Jak przerwać rutynę w związku?

with 2 komentarze

Głównym zarzutem dla małżeństwa jest rutyna, w którą się z czasem wpada. Potrafi ona przytłoczyć i sprowadzić życie do przysłowiowej szarej codzienności. Dla każdego ten stan wygląda trochę inaczej i gdzie indziej się zaczyna. W małej ilości daje poczucie bezpieczeństwa, ale gdy trwa za długo – niszczy od środka, powoli i niepostrzeżenie.

jak przerwać rutynę w związku?

Co to jest rutyna?

To taki czas, kiedy każdy dzień jest do siebie podobny. Wstajecie o tej samej porze, w określonym porządku korzystacie z łazienki, jecie to samo na śniadanie. Droga do pracy jest zawsze ta sama, powrotna też. Zakupy w tym samym sklepie. Na obiad jedno z dań z podstawowego repertuaru. Wieczorne rytuały znacie na pamięć. I nawet za dużo nie musicie rozmawiać o codzienności, bo wiecie, jak wygląda. Może macie wrażenie, że wszystko zostało już powiedziane.

Początkowo jest fajnie, czujecie wewnętrzny spokój. Z czasem jednak robi się zbyt spokojnie i serce tęskni za większymi emocjami. Nie tymi związanymi z pracą, z troską o dzieci czy rodziców, ale te, które budzi wspólne spędzanie czasu. Rozmowa, dotyk, bycie razem.

Jak przerwać rutynę w związku?

Pomału. Codziennie po trochu. Przez normalne rzeczy robione trochę inaczej niż zwykle. Przez rzeczy, których nie robiliście od bardzo dawna. Przez rzeczy robione po raz pierwszy. Przez rzeczy, które wydaje Wam się, że już Wam nie przystoją, bo przecież jesteście dorośli albo jeszcze Wam nie wypada, bo jesteście za młodzi. Spontaniczne drobnostki jak żółty ser innej firmy niż zwykle, napój o egzotycznym i nietypowym smaku, lody w tęczowym kolorze, czerwoną szminkę zamiast pomadki ochronnej, czy spacer po krawężniku. :)

20 sposobów na przełamanie rutyny:

  1. Serduszko rysowane długopisem na ciele

    Pamiętacie, jak na nudnych lekcjach niepostrzeżenie rysowaliście koleżance z ławki coś małego na ręce? Ostatnio stojąc w piżamie, i gadając z Piotrkiem narysowałam sobie na udzie kwiatka. Ot tak. Nie wiem, czemu. Chwilę później mąż zabrał mi długopis i obok kwiatka miałam lekko pokracznego nietoperza. Też nie wiem, dlaczego akurat nietoperza, ale ok. :) Z pewnością nie jest to nasze codzienne i normalne zachowanie. Jest dziecinne, ale co z tego? Nie chodzi mi o rysowanie głupich rzeczy w widocznym miejscu, ale o drobne malunki przeznaczone tylko dla widoku ukochanej osoby.

  2. Rozmaślenie ptysia na twarzy

    To się wydarzyło jeszcze przed ślubem. Wyobraźcie sobie romantyczny wieczór. Wino i ciepłe lody – takie oblane czekoladą na okrągłym wafelku – praktycznie sama pianka. Piotrek siedzi na kanapie, ja mam głowę na jego kolanach. Wiecie, czułe słówka, jak w filmie. Piotrek bierze jednego ptysia i kieruje w moją stronę. Myślałam, że będzie się ze mną przekomarzał – trochę da mi spróbować, potem zabierze, pocałuje i tak dalej. A on co zrobił? Z rozmarzoną miną zbliżał go w moją stronę, a później rozgniótł go na mojej zaskoczonej twarzy! Byłam tak zdziwiona, że nie potrafiłam się wściekać, a on umierał ze śmiechu. Wspominam to z wielkim uśmiechem. Teraz już nie pozwalam mu się karmić takimi rzeczami za często. ;)
    Dla trochę bardziej nieśmiałych małżonków, którym ciężko mówić o swoich pragnieniach (bo się wstydzą lub dawno o tym nie rozmawiali), może to być dobry pomysł na grę wstępną, czyż nie? ;)

  3. Wyjście na rolki/rower nocą

    „Normalni” ludzie idą pojeździć w weekend po południu całą rodziną. Czemu nie skorzystać z pustych ścieżek rowerowych i niższej temperatury niż w największym słońcu? Trochę na ten temat już pisałam we wpisie o tym, że widzę nasze małżeństwo jako długie wakacje w mieście.

  4. Przytulanie w trakcie domowych obowiązków

    Dla jednych jest to normalne, dla innych totalnie niespotykane. Jednym i drugim z pewnością daje odrobinę przyjemności, a właśnie takie chwile przełamują rutynę i budują bliskość. Im ich więcej, tym mnie rutyna przeszkadza. Przytulanie od tyłu, gdy druga osoba zmywa albo robi śniadanie, buziak przy składaniu prania czy czuły przelotny dotyk dłoni podczas jazdy samochodem – to wszystko się liczy.

