Kiedy niepłodność boli najbardziej?

with Brak komentarzy

Wydłużone i bezskuteczne starania o dziecko to trudny czas. Nie jest jednak tak, że non stop po głowie chodzą nam dołujące myśli, a całe życie przestaje mieć sens. Są okresy, kiedy tak jest. Czasem dłuższe, czasem krótsze, ale jednak się kończą i przychodzi dobry czas. A przynajmniej lepszy niż poczucie beznadziei i bezradności. Są jednak takie charakterystyczne momenty, kiedy niepłodność boli najbardziej. Podsumowałam to, co dzieje się u nas, o czym czytałam, i o czym wiem od innych osób w podobnej sytuacji.

Kiedy niepłodność boli najbardziej?

Niepłodność boli, ale czasem mniej

Problemy z płodnością wywołują mnóstwo skrajnych i bardzo intensywnych emocji. Z jednej strony jest wiele sytuacji, kiedy czujemy się źle, kiedy najchętniej schowalibyśmy się przed światem i przeczekali wszystko, włączając pauzę w życiu. Jest czas, kiedy jest nam cholernie przykro, zazdrościmy i wszystko przypomina o niespełnionych planach, które przeniosły się do sfery marzeń. Wtedy ciężko znaleźć słowa pociechy, bo wszystko boli.

Ale jest też taki czas, kiedy rozbudza się w nas nadzieja. I to taka nadzieja, która napędza do działania i sprawia, że robimy rzeczy wcześniej niewyobrażalne i cholernie trudne. Przekraczamy kolejne swoje granice i opuszczamy na długo strefę komfortu, czasem zapominając, czym jest. To jest nadzieja, która sprawia, że jest dobrze, że chce się żyć i działać. Co najciekawsze, ten czas często przychodzi bardzo szybko po tym złym, ba, czasem nawet się na niego nakłada.

Wiele jest uzależnione od cyklu menstruacyjnego kobiety – to on częściowo wyznacza czas nadziei, napięcia oczekiwania i bólu kolejnego rozczarowania. Oprócz miesiączki czas liczony jest jeszcze według zwykłego kalendarza – mijają miesiące, pory roku, święta jedne i drugie, kolejne obchodzone urodziny i rocznice. Między tymi powtarzalnymi punktami naszego życia dzieje się jeszcze ono samo – ze wszystkimi zdarzeniami losowymi, pojedynczymi rozmowami i słowami wypowiadanymi bez pomyślunku albo celowo. Poniżej z tych trzech kategorii wyciągnęłam najgorsze momenty. Można by je rozbijać jeszcze bardziej na części pierwsze, ale to chyba nie ma do końca sensu. Każdego boli coś innego w różnym czasie z różną intensywnością.

Kiedy niepłodność boli najbardziej?

  1. Pierwszego dnia okresu

    Szczególnie po cyklu, który dawał realną nadzieję, że tym razem się uda – po nowych lekach, po zabiegach, po „pięknej” owulacji i super wynikach badań. Albo kiedy na USG był „jakiś pęcherzyk w macicy”, ale potem dostajesz okres i nie wiesz, czy to była ciąża czy nie, czy właśnie straciliście swoje dziecko czy nigdy go nie było. Albo kiedy domowy test ciążowy okazał się fałszywie dodatni. Albo kiedy zdajesz sobie sprawę, że objawy ciąży, których byłaś tym razem pewna, tylko Ci się wydawały. Znowu.

  2. W szczególne dni – urodziny, rocznice, święta, koniec roku

    Czyli kiedy zdajesz sobie sprawę, że minął kolejny rok, w którym Wam się nie udało, kiedy mija kolejny adwent i nadchodzi Boże Narodzenie, które przeżywacie we dwoje, kiedy nie macie z kim robić koszyczka na Wielkanoc, kiedy kolejny rok po ślubie nie jesteś w ciąży.

  3. Kiedy dowiadujecie się o ciąży

    Paradoksalnie najbardziej bolą informacje o ciąży wśród najbliższych. Trudno bywa też, gdy kolejne młodsze od Was wiekiem i stażem małżeńskim pary zostają rodzicami, albo takie, które zupełnie tego nie planowały. Niepłodność boli też, kiedy idziesz na imprezę, na której zastajesz dużo więcej ciężarnych (albo dzieci) niż się spodziewałaś – jak się wie wcześniej to jest łatwiej, można się psychicznie nastawić (albo wypłakać) i jest dobrze. Najgorsze jest zaskoczenie.

