fbpx

Co się zmienia po ślubie? + wyniki konkursu

with 3 komentarze

Rok temu na panieńskim mojej siostry ciotecznej jedna z dziewczyn zapytała, co się zmienia po ślubie. W pierwszej sekundzie byłam pełna entuzjazmu do opowiadania. Zanim jednak zaczęłam, zabrakło mi słów. Nie byłam w stanie zebrać myśli i powiedzieć, czegoś sensownego. Fakt, że było to już trochę po północy pewnie się do tego dołożył, ale mimo to wściekłam się na siebie. Byłam i jestem pewna, wiem, że po ślubie zmienia się wiele rzeczy, ale nie wiedziałam, jak o tym powiedzieć młodym kobietom, które chyba dość sceptycznie podchodziły do instytucji małżeństwa. Logicznie myśląc, gdyby po ślubie nie było zupełnie żadnych zmian, po co byśmy się pobierali?

 Co się zmienia po ślubie?

Wybrnęłam z sytuacji, wspominając o tym, że zamieszkaliśmy ze sobą dopiero po ślubie, więc dla nas zmieniło się bardzo wiele. Wiedziałam jednak, że to nie była jedyna kwestia i nie tylko miejsce zamieszkania było powodem zmian, ale ślub sam w sobie. Nie byłam w stanie opisać tego, co zmienia się między mężczyzną a kobietą, kiedy stają się mężem i żoną.

Piszę o małżeństwie od niemal dwóch lat i dotychczas zmiany poślubne były dla mnie trudnym tematem. Myślałam o nim setki razy. Nigdy nie udało mi się tak super konkretnie zebrać wszystkiego, wypunktować i zapamiętać, by w razie potrzeby móc o tym opowiedzieć. Choćby nad ranem po dobrej imprezie z singielkami, które patrzą na Ciebie jak na ufoludka, bo jesteś młodą żoną. :) I stąd wziął się mój pomysł na pytanie konkursowe.

Mimo tego, że odpowiedzi nie było bardzo dużo, pomogły mi one usystematyzować poglądy i obserwacje oraz zwróciły moją uwagę na rzeczy, których wcześniej nie zauważałam. Dziękuję Wam, Dziewczyny!

Po ślubie zmienia się wszystko i nic

To zdanie przeczytałam dawno na jakimś blogu i bardzo mi się spodobało. Jak dla mnie jest to podstawa do dalszych rozważań. Z jednej strony wciąż jesteśmy tymi samymi ludźmi, wciąż się bardzo mocno kochamy, ale inaczej. Jak inaczej? Co to znaczy „inaczej”? Dla mnie ta „inność” wypływa głównie z mocy Sakramentu Małżeństwa, ale wiem, że osoby tylko po ślubie cywilnym też ją często zauważają. Już nie ma „ja i Ty”, ale „my”. Stajemy się jednością, zachowując zupełną autonomię osób.

Zmiany po ślubie to nie tylko zmiany w naszej relacji

Kiedyś wydawało mi się, że jeśli ktoś pyta o zmiany po ślubie, to chodzi mu o to, co zmieniło się między nami. I choć można o tym opowiadać, starać się ubrać w słowa najbardziej niewypowiedziane myśli i emocje, to zawarcie związku małżeńskiego wychodzi daleko poza to, co jest między żoną i mężem.

Zmiany po ślubie dotyczą różnych aspektów naszego życia

Oczywiście przede wszystkim chodzi o to, co dzieje się między małżonkami, ale i to można rozpatrywać na różnych płaszczyznach – duchowym, psychicznym i fizycznym. Zmiany dotyczą także nas samych jako jednostek – naszego podejście do pewnych spraw, ludzi, do siebie samych. Zaczynamy dostrzegać różne rzeczy, interesować się czymś nowym. Zmienia się też nasza pozycja w społeczeństwie i rodzinie – jesteśmy traktowani poważniej, zyskujemy teściów, nawiązujemy nowe relacje rodzinne i redefiniujemy stare. Jest też szereg zmian związanych z naszą codziennością i skutkami prawnymi – zaczynamy ze sobą mieszkać, nosimy obrączki, jesteśmy mężem i żoną, mamy wspólny majątek itd.

