fbpx

Randka z mężem

with 27 komentarzy
Początki znajomości, motylki w brzuchu i randki. Przed spotkaniem dobierasz idealnie ciuchy, malujesz się, kombinujesz, jaką biżuterię założyć. Wkładasz szpilki, chociaż wiesz, że po jakimś czasie będziesz umierać z bólu. Nic to, byle ładnie wyglądać. On wymyśla ciekawe miejsca, oprowadza Cię po nieznanych dotąd ścieżkach Waszego miasta.
randka z mężem, randka z żoną
Oboje skupiacie się na sobie całkowicie. Nie piszecie sms’ów, nie sprawdzacie fejsa. Rozmawiacie o wszystkim. Dopytujecie, poznajecie się wzajemnie. Trzymacie się za ręce, obejmujecie, całujecie. Nie ważne, czy jesteście w parku, na zakupach czy w restauracji. Ludzie wokół widzą, że jesteście parą.

Jak to jest z tymi randkami po ślubie? I czy widać po Was, że jesteście razem?

Nie będę Was do wspólnych wyjść namawiać. Wiele osób to robi, a mi się wydaje, że każdy tak naprawdę wie, że fajnie jest czasem gdzieś razem wyskoczyć. :)

Trzeba tylko wiedzieć, że te randki będą już inne niż kiedyś. Inne jednak, nie znaczy gorsze.

Inne jest to, że ciężko jest non stop rozmawiać o sobie, jak to było na samym początku. Znacie się już bardzo dobrze, więc nie pytacie o fakty z wcześniejszego życia małżonka. Zawsze jednak można zapytać o przyszłość, o oczekiwania i marzenia. Piotrek zapytał mnie, o czym marzę w rocznicę naszej pierwszej randki, w marcu tego roku. To było trochę niespodziewane, bo byłam nastawiona na rozmowę o naszej przyszłej firmie. Marzenia się zmieniają, więc nawet, jeśli wiesz, czego pragnie Twój mąż czy żona, warto zapytać. Może czekać Cię niespodzianka.
 
Warto przed randką ustalić, czego się po niej spodziewamy. Nie na zasadzie: ta randka będzie romantyczna, nie gadamy o tym i o tamtym, ale o nas, nie wolno nam używać telefonów, chyba, że coś tam. Nie chodzi mi o ustalanie sztywnych reguł. Bardzo ich nie lubię. Bardziej chodzi mi o jakąś luźno sformułowaną myśl lub propozycję, jeśli chcecie pogadać o czymś konkretnym. Na tej randce, o której wspominam wyżej, byliśmy totalnie niedogadani. Ja wzięłam notes i chciałam planować konkretne działania marketingowe, a Piotrek bardzo się starał, żeby było romantycznie i sentymentalnie. Nawiązywał do naszego pierwszego spotkania, mówił o marzeniach i różnych takich rzeczach, które w ustach mężczyzny są nadzwyczaj miłe. Byłam jednak nastawiona na coś innego i koniec końców było mi przykro „że nie potrafię być taka romantyczna”. Nie jest to do końca prawdą, wyolbrzymiłam sobie wszystko, kiedy zauważyłam, że naszą rocznicę chciałam poświęcić na biznesy, a mój mąż był bardzo skupiony na mnie. No idealna randka, gdyby nie moje nastawienia na inny charakter spotkania.
 