  4. Kiedy ludzie bagatelizują Wasze problemy

    To się dzieje na różne sposoby. Kiedy zwierzacie się komuś, jesteście bliskie wyrzucenia z siebie wszystkiego i słyszycie, że „chyba przesadzacie”, że bez dzieci będzie Wam lepiej, że dzieci się planuje i robi, a nie o nich marzy. Kiedy wszyscy oczekują od Was dopasowania się do ich planów, bo „nie macie dzieci, więc Wam jest łatwiej” (co w większości sytuacji jest totalnie normalne i zrozumiałe, ale jest pewna granica poświęcenia). Boli też, kiedy próbujesz odpowiedzieć na pytanie, jak tam Wasze badania (a odpowiedź wcale nie jest prosta), ale zanim zdążysz coś powiedzieć, słyszysz radosną nowinę o czyjejś ciąży. I wtedy czujesz, że Wasze problemy się totalnie nie liczą i zaczniecie być traktowani z uwagą dopiero, kiedy Wam się uda. 

  5. Kiedy ktoś pyta, czemu nie chcecie mieć dzieci

    Boli najbardziej to, że ktoś z góry zakłada, że ich nie chcecie i ocenia, że jesteście wygodniccy i chcecie robić karierę zanim zostaniecie rodzicami.

  6. Kiedy ludzie udzielają głupich rad

    Np. wyjedźcie na wakacje, napijcie się wina to się uda, wyluzujcie się i nie myślcie o staraniach. Serio, wszyscy to wiedzą. Gdyby tylko o to chodziło, nie byłoby tak wielu niepłodnych par. Albo kiedy ktoś sugeruje, że nauczy Was robić dzieci, bo może nie wiecie, jak to się robi… Ale to już jest zwykłe chamstwo a nie nietakt, bez względu na to, czy daną parę to urazi czy nie.

  7. W Kościele

    Podczas kazań o rodzinie, kiedy tak bardzo zgadzasz się ze słowami, które słyszysz, ale nie z własnej winy nie realizujesz w pełni powołania do bycia żoną i matką czy mężem i ojcem. Albo kiedy jesteście na Mszy w pobliskiej parafii, wokół widzicie wielu znajomych ze swoimi dziećmi i jesteście jedyną lub jedną z niewielu bezdzietnych par. I nie chodzi o to, że Kościół robi coś źle, ale że w Nim (zarówno w budynku jak i we wspólnocie) bardziej odczuwa się potrzebę powiększenia rodziny.

  8. Kiedy zazdrościsz komuś ciąży

    To boli z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że jest Ci przykro, że znowu to nie Ty jesteś w ciąży. Po drugie dlatego, że wcale nie chcesz zazdrościć – chcesz się cieszyć i w pewnym sensie się cieszysz, ale nie potrafisz tego okazać i to boli i przeszkadza. Z jednej strony chcesz wypytać o wszystkie szczegóły, samopoczucie i pierwsze objawy, a z drugiej masz ochotę się rozpłakać. A boli jeszcze bardziej, kiedy dowiadujesz się, że kobieta, której zazdrościłaś ciąży, poroniła. Masz jakby poczucie winy – niewytłumaczalne i zupełnie bezpodstawne, ale gdzieś tam się tlące. Koniec końców boisz się spotykać z ciężarnymi, bo nie jesteś w stanie przewidzieć własnej reakcji, czy tym razem będzie po prostu dobrze i z chęcią porozmawiasz o tematach, które jakby nie patrzeć, Cię interesują, czy będziesz mieć łzy w oczach, jak tylko ją zobaczysz i nie będziesz w stanie wydusić z siebie słowa.

