fbpx

Pretensje w małżeństwie i zaburzony system orbit

with 3 komentarze

Taka sytuacja – ona nie pracuje zawodowo, zajmuje się dziećmi i domem, on codziennie spędza w biurze więcej niż przepisowe 8 godzin, raz w tygodniu idzie na piwo w kumplami, a w weekendy gra w piłkę, wędkuje albo skleja modele samolotów. Ogólnie są dobrym małżeństwem, jako rodzice starają się współpracować, znajdują czas dla siebie i maluchów. Jednak coś nie gra…

Pretensje w małżeńśtwie i zaburzony system orbit

W takiej hipotetycznej sytuacji często pojawiają się pretensje żony do męża, że za mało czasu poświęca jej, że ciągle go nie ma i powinien coś z tym zrobić. Najlepiej, gdyby odpuścił sobie któreś z zainteresowań, żeby poświęcał więcej czasu rodzinie, olał chwilami kumpli.

Kiedyś bym się z tym zgodziła. Gdyby przyszła do mnie koleżanka i przedstawiła powyższą sytuację jako swoją, pewnie solidarnie stwierdziłabym, że jej facet powinien więcej czasu spędzać z nią i dziećmi, bo przecież rodzina jest najważniejsza. Obudziłaby się we mnie lekka niechęć do niego. Patrzyłabym przez pryzmat jego kobiety, która spędza dużo czasu w domu, jest zmęczona codziennością, troszczy się o dzieci, ale chciałaby spędzić więcej czasu z dorosłymi. Wydawałoby mi się, że lekarstwem na jej znużenie jest obecność męża.

Guzik prawda, tyle Wam powiem! :) To nie tak, że ten hipotetyczny mąż jest zły, bo ma wiele zainteresowań, znajomych i pracę. Nikt w tej sytuacji nie jest zły, chociaż życie może wydawać się uciążliwe dla dwojga małżonków. Ich system orbit obszarów życia jest zaburzony.

System orbit? O co chodzi?

Każda dziedzina życia, której poświęcamy swoją uwagę  to jest jedna orbita. Nasze myśli dotyczące tej sprawy nieustannie krążą wokół nas i wymagają czasu na realizację konkretnych zadań. Przykładowe orbity to dzieci, współmałżonek, seks, porządki domowe, zakupy, przygotowywanie jedzenia, praca zarobkowa, wszelkie zainteresowania, znajomi, dalsza rodzina, działalność charytatywna, społeczna itd.

Sklep Mocem - Zapraszamy!

Wszyscy ludzie mają takie orbity. W małżeństwie niektóre z nich się zazębiają (np. dzieci, porządki, dalsza rodzina), a inne krążą tylko wokół jednej osoby. To, jak te systemy się rozkładają, zależy od męża i żony. Czasem może być tak, że chociaż oboje mamy orbitę o nazwie „zakupy”, robimy je zawsze oddzielnie albo dotyczą czegoś innego, więc koniec końców są to dwie różne orbity, które nie pokrywają się nawet w najmniejszym fragmencie.

Zaburzenia systemu orbit – brak wspólnych obszarów i duża dysproporcja

Trudno sobie wyobrazić dobrze funkcjonujące małżeństwo, w którym kobieta i mężczyzna nie mają wspólnych obszarów życia, o które się razem troszczą. Jest to dość skrajna sytuacja i bardzo rzadka, bo jednak żyjąc razem, trudno aż tak się mijać, ale jest to jednak możliwe. Tym bardziej, kiedy jedna osoba wyjeżdża często w długie delegacje. Nie mówię, że taki układ jest niemożliwy, ale z pewnością jest trudny. I nie trzeba być żadnym naukowcem czy psychologiem, żeby zauważyć, że coś jest nie tak. Intuicyjnie to wyczuwamy.

Trochę inaczej jest z tą dysproporcją. Obrazem dla niej jest sytuacja przytoczona na początku wpisu. Żona wychowująca dzieci i zajmująca się domem, bez żadnego hobby, z dala od przyjaciół i znajomych. Mąż aktywny zawodowo i towarzysko, z licznymi zainteresowaniami, znajdujący czas także dla partnerki i pociech. Nie trudno sobie wyobrazić pretensje, które pojawiają się w gorsze dni. Lekarstwem dla nich wcale nie jest ograniczenie męża i odjęcie mu kilku orbit, ale… dodanie nowych żonie! Byle nie były to kolejne męczące obowiązki, ale coś faktycznie angażującego i ciekawego. Niech oboje mają powinności, ale i czas dla siebie.

Kiedy zaczyna Cię wkurzać, że małżonek spędza czas inaczej niż z Tobą, że ma swoje zainteresowania, znajdź sobie własne (albo wkręć się w jego tematy, jeśli zdołasz)! :)

Pretensje w małżeńśtwie i zaburzony system orbit

Nie odkryłam tego sama. O systemie orbit usłyszałam na warsztatach dla małżeństw „Ja + Ty = My” organizowanych przez Fundację Pomoc Rodzinie. Wspominałam o nich trochę we wpisie o wzrokowcach, słuchowcach i kinestetykach.

Dodawanie nowych obszarów zainteresowań jednemu małżonkowi, zamiast odejmowania drugiemu polecają też John i Stasi Eldredge w swojej książce „Miłość i wojna”, którą polecałam jakiś czas temu.

I nie chodzi wcale o to, żeby nagle wynajdywać jakieś udziwnione zainteresowania (chociaż jeśli odkryje się w sobie takie pragnienie, to czemu nie?), ale żeby być trochę bardziej aktywnym w swoim życiu. Każdy potrzebuje czegoś innego. Czasem wystarczy dodać do swoich orbit jakiś sport, kiedy indziej częstsze spotkania z przyjaciółkami, powrót do rysowania, robótek ręcznych albo jakiś wolontariat. Ja polecam założenie bloga jako dość czasochłonną i wciągającą orbitę. :) Możliwości jest mnóstwo i nie ma jednej sprawdzonej i uniwersalnej recepty.

Nie piszę tutaj o jakiś na wpół patologicznych sytuacjach, kiedy jedna osoba ma totalnie gdzieś rodzinę i dom, ale bardziej o takim zwykłym znudzeniu codziennością. Łatwiej nam zrzucać winę na drugą osobę, niż samemu znaleźć sposób na swoje nastawienie. Bo to zazwyczaj jednak my sami jesteśmy za nie odpowiedzialni, a nie ludzie wokół, choć może się tak początkowo wydawać.

Co myślicie o systemie orbit? Słyszeliście o nim w ogóle wcześniej?

P.S. Przytoczona hipotetyczna sytuacja znudzonej żony jest celowo bardzo stereotypowa. Chodziło o nakreślenie problemu. Na takiej samej zasadzie działa dysproporcja systemu orbit u małżeństw bezdzietnych, z dorosłymi potomkami i wnukami, z dobrą pracą i bez niej w ogóle. W narzeczeństwie też można znaleźć pewne analogie choć z trochę innymi założeniami. Często też problem jest zupełnie odwrotny – to żona ma więcej orbit niż mąż.

Follow Olborska:

Blogerka i projektantka Mocem

Jestem Ewa, żona Piotra. Piszę o kreatywnych ślubach i późniejszym szczęśliwym życiu. W moim sklepie znajdziesz produkty dla małżonków, koszulki dla par i akcesoria ślubne. Bestsellerem stały się puzzle z pytaniem o świadkowanie.