie na mojej drodze.

Za każdym razem, kiedy ktoś mi się podobał i nic z tego nie wychodziło albo kończyłam jakiś związek, podczas modlitwy trafiałam na ten sam fragment Pisma Świętego. Tak, u Boga szukałam odpowiedzi na to, co ze sobą zrobić i czemu znowu mój obiekt westchnień nie odwzajemnia mojego uczucia. To było dziwne, bo naprawdę zawsze, w kilkuletnich lub miesięcznych odstępach otwierałam Biblię w tym samym miejscu.

Nie pamiętam dokładnych słów, jedynie przesłanie, jakie niosły

To był spokój i przeświadczenie, że Bóg ma dla mnie wspaniałego mężczyznę, dużo lepszego od tego, do którego obecnie wzdycham. Pojawiała się też nadzieją, ale taka głęboka, która dawała wręcz pewność, że pewnego dnia będę żoną. Uśmiechałam się do siebie, bo czułam jakby Bóg mi mówił: „Wyluzuj, dziewczyno. Ten koleś wcale nie jest taki fajny, jak Ci się wydaje. Będziesz szczęśliwsza z kimś innym, zobaczysz. Cierpliwości.”. I faktycznie przekonałam się o tym. Miał rację.

Jakiś czas jednak minął od momentu, w którym utwierdziłam się na 100%, że chcę założyć rodzinę do pierwszej randki z moim mężem. Zawsze ciągnęło mnie do bycia żoną i mamą, ale stwierdziłam, że dojrzały młody katolik powinien rozważyć też inne opcje. Rozważałam, rozeznawałam i stanęło na tej najpopularniejszej drodze życia. Tylko że wtedy jeszcze nie wiedziałam, z kim przyjdzie mi nią kroczyć.

W czasie „niepewnej pewności” rozwijałam swoją kobiecość jako singielka

Myślałam o tym, czego powinnam się nauczyć, by być dobrą żona i mamą. Nie czekałam na księcia na białym koniu, pochlipując w poduszkę, że nikogo nie mam, jestem sama i w ogóle masakra. Cieszyłam się życiem razem z przyjaciółmi. Żyłam normalnie, dorastając i w tej codzienności sama przygotowywałam się do małżeństwa (o tym jak, napiszę kiedy indziej).

Co zrobić, gdy rodzina ciągle pyta, kiedy znajdziesz sobie chłopaka?

Nie wiem, bo moja rodzina nie zdążyła męczyć mnie takimi pytaniami. Zanim stwierdzili, że mi go brakuje, on już był. A później stał się mężem. Nikt nas do ślubu nie namawiał.

Patrząc jednak na to, co dzieje się wokół mnie, warto skupić się na życiu i to właśnie pokazać rodzinie (na życiu aktywnym, które jest przeciwieństwem biernego czekania). Pokazać im siebie prawdziwą. Im więcej będą wiedzieli, tym mniej będą głupio pytali. Mówię o tych najbliższych osobach, które też czasem nie znają umiaru i nie mają taktu. Zazwyczaj jednak nie robią nam przykrości specjalnie, ale z niewiedzy.

Sklep Mocem - Zapraszamy!

Tylko nie starajcie się im wszystkiego tłumaczyć przy rodzinnym obiedzie, bo Wasza opowieść zginie gdzieś między schabowym a ziemniakami. Na spokojnie pogadajcie w cztery oczy. Wykorzystajcie czas, gdy nie macie chłopaka na nawiązanie lepszych relacji rodzinnych. To zaprocentuje i przyda się później.

Sporo też zależy od Twojego wieku. Jeśli rodzina pyta, czemu nie masz narzeczonego, a Ty niedawno skończyłaś liceum, totalnie się tym nie przejmuj. Przede wszystkim utwierdź się w przekonaniu, że masz jeszcze czas – bo masz! Do końca studiów poznasz jeszcze mnóstwo ludzi! Jeśli jednak magisterka już dawno za Tobą, wiem, że może Ci nie być tak łatwo „się nie przejmować” gadaniem rodziny. 

Dalszą rodzinę, radzę olać. Jednym uchem wpuścić, a drugim wypuścić wszelkie uwagi. Przygotuj sobie kilka ciętych (acz kulturalnych) ripost odwracających uwagę od Twojego chłopaka, którego nie ma i pamiętaj, że takie pytania mogą i będą się pojawiać. Często ze zwykłej ludzkiej ciekawości niestety.

Nie raz zastanawiałam się, co by było, gdybyśmy się nie poznali

Czy byłabym tak samo spokojna o moją rodzinną przyszłość? Czy potrafiłabym czekać albo szukać męża? Czy spędzałoby mi to sen z powiek i patrzyłabym z zazdrością na wszystkie panny młode? Przyznaję, że w pewnym momencie pewnie tak by było, ale starałabym się wykorzystać czas singielki na maksa. Robić to, na co później może być mniej czasu czy ochoty. Rozwijać swoje pasje i umiejętności bez uwzględniania planów chłopaka czy męża. Stawać się lepszą osobą dla przyszłego współmałżonka i dla siebie.

"Szkola mija, a ja niczyja" - czyli moda singielka w rodzinie

Smutna singielka nie przyciąga

Kobieta wiecznie zmartwiona nie jest atrakcyjna. Nie bez powodu mówi się, że najlepszą ozdobą kobiety jest uśmiech. Ciesz się życiem, a mężczyzna Twojego życia się znajdzie. Bądź aktywna i otwarta. Daj sobie szansę poznawania nowych ludzi. Jeśli pracujesz w małej firmie i non stop widzisz te same twarze (nie nadające się, by budzić się obok nich całe życie), pomyśl o tym, gdzie pojawiają się fajni faceci i bywaj tam. Nie chodzi mi o cotygodniowy podryw w klubie, ale o to, by nie doszło do sytuacji, że jest Ci smutno, że nie masz chłopaka, a od 3 lat pracujesz w firmie z samymi kobitkami, masz do pracy 5 minut drogi na pieszo, wszystkie zakupy robisz przez internet, ćwiczysz w domu i ogólnie to nie wychodzisz nigdzie. Nie czatuj na faceta non stop, ale bywaj gdzie nie gdzie.

Żeby wygrać, trzeba grać! ;)

I tym optymistycznym akcentem zakończę na dziś. Nakłoniła mnie do tego tekstu koleżanka, która zagląda na blog. Pisząc dzisiaj, stworzyłam przy okazji połowę innego wpisu – potok myśli się wylał, ale popłynął za daleko w innym kierunku. Mam sporo do powiedzenia młodym singielkom. I tym starszym też. Chyba głównie to, że Was podziwiam, ale o tym kiedy indziej, bo to kolejny odpływ moich przemyśleń. ;)

Zdarzyło Ci się usłyszeć pytanie o to, kiedy w końcu znajdziesz sobie chłopaka? Ile miałaś lat i jak sobie z tym poradziłaś? Twoje zdanie będzie bardzo cenne dla innych czytelniczek, bo jak widzisz, ja mam marne doświadczenie w tym względzie.

Follow Olborska:

Blogerka i projektantka Mocem

Jestem Ewa, żona Piotra. Piszę o kreatywnych ślubach i późniejszym szczęśliwym życiu. W moim sklepie znajdziesz produkty dla małżonków, koszulki dla par i akcesoria ślubne. Bestsellerem stały się puzzle z pytaniem o świadkowanie.