Inne dla mnie jest też to, że nie zawsze chce mi się stroić i chodzić na obcasach. A szkoda, bo wiem, że Piotrek to lubi. Nie chodzi o to, żeby za każdym razem wyglądać jak milion dolarów i szykować się pół dnia (jak? kiedy?!).Czasem mnie to wkurza, że mi się nie chce. Nie jest to fajne. Ale jak już mi się zachce, wiem, że sprawiam tym radość mojemu mężowi. Cieszy mnie to bardzo, kiedy widzę w jego oczach zachwyt. Uwielbiam, kiedy idziemy razem przez miasto, ktoś tam się za mną obejrzy, a on jest dumny jak paw, że inni mogą tylko patrzeć, a to on idzie ze mną za rękę.
Właśnie, właśnie. Kwestia chodzenia za rękę. Nam to jeszcze nie przeszło. Mam nadzieję, że nigdy nie przejdzie, chociaż rozumiem, że jak do rodzinnych spacerów dochodzi wózek to nijak się nie da i już. Wydaje mi się, że dla wielu par to jest ten moment, kiedy się odzwyczajają od tego. Jedni na okres trzymania za rękę maluchów, inni na zawsze. Mam nadzieję, że będziemy tym pierwszym typem.
randka z mężem, randka z żonąNa jednym z blogów parentingowych przeczytałam kiedyś tekst o małżeńskich randkach. Wśród różnych porad było coś, o czym wcześniej nie myślałam. Sugerowali, aby na miejsce spotkania udać się oddzielnie. Po prostu nie jechać tam razem. Żeby nie było to sztuczne, że i tak razem się szykujecie w domu, a później jedno jedzie autem, a drugie mpk, możecie spotkać się po pracy, albo najpierw jedno jedzie coś załatwić, a drugie dołącza. Nie zastanawiałam się nad tym wcześniej, ale faktycznie pozytywnie wpływa to na atmosferę wyjścia. Kiedy jedziemy razem, w drodze często poruszamy przyziemne sprawy, czasem zdążymy się zdenerwować. No i nie ma elementu zaskoczenia, oczekiwania.
 
Wczoraj na przykład Piotrek miał urodziny. Wyszedł wcześniej z pracy i poszliśmy na obiad do restauracji, a później do biura podróży w poszukiwaniu wakacji. Spotkaliśmy się w centrum Łodzi w Manufakturze. Miałam szpilki i ołówkową sukienkę z baskinką. Wiem, że jemu się podobało, ale gdybyśmy szykowali się razem, nasłuchałby się, biedny, mojego marudzenia. Że nie mam się w co ubrać, że to za małe, to za duże, to nie wygodne, do tego nie mam butów, coś innego trzeba wyprasować i w ogóle źle jest. Niestety często tak to wygląda, kiedy gdzieś razem wychodzimy…
 
Oboje jesteśmy typem domatorów. Lubimy siedzieć w naszym mieszkaniu. Często zamiast gdzieś iść, zamawiamy jedzenie, oglądamy seriale. Nie jest łatwo namówić nas na wyjście. Leniwi jesteśmy trochę pod tym względem. Bo na wyjście fajnie byłoby się ładnie ubrać, pomyśleć, gdzie iść, zorganizować coś więcej. A w domu, jak to w domu, wszystko pod ręką, nie muszę zastanawiać się jakie buty założyć.
 
Mimo tego, że mamy czas, nie wychodzimy często na oficjalne randki. Częściej jest to obiad na mieście jakoś przy okazji, ale to też jest fajne. Kiedy jednak już się umówimy na wyjście (tak, tak umawiamy się!), staramy się trochę bardziej. Znaleźliśmy swój sposób na randki. nie zmuszamy się do regularnych wyjść, działamy spontanicznie, ale przy różnych okazjach idziemy na miasto.
Randka to duże i oficjalne słowo. Czasem wystarczą zwykłe wspólne wyjścia, spacery. Niekoniecznie na szpilkach, ale w wygodnych sandałach czy balerinach. Albo w adidasach na siłowni. Jak kto woli. Poza tym, jeśli wolicie wycieczki niż obiady w knajpach, lepszą randką będzie wypad na ściankę wspinaczkową niż klasyczna randka z winem w karafce.
Jak Wy randkujecie z małżonkami? Inaczej niż przed ślubem? Co się zmieniło? Może macie jakieś rady dla innych, fajne pomysły na randki albo sugestie?
 
P.S.
Muszę dodać jeszcze jedną myśl. Tak na koniec zupełny. Uwielbiam patrzeć na pary chodzące za rękę, całujące się (całujące, nie połykające w całości!) i przytulające, które nie mają już nastu lat. Miło mi się robi, kiedy widzę takie gesty u par z większym stażem. Od razu sobie myślę, że jednak można być ze sobą szczęśliwym przez długie lata wbrew temu, co często się słyszy. :)