Ciocia Ewa kupuje zabawki!

with Brak komentarzy

Kocham kupować zabawki. Niemal w każdej postaci i na każdą okazję. Sprawia mi to ogromną radość na każdym z etapów – od wybierania, przez faktyczne zakupy, aż po moment obdarowywania i wspólną zabawę. Gdybym kierowała się jedynie moją przyjemnością w tym wszystkim (a jest jej sporo, naprawdę), pewnie byśmy zbankrutowali. :) Znajomi rodzice przestaliby wpuszczać nas do domów, bo byśmy się już tam nie mieścili obok tych wszystkich klocków, lalek i aut od nas. Mąż by mi umarł z głodu, a ja chodziłabym w ciuchach z gimnazjum. Oh, wait… i tak chodzę w ciuchach z gimnazjum, ale dzisiaj o zabawkach Wam opowiem. O tych, które kupiłam, którymi się bawiłam, i o tych, które cichutko szepczą mi do ucha „kup mnie, kup mnie”…

Ciocia Ewa kupuje zabawki

Nie mamy dzieci, więc zabawki nie są u nas w domu w codziennym użyciu. Nie potykamy się o nie, nie jesteśmy zmęczeni ich infantylnymi dźwiękami, nie kaleczymy się co chwila o LEGO. Czasem znajdziemy jakieś autko pod kanapą albo dostaniemy jakieś bliżej nieokreślone twory z koralików do prasowania. Podsumowując, mamy same pozytywne skojarzenia z zabawkami. Póki co nie do nas należą problemy związane z porządkowaniem kolorowego galimatiasu, szukaniem miejsca na największe prezenty i kupowaniem wciąż wyczerpujących się baterii. Zabawki to dla nas zabawa i radość – po prostu.

Rzadko kupuję zabawki

Zdecydowanie rzadziej niż bym miała na to ochotę (ona nachodzi mnie niemal zawsze, gdy mamy odwiedzić jakieś dzieci albo widzę w sklepie coś „extra”). Nie dajemy prezentów maluchom zawsze, gdy pojawiamy się z wizytą. Ograniczamy to raczej do jakiś świąt i szczególnych okazji (staramy się przynajmniej). Przez to, że nie kupujemy zabawek zbyt często, kiedy już mam ku temu okazję, staram się wybrać coś naprawdę fajnego.

Fajne zabawki, czyli jakie?

To jest dobre pytanie i pewnie każdy trochę inaczej by na nie odpowiedział. Z perspektywy cioci też zapewne wygląda to inaczej niż z perspektywy rodzica. Zazwyczaj prezenty kupuję przez internet, więc wybieram takie, których nie widziałam w sklepach stacjonarnych albo wiem, że jest problem z ich dostępnością. W wielu domach można spotkać te same grzechotki czy gryzaki, bo w marketach oferta dla niemowląt jest mocno ograniczona. Starsze pokolenie albo goście wpadający ze spontaniczną wizytą często kupują to, co jest na miejscu i wtedy zabawki się powtarzają.

Piękne, kreatywne i wspierające rozwój

Wiem, że to są dość szerokie i umowne pojęcia. Po prostu staram się, żeby kupowane przeze mnie zabawki były sensowne. Mają być dobrze zaprojektowane. Z pomysłem, z pomyślunkiem i z sensem właśnie. Z myślą o tym małym użytkowniku, który potrzebuje zabawy i rozrywki, ale też wsparcia w codzienności, nowych doświadczeń i narzędzia, z którym będzie mógł zrobić różne rzeczy (o tym więcej napisałam niżej). Uwielbiam takie produkty, które zadziwiają też dorosłych. Lubię te dobrej jakości i piękne. Co jakiś czas widzę dziecięce rzeczy, które z chęcią postawiłabym na półce jako ozdobę. W salonie, a nie żadnym dziecięcym pokoju.

Jakość jakością, idee ideami, ale zdarza mi się kupić coś, co nie do końca wpisuje się powyższe wymagania. Czasem z pośpiechu, kupując prezent na ostatnią chwilę, czasem na specjalne życzenie kogoś, kto ma inne poczucie estetyki niż ja (i może to być zarówno przedszkolak, jak i mój mąż :)). Kiedy indziej po prostu dlatego, że mam taką ochotę albo dam się naciągnąć i z radością wydam trochę gotówki na coś, co ma sprawić frajdę tu i teraz (mi i dzieciom).

Kiedy SMYK zaprosił mnie do współpracy miałam lekko mieszane uczucia. Co ja tam wiem o zabawkach? Nie jestem mamą…

Ale zabawki kupuję, zabawkami się bawię i zabawki podziwiam. Mam inną perspektywę niż rodzice i zapewne inną niż dziadkowie. Jako ciocia na niektóre rzeczy może nie zwracam uwagi, przyznaję. I to jest miejsce dla Was, żebyście mi je wskazali. Bo wiecie, jak już coś komuś kupię, to później mało kto szczerze się wypowie o prezencie. :) Wybrałam te produkty, które na przestrzeni ostatnich 2-3 lat zwróciły moją uwagę. Niektóre już komuś podarowałam, inne widziałam w użyciu, a część podziwiam – tak po prostu.