  5. Próbowanie nowych smaków

    Czyli przełamywanie rutyny przez robienie czegoś inaczej. Nowe smaki to nie tylko wyjścia do restauracji specjalizujących się w zagranicznych kuchniach. To także kupowanie do domu produktów, których jeszcze nigdy nie jedliście – od przedziwnych owoców (to w ogóle może być pomysł na całą randkę! kupić wszystkie nieznane owoce i razem w domu poznawać ich smaki i nazwy), nietypowych deserów, aż po codzienne rzeczy – parówki innej firmy, kaczka zamiast kurczaka albo serek do smarowania chleba z nietypowymi ziołami. Jak już kupicie, to nie zapomnijcie spytać żony czy męża, jak im ta nowość smakuje! Takich drobnych rzeczy łatwo nie zauważyć, a można z nich też zrobić temat do krótkiej wymiany zdań czy okazania uczuć partnerowi.

  6. Wzajemne mycie, strzyżenie i pielęgnacja

    Myliście kiedyś komuś zęby? I nie mówię o dzieciach, ale o dorosłych osobach. Zapewniam Was, że jest przy tym masa śmiechu. A wspólne mycie podobno pomaga oszczędzać wodę (i trochę czas, ale to już zależy…). I nie zawsze wspólny prysznic musi być wstępem do seksu (czy po prostu seksem pod prysznicem), ale rodzajem wspólnego spędzenia czasu, budowania wzajemnej bliskości i burzenia barier, które mogły powstać przez lata. Od dłuższego już czasu Piotrek nie chodzi do fryzjera, tylko ja go strzygę maszynką. Ostatnio wymyśliłam, że spróbuję skrócić mu brodę. O ile to strzyżenie głowy jest już trochę „nudne” i rutynowe, tak przyznaję, że broda była odrobinę ekscytująca.

  7. Dieta

    Na początku tego roku byliśmy razem na diecie. Efekty efektami, ale dla mnie chyba najlepszym skutkiem miesięcznego odchudzania był fakt, że bardzo nas to zbliżyło. Spędzaliśmy razem więcej czasu, szykując jedzenie. Mieliśmy wspólny cel. Pilnowaliśmy się, żeby jeść o określonych porach. Razem robiliśmy zakupy, a sobotni cheat day był jedną wielką randką. Polecam, o ile obie strony się w to zaangażują i znajdziecie dietę, która faktycznie będzie Wam pasować.

  8. Puszczanie latawców

    Wypróbowane dwa weekendy temu. :) Kupiliśmy niby dla chrześniaka i jego siostry, ale chyba my mieliśmy większą frajdę. Jest sporo takich rzeczy, które niby są zabawkami, ale dorośli też się nimi cieszą. Często bardziej niż maluchy. Czemu z tego rezygnować albo zostawiać tylko dla dzieci takie rozrywki?

  9. Robienie baniek mydlanych

    Podsumowanie takie, jak powyżej. Zawsze, kiedy widzę jakieś duże zestawy do robienia baniek, mam ochotę je kupić. Robienie dużych baniek ze sznurka byłoby super… Może następnym razem na działce. A skoro już o działce mowa to…

  10. Budowanie i konstruowanie „baz i pojazdów”

    Wspominałam ostatnio na Facebooku, że Piotrek wymyślił, że zrobimy na działce domek hobbita. Co prawda jest to projekt raczej na przyszłe lato, ale myślę, że będzie to niezła przygoda. Chodzi o taki domek wczasowy na wpół w ziemi, na wpół na powierzchni, z trawą na dachu i małymi pokoikami wewnątrz. Zobaczymy jak się to uda, ale z pewnością przełamie to naszą codzienną rutynę. :)
    A co budowania „pojazdów” to pamiętam, jak Piotrek nie raz opowiadał mi, jak z kolegami robili tratwę z pustych butelek. Czemu nie spróbować jeszcze raz?

  11. Biwak lub piknik… na środku pokoju, na balkonie lub w ogródku

    My co prawda nie praktykujemy, ale Drużyna B owszem. :) Jak byłam mała to z rodzicami rozkładaliśmy ponton w dużym pokoju (zajmował całą wolną przestrzeń!) i leżał tak przez kilka dni – spaliśmy tam i bawiliśmy się cały czas. :) Później z bratem rozbijaliśmy w naszym pokoju dwuosobowy namiot. Można? Można.
    Jak będziemy mieć dom z ogrodem to marzy mi się spanie pod gołym niebem. :)

  12. Rzucanie się śnieżkami

    Ja za tym nie przepadam. Zawsze mam wrażenie, że Piotrek wybrał „zły moment”. On mówi, że idealny moment na rzucanie śnieżkami według pewnie nie istnieje. No cóż, warto próbować go znaleźć… Jeśli trafi się w dobry humor drugiej osoby, będzie fajnie. :)

  13. Lepienie bałwana

    Albo zająca wielkanocnego, jeśli śnieg spadł w nie te święta. :) Wtedy jest jeszcze bardziej nietypowo, więc jeszcze dalej od rutyny. Polecam. Z dziećmi albo bez. Zwykłego bałwana z marchewką z trzech śnieżnych kul albo śniegowego robota albo małego kota – co Wam wyobraźnia podpowiada.