Zmian jest mnóstwo i skupianie się tylko na tym, co dzieje się między małżonkami może w pewnym sensie wypaczyć obraz małżeństwa. I choć według mnie to, co miedzy nimi jest właśnie najważniejsze, to dla wielu osób może się to okazać niewystarczające, by uznać ślub za coś, co warto zrobić. Są to zmiany, które najtrudniej opisać w wiarygodny sposób. Ciężko mówić o pogłębiającej się miłości tak, żeby nie brzmiało to naiwnie ani zbyt górnolotnie, ale po prostu prawdziwie.

Nie u wszystkich zmiany są takie same

Kiedyś, gdy ktoś zadawał mi pytanie „co się zmienia po ślubie?”, szukałam jakiejś uniwersalnej odpowiedzi. Czegoś, co było u nas, ale na bank pojawi się także u innych. Myślałam jakimiś ogólnikami, ale starałam się unikać frazesów (typu „kochamy się coraz mocniej”). Teraz wiem, że to nie miało sensu.

Dobrze to sobie uświadomić, że nie każda para będzie przeżywać poślubny czas tak samo. Jesteśmy inni, mamy inny stosunek do małżeństwa samego w sobie. Nie ma się co dziwić, że to, co się w tym małżeństwie dzieje też się różni.

Najbardziej zewnętrzny przykład dotyczy mieszkania. Skoro my razem nie mieszkaliśmy przed ślubem to dla nas cała codzienność okazała się nowa. Ludzie, którzy ze sobą mieszkają od długiego czasu, nie będą przeżywać tego samego na początku małżeństwa. Jedni poczują na nowo rozkwit swojej miłości i będą mieć prawdziwie miodowe miesiące, a z innych zejdzie stres organizacji ślubu i zaczną się kłócić o byle pierdołę, bo ich organizmy będą odreagowywać. Będą tacy, którzy w momencie składania przysięgi poczują niemal odrodzenie (miłości i życia w ogóle) i tacy, po których fakt zostania mężem i żoną spłynie i nie poczują żadnej różnicy. Nie dość, że jesteśmy inni, to jeszcze inaczej możemy przeżywać życiowe zmiany. I nie ma nic złego w naszych uczuciach – takich, czy innych.

Bywają zmiany dobre i złe

O tym przyznaję, że w ogóle nie myślałam. Zawsze szukałam tego, co dobre. A okazuje, że nie tylko takie zmiany mogą się pojawić po ślubie. I nie chodzi mi tylko o takie zupełnie negatywne przykłady par, które zupełnie przestały dbać o swój związek, ale o takie normalne codzienne rzeczy. I to, że po ślubie coś się zmieniło na gorsze nie oznacza wcale, że nasze małżeństwo jest złe. To jest dopiero początek wspólnej drogi. Nie ma się co zniechęcać, tylko motywować do zmian na lepsze. O tych rzeczach mniej pozytywnych też trzeba mówić, żeby ludzie mieli prawdziwy obraz życia małżeńskiego, który nie zawsze jest lekki i przyjemny. Tylko przy okazji warto uczulać innych na to, że skoro u kogoś zaczęło się dziać gorzej, to nie jest reguła, i że wszystko zależy od nas (patrz akapit wcześniejszy i późniejszy).

Co się zmienia po ślubie, zależy od nas samych

To jest super ważne. W dzisiejszych czasach sami wybieramy współmałżonka, pobieramy się z miłości i w dogodnym dla nas momencie (nawet, jeśli rodzina zaczyna wywierać presję to nie podejmuje za nas decyzji jak kiedyś). Sami decydujemy o momencie wspólnego zamieszkania, rozpoczęciu współżycia, czy o naszym podejściu do ślubu. Im ważniejsze będzie to dla nas wydarzenie, tym więcej ma szansę się zmienić.