Drewniane zabawki są inne niż kiedyś

Jak byłam mała to drewniane zabawki wydawały mi się smutne i nudne. Teraz zachwycam się ich designem. Serio, są piękne (zestaw lodów i konik z dolnego prawego rogu <3). Bywają kolorowe i bardzo pomysłowe (np. kaktus). I na pewno są bardziej trwałe niż plastikowe (tarcza i miecz). Zobaczcie tylko na te cuda poniżej! Większość wygląda bardzo nowocześnie. Jedynie misie z ubrankami są takie trochę bardziej retro.

Ciocia Ewa kupuje zabawki

łoś i lisek – platforma edukacyjna, lody – mini piramidka, układanka przestrzenna – miasto, kaktus – zabawka zręcznościowa, piramida do układania – auta i garaże, drewniane misie z ubrankami, miecz i tarcza, magnetyczny labirynt – ogród, zestaw lodów, różowa kosmetyczka z akcesoriami, zestaw z gofrownicą, ogródek – „mebelki”, zabawka edukacyjna – koń

Klocki to nie tylko LEGO i Duplo

Jakiś czas temu tak właśnie widziałam „klocki”. Do czasu jak zaczęłam szukać pomysłów na prezent dla przedszkolaków i przepadłam. Oglądałam filmiki o małych elementach, z których można budować przeróżne konstrukcie i nie mogłam się doczekać, kiedy będę mogła się nimi pobawić (chodzi o przyssawki z poniższego zestawienia). Swoją drogą, polecam poszukać na YouTubie materiałów o zabawkach, które chcemy kupić. Pozwala to dokładnie zobaczyć, jak wygląda dana rzecz i jakie daje możliwości.

Megaformersy u nas w rodzinie bawią roczniaka, przedszkolaki i dorosłych. Maluchy przestają się bawić, a dorośli jeszcze chwilę konstruują. Magnetyczne kształty mogą się wydawać banalnym pomysłem, ale wciągają strasznie. Jest dużo różnych zestawów do wyboru, więc każdy znajdzie coś dla siebie, a w razie braku pomysłu na kolejny prezent, zawsze można dokupić nowe kształty lub kolory.

Materiały budowlane i stolarskie

Buduj z cegły widziałam w zeszłym roku przed Gwiazdką w jakimś markecie i bardzo mi się ten pomysł małych cegiełek spodobał. Ma je ktoś z Was? Wiecie jak się sprawdzają w zabawie? Dzieciaki (w jakim wieku?) zajmują się tym dłuższy czas, czy większą frajdę mają dorośli?

Drewniane bale do budowania domów wydają mi się ciekawsze niż zwykłe drewniane prostopadłościany, sześciany i walce. Nie wiem, czy patrzę tak na nie z perspektywy dorosłego czy dziecka, które nie przepadało za tymi prostszymi klockami, ale chętnie bym coś z nich zbudowała.

Ostatni zestaw to po prostu drewienka, gwoździe, młotek i łapka do przytrzymywania gwoździ (żeby sobie paluszków nie obić za bardzo). Niby prosta rzecz, ale daje bardzo dużo możliwości. To jest jedna z cech, które lubię w zabawkach. Mają nie ograniczać, ale wspierać kreatywne myślenie. Dobrze, jeśli nie mają jednego jedynego zastosowania, ale wskazują kilka różnych kierunków, z których dziecko samo może wybrać i rozwinąć najciekawszy.

Ciocia Ewa kupuje zabawki

kostki z literami i cyframi z matą do zabawy, zestaw konstrukcyjny z kółkami zębatymi, klocki magnetyczne Megaformers, kolorowe rzepy Bunchems, zestaw do konstruowania, silikonowe przyssawki Squigz, Buduj z cegły – zestaw do budowania z cegiełek, drewniane klocki konstrukcyjne, zestaw kreatywny – mały stolarz

Zestawy kreatywne, puzzle, książki i figurki kolekcjonerskie

Tutaj zebrałam zabawki z różnych kategorii, o których chciałam wspomnieć. Z zainteresowaniem obserwuję rozwój zabawkowego rynku. Równolegle mamy coraz więcej taniego badziewia, ale i kapitalnych pomysłów godnych nagród z zakresu wzornictwa. Zabawki, które pamiętam ze swojego dzieciństwa, ewoluują. Zwykłe puzzle w tej chwili możemy składać także w trzecim wymiarze. Te płaskie nabierają nowych kształtów i zyskują nowe funkcje – to już nie są tylko ładne obrazki, ale także mapy edukacyjne albo bardziej złożone ilustracje pobudzające spostrzegawczość.

Niezmiennie (od dziecka) bardzo lubię ciastolinę. Dzisiaj już nawet duże zestawy mają całkiem przystępne ceny. Ich różnorodność ciągle mnie zadziwia. Jedyny i odwieczny minus to mieszające się z czasem kolory i wysychanie masy, ale i na to ponoć są sposoby. Znacie jakieś?

