fbpx

Czego nauczyłam się z kolorowych magazynów?

with 16 komentarzy

Będąc nastolatką, potrafiłam wydać całe swoje kieszonkowe na czasopisma. Odchodziłam z kiosku z pięcioma czy sześcioma gazetkami, które pochłaniałam w pierwszym tygodniu miesiąca. Nie wszystko czytałam od deski do deski. Moimi ulubionymi stronami były listy do redakcji, photostory w Bravo Girl i wszelkie poradniki typu „Jak go zdobyć, co kręci facetów, jakie triki wykorzystać przy podrywie na plaży”.

Czego nauczyłam się z kolorowych magazynów

Wiem, żal i masakra. Wstyd mi się do tego przyznawać, ale z drugiej strony widzę, jak bardzo dojrzałam na przestrzeni ostatnich piętnastu lat. Jakiś czas temu przeglądałam mój pamiętnik z końca podstawówki i gimnazjum – jak ja mogłam pisać takie rzeczy? Pozmieniało mi się, bardzo. Dzięki Bogu.

Kolorowe magazyny z jednej strony robią dziewczynkom wodę z mózgu, jednak w tej całej papce da się znaleźć coś wartościowego.

Wiem to z perspektywy czasu. Kiedyś wszystko było ważne. Z większości rad na szczęście nigdy nie skorzystałam. Jest jednak coś, czego te głupkowate gazetki mnie nauczyły. Coś, o czym słyszałam na naukach przedmałżeńskich i czytałam w różnych książkach o relacjach damsko – męskich. Domyślasz się, o co może chodzić?

Kojarzysz artykuły w stylu „jak się kłócić, jak się nie kłócić, jak mówić, żeby on Cię słuchał, jak rozmawiać na spokojnie, itp.”? Nie wiem, kto je pisze, ale można w nich znaleźć ciekawe i mądre porady.

Kiedy miałam kilkanaście lat, zaczęłam zwracać uwagę na to, jak rozmawiam z ludźmi, jak komunikuję moje uczucia, jak krytykuję, jak zwracam uwagę, jak chwalę. W małżeństwie nie mam już z tym problemu, bo weszło mi to w nawyk.

Jakie rady zapamiętałam na temat trudnych rozmów?

1. Nie używaj stwierdzeń definitywnych typu: nigdy, zawsze

Kiedy mówisz, że coś się dzieje zawsze, dajesz możliwość, aby druga osoba od razu to podważyła. Zawsze dzieje się bardzo rzadko. Patrząc z drugiej strony, gdy usłyszymy, że nigdy czegoś nie robimy, budzi się w nas automatycznie bunt i bojowe nastawienie, które nie sprzyja spokojnej rozmowie.

2. Mów o sobie, o swoich uczuciach

Takie opisywanie sytuacji nie daje możliwości podważenia argumentu. Kiedy mówisz, że zrobiło Ci się przykro, nikt Ci nie powie, że wcale Ci przykro nie było. Pozwala to też drugiej osobie zrozumieć Twój nastrój czy podenerwowanie.

3. Nie oceniaj

Nikt nie lubi być oceniany. W ten sposób do niczego nie dojdziemy, jedynie będziemy się nawzajem oceniać i obrażać.

4. Nie przerywaj

Nic tak nie irytuje, jak brak możliwości skończenia wypowiedzi. Czasem wymaga to dużo cierpliwości i samodyscypliny, ale opłaca się. Zdecydowanie łatwiej się wtedy rozmawia.

5. Słuchaj, a nie dopowiadaj w myślach, co Twój rozmówca „na pewno za chwilę powie”

Ten punkt wiąże się z poprzednim. Często przerywamy, bo wydaje nam się, że wiemy, co druga osoba zaraz powie. Jak często się mylimy…

6. Nie kończ rozmowy bez wyciągnięcia wniosków

Jeśli sprawa się nie rozwiąże, nie poczujecie, że wszystko jest dla obu stron jasne albo nie postanowicie czegoś konkretnego, nie kończcie. Można gadać godzinami, ale jeśli się tego nie podsumuje, może się okazać, że rozmowa nie tylko nie pomogła, ale wyciągnęła na wierzch inne problemy i koniec końców czujemy się gorzej niż przed.

7. Mów, nie każ się domyślać

Jeśli chcesz, żeby druga osoba o czymś się dowiedziała to jej to powiedz. Może się domyśli, a może wyciągnie zupełnie inne wnioski i opacznie coś zrozumie? Nawet kiedy wydaje Wam się, że bardzo dobrze się znacie, nie macie 100% pewności, że dobrze się domyślicie, co On(a) ma na myśli.

Czego nauczyłam się z kolorowych magazynów

Wszystkie te rady później słyszałam od mądrych ludzi, psychologów, księży zajmujących się młodzieżą. Czytałam w książkach i słuchałam na wykładach. Po raz pierwszy jednak dowiedziałam się o nich z tandetnych pism, które mają mało wspólnego z wychowywaniem do życia w rodzinie i społeczeństwie. Dziwne, a jednak. :) 

A Was czegoś nauczyły kolorowe czasopisma dla nastolatek? Znacie powyższe porady? Stosujecie?

Ja tak i powiem jedno – polecam. Szczególnie polecam, aby wziąć je sobie do serca jak najwcześniej, żeby stały się nawykiem. Wyjdzie Wam to na dobre. Wam i Waszemu otoczeniu. Piszę to z własnego doświadczenia. :)
Follow Olborska:

Blogerka i projektantka Mocem

Jestem Ewa, żona Piotra. Piszę o kreatywnych ślubach i późniejszym szczęśliwym życiu. W moim sklepie znajdziesz produkty dla małżonków, koszulki dla par i akcesoria ślubne. Bestsellerem stały się puzzle z pytaniem o świadkowanie.