Wymarzony dom jednorodzinny

with 17 komentarzy
Pamiętam, jak kiedyś opowiadałam przyjaciółce o moich marzeniach. To było nad ranem po babskiej imprezie. W sumie nie była to opowieść o marzeniach, ale o mojej przyszłości, o tym, jak ją widzę. Nieco rozmarzonym, ale pewnym tonem mówiłam, jak będzie kiedyś wyglądał mój poranek.
wymarzony dom jednorodzinny
Obudzą mnie wcześnie rano promienie słońca. Kochający mąż spojrzy na mnie zaspanym wzrokiem. Uśmiechniemy się do siebie. On zrobi kawę, ja pójdę obudzić dzieci. Zanim podniosą się z łóżek, stanę na tarasie z kubkiem gorącego i aromatycznego napoju. Spojrzę na nasz ogród, nacieszę się śpiewem ptaków i zapachem kwiatów. Pójdę zrobić śniadanie, które zjemy wszyscy razem przy wyspie w kuchni. Mąż odwiezie dzieci do szkoły, a ja usiądę na dworze z komputerem i będę pisać albo malować na świeżym powietrzu… 

Moja przyjaciółka delikatnie mnie wyśmiała. Stwierdziła, że oczywiście ona mi tego wszystkiego życzy, ale może lepiej, żebym zeszła na ziemię.

Wspaniałego Męża, który robi mi kawę, już mam. Pracuję w domu, pisząc bloga i zajmując się promocją materiałowych zaproszeń ślubnychkoszulek małżeńskich, które projektuję. Do idealnego obrazka z mojej opowieści brakuje „tylko” domu i dzieci.
 
O ile dzieci, są sprawą dość naturalną, u większości par prędzej, czy później się pojawiają, tak dom już niekoniecznie. Dom jednorodzinny dla wielu Polaków wydaje się nieosiągalnym luksusem. Ale czy rzeczywiście nim jest?
 
Nie przedstawię Wam teraz tabelki z kosztorysem, bo dla każdego będzie ona wyglądała inaczej. Dlaczego? Bo każdy z nas coś innego widzi, zamykając oczy i wizualizując swój wymarzony dom.
 
W związku z powyższym, zachęcam Was do tego, abyście razem określili Wasze marzenia o docelowym miejscu zamieszkania (o ile takie przewidujecie, a nie marzycie o koczowniczym trybie życia po pół roku w różnych krajach). Nie musi to być dom. Niektórzy wolą nowy apartamentowiec, inni starą kamienicę. Nie myślcie o finansach. Puśćcie wodze fantazji i ustalcie między sobą, gdzie chcielibyście dożyć wspólnej starości.
 
Stwierdzenie „dom” nie wystarczy. Pomyślcie o tym, ile powinien mieć pokoi, czy chcecie oddzielną jadalnię, czy potrzebujecie gabinetu. Piętrowy czy parterowy. Czy dom ma mieć taras, balkony, piwnicę. A może marzycie o basenie albo zimowym ogrodzie?
 
Jak dom to i działka. Wystarczy Wam miejsce na grilla i dwa leżaki, czy chcecie móc pograć w piłkę i urządzić plac zabaw? Zatrudnicie architekta zieleni i zrobicie idealny co do kamyczka mini park z alejkami i altaną czy wolicie dziką roślinność? A może będziecie uprawiać warzywa i potrzebujecie do tego kilka miejsca na grządki?
 
Ostatnią rzeczą wartą ustalenia i wpływającą na cenę jest lokalizacja. Zastanówcie się, czy zależy Wam na tym, aby dom był w mieście, czy może być na jego obrzeżach albo w ogóle na wsi. Pomyślcie, czy zostajecie w miejscu, w którym jesteście obecnie, czy chcielibyście zamieszkać gdzieś indziej.
 
Jeśli podsumowaliście już te sprawy, oszacujcie koszty. Nie chodzi mi o dokładne wyliczenia, ile będzie kosztowało każde gniazdko, okno, czy metr płotu, ale rząd wielkości danej kwoty. Tak wiecie, mniej więcej. Czy potrzebujecie trzystu tysięcy czy półtora miliona.
 
Teraz przeanalizujcie wielkość kredytu, jaki byście potrzebowali wziąć na dom Waszych marzeń. Przeliczcie to w różnych wariantach i znajdźcie ratę, jaką moglibyście zacząć spłacać od razu.
Może się okazać, że Wasz idealny dom nie jest planem na starość, ale czymś osiągalnym do zrealizowania w najbliższych latach. Nam się wydawało, że na dom, będziemy musieli długo czekać, bo to przecież droga sprawa. Jak jednak wszystko podliczyliśmy, może nie być tak źle. Zakładamy optymistyczny plan pięcioletni. :)
Jeśli jednak poszaleliście z marzeniami i idealny domek to jakieś dwa miliony, a Wasza pensja to najniższa krajowa, wiecie przynajmniej jak wygląda sytuacja. Jesteście w stanie wyliczyć, jak wysokie powinny być Wasze zarobki i macie do czego dążyć. Łatwiejszym jednak sposobem będzie drugie spojrzenie i bardziej realna ocena planu domu. Może warto odjąć po dwa metry kwadratowe od kilku pomieszczeń, działki szukać w innym rejonie albo kupić większą ze znajomymi, zapłacić mniej od metra i podzielić na pół?
wymarzony dom jednorodzinnyDuży plus obu sytuacji jest taki, że nie żyjecie mrzonkami, tylko wiecie, na czym stoicie. Stać Was, albo Was jeszcze nie stać. Często możecie być mile zaskoczeni. :)
 
Nakłaniam do jak najwcześniejszego określenia Waszych marzeń, by móc je zamienić w konkretne cele. Wiele osób mówi, że marzy o domu, a nie robią w tym kierunku zupełnie nic. Nawet nie orientują się, ile im do tych marzeń brakuje.

Im wcześniej zaczniecie planować, tym dłużej pomieszkacie w domu.

Czasem mi smutno, kiedy widzę, że ludzie budują się, mając prawie dorosłe dzieci, które za chwilę i tak się wyprowadzą.
 
Na koniec wrócę do początku posta, do moich poimprezowych wynurzeń na temat przyszłości. Nie opowiadałam o niej, jak o marzeniach, ale jak o czymś, co się spełni, tylko w swoim czasie. Ta wizja jest dla mnie bardzo realna i do niej z Piotrkiem dążymy. Wspólnie ją rozwinęliśmy, dodaliśmy kilka szczegółów. Nie godzę się na stwierdzenia „zejdź na ziemię”. Stąpam po niej twardo i dlatego mrzonki opowiadane na lekkim kacu zamieniam w konkretny plan działania, który jak najbardziej jest osiągalny. :)
 
A jak Wasze spojrzenie na realia życia? Myślicie o domu? A może już jesteście w trakcie budowy? Ile mieliście lat, kiedy kupiliście działkę?