Magnetyczne układanki wydają mi się fajnym pomysłem na zajęcie malucha w aucie. Tak też je producenci nieraz promują. Jak to jest w rzeczywistości? Dają radę czy niespecjalnie, bo i tak się wszystko wywala i ląduje na podłodze poza zasięgiem dziecka?

Jeśli chodzi o książki to już dawno widziałam u siostry „Naciśnij mnie” (to ta pierwsza z potrójnego zestawu poniżej). Jest genialna, choć bardzo prosta. W podobnym klimacie są wszelkie książeczki z dziurkami wydawnictwa Mamania.

Ostatnią książkę wybrałam dość spontanicznie, żeby o niej nie zapomnieć. Historia sztuki dla dzieci – to jest to, co ciocia Ewa chciałaby dać od siebie. :)

Zestawy kreatywne – czy na pewno kreatywne?

W sklepach znajdziemy mnóstwo tzw. zestawów kreatywnych. Ogólnie fajnie, doceniam inwencję i chęć szerzenia różnych zainteresowań, ale mam do tych zestawów jedno zasadnicze „ale”. Większość z nich niespecjalnie wspiera kreatywność. Zawierają jakieś pseudo specjalistyczne narzędzia i instrukcję, która pokazuje jak wykonać jakiś przedmiot lub eksperyment. I koniec. Zestaw pokazuje jedno jedyne zastosowanie dla danej rzeczy i nie zachęca do ponownego wykorzystania. Minus takich zabawek jest też taki, że zazwyczaj dziecko potrzebuje pomocy przy wykonaniu zadania, a niestety wielu dorosłych niespecjalnie ma ochotę lub zdolności do plecenia bransoletek, szycia szmacianych lalek czy robienia czegoś z gipsu. Taki zestaw grozi nerwami i frustracją – zarówno u dziecka jak i u dorosłego. Także jeśli kupuję tego typu zabawki, staram się dopasowywać je do wieku dziecka (żeby potrzebowało jak najmniej pomocy) i wybierać takie, które można wykorzystać więcej niż 1 raz.

Na koniec zostawiłam Sylvanian Families i Schleich. To są bardziej figurki (i domki <3) kolekcjonerskie niż zabawki same w sobie. Z pierwszą serią nie miałam jeszcze bezpośredniej styczności (po rozpakowaniu pudełka w domu), ale to, co widziałam w sklepach, zachęca mnie do zakupu. Schleich to przede wszystkim figurki zwierząt – mega dopieszczone i szczegółowe. Widziałam, dotykałam, bawiłam się. Precyzja wykonania mnie za każdym razem zachwyca – różowe spody kocich łapek, wystające żyłki na krowich wymionach, kopytka i naturalnie przybrudzona owcza wełna. A do tego różne rasy zwierząt – największy wybór jest wśród koni, ale sporo mają w ofercie także psów i krów. A że kiedyś jeździłam konno to z chęcią kupiłabym sobie całą stadninę i zbierałabym w niej koniki…

Ciocia Ewa kupuje zabawki

 zestaw ciastoliny Play-Doh – zakręcona lodziarnia, zestaw modeliny Poppit – piekarnia, puzzle 3D – zamek Disney’a, puzzle 3D – okręt piracki, puzzle z kształtami państwa – mapa Europy, okrągłe puzzle obserwacyjne w walizce, magnetyczna układanka, zestaw kreatywny – suszone kwiaty, Sylvanian Families – wykwintna restauracja, Schleich – centrum jeździeckie z figurkami, zestaw książek Herve Tulleta, „Gwiaździsta noc Vincenta i inne opowieści. Historia sztuki dla dzieci” Michael Bird

Wszyscy byliśmy dziećmi

Nie wiem, czy macie podobnie, ale szukając zabawek na prezent, odzywa się we mnie wewnętrzne dziecko. I to zarówno to, które chce się po prostu bawić, jak i to, które pamięta swoje dzieciństwo. Na podstawie własnych wspomnień oceniam niektóre lalki, mebelki, gry czy klocki. Oczywiście biorę poprawkę na to, że z pokolenia na pokolenie pewne rzeczy się zmieniają. Część z nich jednak pozostaje taka sama i na tym bazuję.

Moje wewnętrzne dziecko cieszy się i bawi z dzieckiem obdarowywanym i ma dodatkową frajdę z zakupów. Bo wiecie, jak się nie ma dzieci, to kupowanie zabawek bardzo cieszy. I wtedy łatwiej się wydaje na nie pieniądze (bo rzadziej). Także jeśli zdarzyło mi się kupić Twojemu dziecku o jakąś zabawkę za dużo, to wybacz. To było egoistyczne posunięcie – zrobiłam sobie przyjemność. :)

A Ty jakie zabawki kupujesz?

Jakie zabawki chcesz, by Twoje dziecko dostawało?

Wszelkie uwagi naprawdę są mile widziane. Im lepiej dopasowane prezenty się kupuje, tym lepiej. Nie mam doświadczenia w życiu wśród zabawek, więc z miłą chęcią przyjmę wskazówki, jakie najlepiej wybierać (według rodzica).


Wpis powstał we współpracy ze sklepem SMYK