  9. Kiedy ludzie pokazują Ci, że życie bez dziecka nie ma sensu

    To jest dość złożone i zazwyczaj dzieje się, kiedy ludzie nie wiedzą o Waszych problemach. Czasem też robią to totalnie nieświadomie, nie wiedząc, że dla Was jest to powiązane. Dokładnie tak było u nas przed Bożym Narodzeniem, ale o tym przeczytacie dokładniej tutaj.
    Chodzi o mówienie, że nie musisz czegoś robić, bo nie masz dzieci (np. nie mam po co piec wymyślnych ciast i ozdabiać je choinkami, gwiazdkami i robić muffinów kształcie królików, bo to się robi tylko dla dzieci przecież…) albo kiedy słyszysz, że nie masz prawa mówić o dzieciach czy wychowaniu, bo nie masz dziecka, więc nic nie wiesz. Albo kiedy miło Ci się z kimś rozmawia i nagle pada „a no tak, nie wiesz jak to jest, bo nie masz dzieci” – serio, nie trzeba tego nikomu przypominać. Niepłodność boli też, kiedy na rodzinnym spotkaniu nikt się Wami nie interesuje, bo cała uwaga skupiona jest na dzieciach i ich rodzicach. Albo kiedy widzicie hasła „Jestem mamą. Jaka jest Twoja super moc?” i myślicie „żadna”.

  10. Kiedy omija Was życie, które zaplanowaliście

    Kiedy w bliskiej rodzinie ktoś nadaje noworodkowi imię, które Wy wybraliście dla Waszego wymarzonego dziecka kilka lat temu. Kiedy widzicie współmałżonka, jak fajnie bawi się z czyimiś dziećmi. Kiedy trzymasz na rękach niemowlę, cieszysz się jego bliskością i nagle, zupełnie znienacka ogarnia Cię bolesna świadomość tego, że nie jest to Twoje maleństwo. Kiedy widzisz (w reklamach lub w użyciu) produkty, które planowaliście kupić dla Waszego dziecka.

  11. Kiedy ludzie wywołują w Was presję

    Rodzice mówią, jak bardzo nie mogą doczekać się Waszego dziecka, a zaprzyjaźniony ksiądz z uśmiechem wspomina, że dawno nie chrzcił nikogo znajomego i czeka z niecierpliwością na Waszego potomka. I pyta o to, czy jesteś w ciąży za każdym razem, kiedy się widzicie.

  12. Kiedy jesteś lekceważona przez lekarza

    Trafiasz do doktora, którego nie obchodzi przyczyna Waszej niepłodności. Nawet nie próbuje sprawić, że zajdziecie w naturalną ciążę, ale od razu kieruje na in vitro, „bo szkoda czasu”. Albo takiego, który jasno daje Ci do zrozumienia, że obserwacja cyklu jest głupotą. Albo po prostu po wyjściu od niego czujesz się jak skończona idiotka (bo zadajesz za dużo pytań, bo zadajesz złe pytania, bo zrobiłaś badania w inny dzień cyklu niż powinnaś itd. itd.).

  13. Kiedy nie możecie kontynuować leczenia

    Np. kiedy kolejny cykl z rzędu nie możesz umówić się na badania, bo lekarz nie przyjmuje danego dnia Twojego cyklu, kiedy dzieje się coś niespodziewanego, co na dobre ociąga Was od leczenia i dodatkowo stresuje (co staraniom nie sprzyja) albo po prostu nie macie pieniędzy na kolejne badania i czujecie, że stoicie w miejscu.

  14. Kiedy ludzie uważają Cię za debila

    Np. gdy pytają, czy na pewno wiesz, kiedy trzeba uprawiać seks, robić test ciążowy albo dziwią się, że jeszcze nie poszliście do lekarza, skoro wiadomo, że macie problem. 

  15. Kiedy widzisz, że męczysz tematem niepłodności męża/żonę

    Czujesz, że za dużo o tym myślisz i mówisz, nie możesz skupić się na codziennych czynnościach, bo ciągle myślisz o badaniach i ich wynikach. Męczy Cię to wszystko, ale widzisz też, że Twoje zachowanie jest trudne dla małżonka.

  16. Kiedy ludzie w skrajny sposób mówią o swoich dzieciach

    Z jednej strony, gdy ktoś próbuje Cię przekonać, że rodzicielstwo jest najlepszą rzeczą, jaka mu się w życiu przydarzyła. Z drugiej, gdy bardzo narzeka na swoje dzieci (szczególnie mówiąc, że przez nie nie może robić tylu fajnych rzeczy…). Obie te sytuacje bolą, kiedy nie można mieć dzieci, a bardzo by się chciało. Wszystkie swoje wygody, wyjazdy, wieczorne wyjścia do kina i na spontaniczne randki oddałoby się za możliwość nieprzesypiania nocy z niemowlęciem na rękach. Z drugiej strony słuchanie o tym, że posiadanie dzieci jest najlepszą sprawą na świecie boli, bo jest to coś, o czym w tej chwili się marzy całym sobą i pogłębią to poczucie, że być może nigdy nie doświadczymy tego, co najlepsze może się w życiu przydarzyć – rodzicielstwa.

