fbpx

Mocna książka – „Urzekająca”

with 24 komentarze
Są zwykłe książki, które czytasz i odkładasz. Są takie, które zapierają dech w piersiach i na długo zostają w pamięci. Są wreszcie mocne książki, które nie wzruszają, nie zatrzymują oddechu, ale poruszają serce w najgłębszym jego miejscu i na zawsze zmieniają Twoje życie.
"Urzekająca" Stasi i John Eldredge

Tym ostatnim typem jest właśnie „Urzekająca” Stasi i Johna Eldredge. Czytałam ją, będąc w liceum, w czasie mojego dorastania. Wtedy kształtował się mój charakter, poglądy i moja kobiecość.

Kiedy zobaczyłam ten tytuł w zestawieniu kobiecej literatury na Predylekcyjnym Blogu, zaczęłam się zastanawiać, jak teraz bym ją odebrała. Wydałaby mi się infantylna, banalna, zwyczajna, czy zrobiłaby na mnie jakiekolwiek wrażenie? Przecież już tyle wiem o mojej kobiecości…
 
W ramach przygotowań do tego wpisu, czytałam „Urzekającą” przedwczoraj w autobusie. Zrobiło mi się ciepło na sercu (upał był, to fakt), uśmiechałam się w środku, widząc podkreślone ołówkiem cytaty. Patrzyłam zaszklonymi oczyma to na zapisane strony, to na mknące miasto za oknem. Myślałam, co chcę Wam napisać. Pilnowałam się strasznie, żeby łzy nie rozmazały mi makijażu.
Nie byłyby to łzy wzruszenia, ale poruszenia. Wzruszenie to dla mnie silna emocjonalna reakcja na jakieś pozytywne zdarzenie, która często wiąże się z potliwością oczu, jak to mówiła Nel do Stasia. Poruszenie jest czymś innym. Dotyczy nie emocji, ale serca, czegoś, co jest głębiej. Wzruszenie jest bardziej logiczne, poruszenie często niewytłumaczalne. Wymyśliłam to wczoraj w autobusie. Komunikacja miejska może nie jest taka zła…
Bądź spokojna – to nie jest książka o tych wszystkich rzeczach, które jako kobieta czujesz się zobowiązana robić. Jesteśmy zmęczone takimi książkami. […] Ich przesłania dla kobiet  sprawiają, że wyczuwam coś w rodzaju: „Nie jesteś kobietą, jaką powinnaś być, ale jeśli zrobisz dziesięć następujących rzeczy, to może osiągniesz wymagany poziom”. One są w większości zabójcami duszy. A kobiecości nie da się ująć w formułkę.
Książka mówi o kobiecym sercu. O tym, co ono skrywa, czego pragnie, jakie jest. Nie przeczytacie tam porad, ale inspirujące historie z życia autorów, anegdoty, refleksje. Ja znalazłam w niej pewność siebie i spokój. Najlepszym streszczeniem jest zdanie z pierwszego rozdziału:
[…] każda kobieta w głębi serca marzy o trzech rzeczach: o przeżyciu romansu, o odegraniu niezastąpionej roli w wielkiej przygodzie i o ujawnieniu jej piękna.
Wszystkie te rzeczy ujęte są bardzo nieszablonowo, podkreślając niesamowitą wartość kobiety. Autorzy są protestantami i piszą o kobiecości w odniesieniu do Boga. Wykorzystują biblijne cytaty do potwierdzenia pewnych tez. Mimo to, polecam książkę wszystkim kobietom. Nie ma tam odniesień do konkretnego wyznania, a cała książka napisana jest na tyle ciekawym i plastycznym językiem, że warto „przymknąć oko” na jej religijny aspekt (jeśli zupełnie nie wierzysz w Boga) i dotrwać do końca.
 
Sklep Mocem - Zapraszamy!
 
Na początku małżeństwo analizuje proces stworzenia świata. Wszyscy go znamy, nawet na lekcji języka polskiego był omawiany jako utwór literacki. To jest jednak inne podejście. Pełne opisów piękna, z odniesieniami do sztuki, metaforami i z zakończeniem w stworzeniu kobiety. Jest ona ukoronowaniem stworzenia, ostatnim maźnięciem pędzla artysty (Boga), dopełnieniem świata, który bez niej jest niekompletny. Ten fragment stawia kobietę w zupełnie innym świetle.
 
