Jak często widywać się z teściami?

with 21 komentarzy
Teściowie i relacje z nimi – temat rzeka. Budzi emocje, czasem kontrowersje. Ile małżeństw, tyle teściów. Każda relacja jest inna. Mam dla Was uniwersalną receptę na lepsze kontakty z rodzicami – swoimi jak i małżonka. W końcu nasi rodzice też są teściami, czyż nie?
Jak często widywać się z teściami?
Na początku naszego małżeństwa dość często bywaliśmy u rodziców Piotrka. Bywało, że co weekend, czasem dwa razy w tygodniu. Wynikało to z różnych rzeczy, zazwyczaj nie były to zaproszenia „na obiad” tylko mieliśmy jakieś sprawy do załatwienia. Po jakimś czasie zaczęło mi to przeszkadzać. Nie dlatego, że mamy złe kontakty, nie lubię ich, czy źle mnie traktują. Wszystko pod tym względem uważam, że jest w porządku. Po prostu ciężko mi było odpowiadać, co u nas słychać, kiedy ostatnim razem opowiadałam o tym dwa dni temu. Samoistnie to się jakoś później ułożyło.
 
W zeszłe wakacje byliśmy na kilku weselach i ślubach, co zajęło nam parę weekendów (trzeba dodać jeszcze wieczory panieńskie i kawalerskie i dochodzenie do siebie po nieprzespanej nocy). W tygodniu pracowaliśmy, więc na odwiedziny rodziny nie mieliśmy za dużo czasu. Pamiętam, że był moment, że z teściami nie widzieliśmy się koło dwóch miesięcy. Było to na tyle długo, że mi zaczęło to przeszkadzać. Mieszkamy w tym samym mieście, więc dwumiesięczna przerwa to już dość długo.
 
Jak wyglądało nasze spotkanie po tym czasie? Super! Nie mogliśmy się nagadać, co chwila coś się komuś przypominało. Było miło i interesująco. 

Moja recepta na udane kontakty z teściami to: widujcie się nie za często! :) Brzmi banalnie, ale co to znaczy? 

Kiedy zauważysz, że ciężko jest odpowiedzieć na pytanie, co u Was słychać (bo nic szczególnego przez krótki czas się nie działo), to znak, żeby zrobić sobie dłuższą przerwę. „Dłuższa przerwa” to pojęcie względne. Musicie znaleźć definicję pasującą do Was i poziomu tolerancji rodziców. :)
 
Oprócz większej liczby tematów do rozmów, taki odstęp w spotkaniach ułatwia spojrzenie na siebie łaskawszym okiem. Denerwujące nas zachowania czy teksty słyszane raz na jakiś czas nie są tak irytujące jak powtarzane częściej. Może niekoniecznie mama naszego małżonka będzie milsza, ale nasze nastawienie to już połowa sukcesu.
 
Wiem, że moja rada nijak się ma do sytuacji, kiedy mieszkacie z rodzicami. Nie przyda się również parom, których teściowie wymagają cotygodniowych wizyt i sztywnych tradycyjnych niedzielnych obiadów. Na szczęście nasi tacy nie są, więc nie wypowiem się o takich przypadkach, bo nie mam doświadczenia. Może Wy macie jakieś rady?

Jak często widywać się z teściami?Mimo to warto zwrócić uwagę na swoje podejście.

Zauważyłam, że będąc wśród osób, które stereotypowo narzekają na swoich teściów, ta skłonność mi się udziela i znajduję rzeczy, które mi nie pasują. Na co dzień ich nie zauważam, nie przeszkadzają mi. Zauważyliście też taką zależność u siebie?

 
Można się dziwić, czemu nie odnoszę się do naszych kontaktów z moją mamą. Nie robię tego z dwóch powodów. Po pierwsze nie jest moją teściową. Jako moja mama wydaje mi się, że się nie wtrąca. Ale jest moją mamą, więc inaczej na nią patrzę. Czy chcę czy nie, trudno tu o obiektywizm. Poza tym mieszka w bloku obok, więc nasze kontakty rzadko wyglądają jak typowe wizyty u rodziców. Mamy bardziej sąsiedzką relację pod kątem odwiedzin u siebie.
 
A Wy jak często widujecie się z rodzicami i teściami? Co dla Was znaczy „za często”, co „za rzadko”?