  17. Kiedy inni przekraczają granice Waszej intymności

    Zaczyna się to w przychodniach, gdy musicie w rejestracji przy tabunie ludzi pytać o szczegóły wykonywania badań (np. czy próbkę spermy można dowieźć na badanie czy musi być pobrana w klinice), a kończy podczas rodzinnego obiadu i rozmowy o czystości Twojej pochwy (jest takie badanie, które określa stopień czystości pochwy, inaczej zwane biocenozą pochwy).

  18. Kiedy wyniki badań się pogarszają zamiast poprawiać

  19. Kiedy widzisz, że mąż/żona cierpi, ale nie możesz pomóc

    Tak bardzo chcesz pomóc, ale nie wiesz jak albo widzisz, że cokolwiek byś nie robił/a, to jeszcze pogarsza sprawę.

  20. Kiedy ktoś podważa wybraną przez Was metodę leczenia

    I nie ma znaczenia, czy robi to rodzina, znajomi, czy lekarz, który między słowami podważa wszystko, w czym pokładacie nadzieję. Poniżej konkretny przykład – dialog z ginekologiem, u którego byłam na jakimś tam pojedynczym badaniu, o przychodni, w której się leczymy:
    – A oni robią tam in vitro?
    – Nie, nie robią. Kładą duży nacisk na znalezieniu przyczyny niepłodności.
    – Aha, czyli nie leczą.

  21. Kiedy masz owulację, a tak bardzo nie masz ochoty na seks

    Masz poczucie winy i powinności. Nie chcesz zawieźć współmałżonka, ani Waszego potencjalnego dziecka, które mogłoby się począć. Myślisz o tym, że kolejny cykl będzie stracony, a jednocześnie nie chcesz się zmuszać.

  22. Kiedy musicie zmienić całe swoje życie, żeby mieć szansę na ciążę

  23. Kiedy nawet mąż/żona Cię do końca nie rozumie

    Kobiety i mężczyźni inaczej przeżywają niepłodność. Fakt, że małżonek, najbliższa osoba na świecie, nas nie rozumie, potęguję poczucie osamotnienia. I z jednej strony można rozumieć, ale to i tak boli.

  24. Kiedy przeżywasz jednocześnie bardzo skrajne emocje

    To jest dla mnie najbardziej charakterystyczna rzecz dotycząca niepłodności. Huśtawka emocjonalna, w której nie do końca chodzi o szybką zmianę nastrojów, ale o ich intensywność. Co gorsze, części doświadczanych emocji nie chcesz czuć, a innych się wstydzisz.

  25. Podczas pierwszej wizyty w klinice leczenia niepłodności

    Z samego powodu, że w ogóle musieliście się tam znaleźć.

Kiedy niepłodność boli najbardziej?

Po co zrobiłam tę listę?

Żeby pokazać trochę sposób myślenia osób z problemami z płodnością. Żeby jednym to przybliżyć, innym powiedzieć, że nie są sami. Może żeby komuś uzmysłowić, żeby pewnych rzeczy nie mówił lub ujął inaczej. A może, żeby ktoś inny zdał sobie sprawę, że to są tylko momenty naszego życia, które mijają. Myśli, które można zająć czymś innym, a nie karmić je ciągłymi rozmyślaniami w kółko o tym samym. I chociaż czasem i takie skupienie na problemie jest potrzebne i pomaga, to jednak bywa męczące, kiedy trwa zbyt długo.

Co byście tutaj dopisali?

Niekoniecznie z Waszego doświadczenia, ale z obserwacji albo z przeczytania. A może coś Was dziwi i o czymś byście w życiu nie pomyśleli, że może to być problematyczne? Ja przyznaję, że tak z 1/3 tych punktów, kiedyś bym totalnie nie wzięła pod uwagę…  Niepłodność boli i zaskakuje.