Zauważcie, że można zaobserwować dwa skrajnie różne podejścia. Są pary, które po ślubie dostają motywacyjnego kopa i starają się o siebie dużo bardziej niż wcześniej. Wiedzą, że teraz to już na zawsze i świadomie podchodzą do pracy nad związkiem. Ale są też takie pary, które następnego dnia po weselu odpuszczają, bo już przecież są ze sobą na zawsze. Argumentacja ta sama, sytuacja ta sama, a reakcja i działanie zupełnie inne. To od nas samych zależy, która sytuacja będzie dotyczyła naszego małżeństwa.

Moment złożenia przysięgi zmienia niewiele, największe zmiany przychodzą z czasem

To jest mój ostatni wniosek w powyższym temacie. Zmian, które zachodzą z dnia na dzień jest stosunkowo mało. Jedne są proste (jak zmiana stanu cywilnego czy noszenie obrączki), inne są niewidoczne dla osób postronnych, a czasem nawet dla nowożeńców (np. pogłębienie relacji albo zmiany wynikające z sakramentalnego charakteru zawarcia związku małżeńskiego w Kościele). Wcześniej starałam się odpowiedzieć na tytułowe pytanie, myśląc o czasie tuż po weselu, który jeszcze można było nazwać miesiącem miodowym. Tamte zmiany dla nas były gwałtowne, ale prawdziwe i trwałe przyszły później i jeszcze się nie skończyły. Poślubne zmiany będą trwały do końca naszych dni.

Żeby dostrzec to, co zmieniło się najbardziej, trzeba poczekać, aż opadnie cały weselny brokat.

Co się zmienia po ślubie?

A teraz na zakończenie długo wyczekiwane wyniki urodzinowego konkursu!

Dziękuję wszystkim za udział i Wasze odpowiedzi, które dały mi do myślenia. Oto laureatki konkursu i ich nagrody:

Weronika Kwiecińska – gra dla par „Jupitajnia” (moja recenzja gry tutaj)

Izabela Maria Noskowskapuzzle dla świadkowej

Dominika Wierzbicka – koszulka „Jestem żonaty, mam Walentynki codziennie

Maria Kowalska – Koźbiał – koszulka „No girlfriend, no problem. Have a wife & be happy

Agnieszka Sikora – torba czerwona „Małżeństwo jest fajne”

Karolina Marta Smęt – torba zielona „Małżeństwo jest fajne”

Klara Osada – torba beżowa „Małżeństwo jest fajne”

Klaudia Seneszyn – dodatkowa nagroda niespodzianka

Wszystkie odpowiedzi dziewczyn znajdziecie pod konkursowym filmikiem na fejsie.

Nagrody wypisałam zgodnie z kolejnością, w jakiej pojawiały się w filmiku konkursowym. Nie układałam ich od pierwszego do ostatniego miejsca. Brałam pod uwagę różne aspekty – czy odpowiedź porusza różne kwestie, czy opiera się na jednej poślubnej zmianie, na co konkretnie zwraca uwagę, czy jest unikalna, czy bazuje na często powtarzanych opiniach, a przede wszystkim, czy jest zgodna z regulaminem. Zwyciężczynie proszę o przesłanie adresów i numerów telefonu na adres blog@mocem.pl w celu wysyłki nagród. :) Ewentualne reklamacje i wszelki „ale”, ślijcie również na tego maila.

Bardzo Wam jeszcze raz dziękuję za udział w konkursie. To dzięki Wam udało mi się napisać ten tekst i podsumować moje rozważania na temat poślubnych zmian – tak ważnych, a tak trudnych do opisania. I tak pominęłam konkrety, zauważyliście? Zebrałam kilka spostrzeżeń i przykładów bez opisywania konkretnych zmian. Bo nie u wszystkich te zmiany są takie same. O naszych napiszę kiedy indziej. Stay tuned.

A co u Was zmieniło się po ślubie?
Braliście kiedyś pod uwagę powyższe spostrzeżenia?

Follow Olborska:

Blogerka i projektantka Mocem

Jestem Ewa, żona Piotra. Piszę o kreatywnych ślubach i późniejszym szczęśliwym życiu. W moim sklepie znajdziesz produkty dla małżonków, koszulki dla par i akcesoria ślubne. Bestsellerem stały się puzzle z pytaniem o świadkowanie.