Według Księgi Rodzaju Ewa została stworzona z żebra Adama jako „odpowiednia dla niego pomoc” (Rdz 2, 18). „Urzekająca” odnosi się do hebrajskiego zwrotu, który został użyty w oryginalnym tekście.  Bóg nie stworzył kobiety jako pomoc dla mężczyzny, jako jego towarzyszki ani partnerki, ale jako kogoś o wiele, wiele ważniejszego.

Kobieta jest ezer kenegdo mężczyzny.

"Urzekająca" Stasi i John EldredgePrzez dużą część tekstu przewija się Ewa jako archetyp kobiety. Być może przez to, trafia on do mnie jeszcze bardziej. Czytanie swojego imienia wśród tak pozytywnych i mocnych treści nie raz spowodowało przechodzący mnie dreszcz. Nie wydaje mi się jednak, żeby to był sekret „Urzekającej”. Jej słowa z pewnością trafiają nie tylko do Ew. Dotyczą i opisują również wszystkie Anie, Zofie, Joanny, Aleksandry, Dominiki, Magdaleny, Marie, Urszule, Karoliny, Pauliny, Agaty, Małgorzaty, Katarzyny, Justyny…
 
Książka ta jest kobieca na wskroś. Już w pierwszych zdaniach czujesz, że pisze je jakaś dziewczyna (choć miała wtedy 45 lat). Znam osoby, które nie przebrnęły przez wszystkie rozdziały. Dlaczego? Moim zdaniem dlatego, że porusza ona bardzo ważne kwestie, takie, do których czasem ciężko się przyznać przed samą sobą, chociaż są zupełnie normalne i naturalne. W dorosłym życiu przyzwyczajamy się do pewnych rzeczy, przyjmujemy fakty, dopasowujemy się do nich i zmieniamy siebie. Jednak gdzieś w tej pewności siebie czai się tęsknota za czymś, pragnienie czegoś więcej… Przyznanie się do tego czasem boli, bo rzeczywistość jest inna niż nasze pragnienia. Wiele kobiet wraca do tej lektury po latach z zupełnie innym nastawieniem.
„Urzekająca” zasługuje na Twoją uwagę jeszcze z jednego powodu. Stasi pisze o tym, że kobieta chce, aby jej piękno zostało odkryte. Nie znajdziesz tam jednak super diety, ani sposobu na błyszczące włosy. Nie przeczytasz także frazesów o tym, że nie musisz się malować ani stroić, bo najważniejsze jest to, co w środku. Jest tam fajnie ujęta równowaga między pięknem zewnętrznym i wewnętrznym.
W cytacie podsumowującym książkę jest też słowo „przygoda„. W rozdziałach odnoszących się do niej, przeczytamy o kobietach silnych i niezwyciężonych, gwałtownych. Nie jest to podręcznik stereotypowej chrześcijanki, która ma być posłuszna mężowi, wrażliwa, słaba. Wręcz przeciwnie. Jesteś silna w niesamowity kobiecy sposób, a chęć przeżycia przygody nie jest niczym złym.
 
Zanim Eldredge stworzyli „Urzekającą. Odkrywanie tajemnicy kobiecej duszy”, John napisał „Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy”. Obie lektury polecam zarówno kobietom jak i mężczyznom, chociaż z doświadczenia wiem, że panom ciężej jest przebrnąć przez różową książeczkę. ;) Jest tez coś specjalnie dla małżeństw – „Miłość i wojna”. Jest to fajne uzupełnienie wcześniej wspomnianych lektur.
 
Zachęciłam Was czy nie za bardzo? Kto czytał? Jakie są Wasze wrażenie po tej lekturze? Jeśli uważacie, że warto po nią sięgnąć, napiszcie dlaczego.

Follow Olborska:

Blogerka i projektantka Mocem

Jestem Ewa, żona Piotra. Piszę o kreatywnych ślubach i późniejszym szczęśliwym życiu. W moim sklepie znajdziesz produkty dla małżonków, koszulki dla par i akcesoria ślubne. Bestsellerem stały się puzzle z pytaniem o świadkowanie.