  14. Budowanie zamków z piasku

    To już bardziej na czasie, jeśli chodzi o obecną porę roku. Jako mała dziewczynka podziwiałam wielkie i skomplikowane budowle z piasku mijane na plaży. Zdecydowanie wyglądały, jakby zrobił je ktoś dorosły. Czemu nie spróbować? Ostatecznie można się po prostu zakopać w dole po pas i porobić śmieszne fotki, jeśli brakuje Wam umiejętności „plastycznych”.

  15. Wygłupy w wodzie

    Pamiętacie piski „podtapianych” nastolatek na basenie? Krzyczą „Nie, nie!”, ale w głębi duszy chcą być wrzucane do wody i z zazdrością patrzą, jak kolega porywa ich koleżankę. Ja bardzo dobrze pamiętam, kiedy tak się „broniłam”. No cóż, przyznaję się. I chociaż u statecznej żony może być więcej faktycznego zbulwersowania i zdenerwowania to jednak są momenty, kiedy też się ucieszy z takich „końskich zalotów” (byle umiejętnie i rozważnie).
    Oprócz takiego wywalania się w wodzie, polecam jeszcze robienie razem różnych „sztuczek”. Przepływanie pod wodą między nogami, stawanie na rękach, wyrzucanie w górę i takie tam. Po ślubie będzie to miało inny smak niż wcześniej i przypomni zwariowane nastoletnie wakacje.

  16. Próbowanie swoich hobby

    Jeśli ma się oddzielne, zupełnie różne zainteresowania takie wprowadzanie się nawzajem w ich tajniki może być super integrującym zajęciem. Trzeba się tylko umówić, że w wyznaczonym czasie rzeczywiście angażujemy się w to, co druga osoba lubi. Przykład? Nie przepadasz za grami komputerowymi, ale siadasz do kompa na jedną rozgrywkę, starasz się i cierpliwie znosisz tłumaczenia. Małżonek uczy Cię jakiegoś nowego sportu. Razem idziecie na targ staroci w poszukiwaniu jakiś konkretnych monet. Mąż wybiera materiały na nowe patchworkowe poduszki albo koraliki do Twoich kolczyków. Żona ogląda z Tobą mecz. Robicie sobie nawzajem sesję zdjęciową. Możliwości jest wiele, ale wymagają otwartości z obu stron.

  17. Znajdowanie kształtów w chmurach

    Idziecie do warzywniaka po marchewkę i zamiast marudzić na kolejkę albo pogodę, szukacie w chmurach zwierząt, statków albo dziwnych stworzeń. Wystarczy chwila, żeby spojrzeć w niebo. Stojąc w korku, na przystanku, na spacerze. Wszędzie, gdzie jesteście na świeżym powietrzu.

  18. Kręcenie filmiku

    Tak sobie pomyślałam, że to byłby dla nas sposób na złamanie rutyny. Jesteśmy przyzwyczajeni do cykania mnóstwa zdjęć, a filmików mamy bardzo mało. Może przy następnym wyjeździe coś się uda nagrać? See Bloggers w przyszły weekend to idealna okazja! :)

  19. Czekanie na pusty autobus/tramwaj

    Brzmi idiotycznie, wiem. :) Chodzi mi o to, żeby nie pchać się z tłumem w pierwszy pojazd o odpowiednim numerze, który podjedzie, tylko odpuścić i wrócić kolejnym. Więcej na ten temat pisałam w poście o tytule „Dom jest tam, gdzie Twoje serce”. Zazwyczaj wszędzie się spieszymy, nawet, kiedy nie musimy. Warto czasem się zatrzymać i zastanowić się, czy gdzieś faktycznie nam się spieszy. Kiedy pracowaliśmy obok siebie, nie zależało nam aż tak bardzo, żeby jak najszybciej dotrzeć do domu.

  20. Łaskotki i bitwy na poduszki

    Zazwyczaj się wkurzam, kiedy Piotrek mnie łaskocze. Są jednak takie momenty, kiedy mi to nie przeszkadza (aż tak bardzo). Tak czy inaczej, budzi to salwę głośnego śmiechu. Nic na to nie poradzę. A śmiech właśnie to jedno z lekarstw na rutynę. Częsty śmiech powoduje jeszcze częstszy śmiech. To moja ostatnia obserwacja. Polecam. Śmiejcie się w głos,ile sił w płucach!

jak przerwać rutynę w związku?

Przełamywanie rutyny to także randki. Tylko na nie czasem ciężko znaleźć czas, pieniądze albo pomysł. Im jednak więcej drobnych codziennych radości, tym mniej nam brakuje jakiś spektakularnych i zaplanowanych wyjść.

Krótka chwila, zaskoczenie i śmiech powtarzane co jakiś czas – tyle chyba wystarczy, żeby uniknąć rutyny

Jak Wam się podobają nasze pomysły? Dorzućcie swoje pomysły! Z chęcią je poznamy (i wykorzystamy!).