Z(a)miany w związku

with 3 komentarze

Dobierając się w pary, zmieniamy się. Czasem ciężko pracujemy nad sobą, kiedy indziej są to drobne rzeczy, które dzieją się same. Nasze poglądy i przyzwyczajenia ulegają przekształceniom. Dopasowujemy się do siebie i docieramy, żeby stworzyć dobry związek i coraz lepiej się dogadywać. Jako para i jako jednostki przechodzimy różne przemiany, które czasem są zamianami – przyzwyczajeń, preferencji czy poglądów.

zmiany w związku

Kiedy się w kimś zakochujemy, chcemy się tej osobie przypodobać. Ubieramy się tak, żeby zwrócić jej uwagę, zmieniamy trochę swoje zachowanie, zaczynamy się interesować nowymi rzeczami. Próbujemy sobie nawzajem imponować i mieć jak najwięcej wspólnych tematów.

Później zaczynamy tworzyć związek. Już się trochę znamy, jesteśmy pewni, że chcemy spróbować być razem. Coraz bardziej się poznajemy i zbliżamy. Redefiniujemy nasze podejście do wielu spraw – tych błahych jak najchętniej oglądane filmy czy ulubione knajpy, a także tych poważniejszych jak wychowanie dzieci czy w ogóle kwestia ich posiadania.

W międzyczasie związek ewoluuje. Pojawia się prawdziwa Miłość. Zaczynamy myśleć o wspólnej przyszłości i okazuje się, że jesteśmy w stanie mentalnego narzeczeństwa. Przychodzi czas na konkretne decyzje – oświadczyny, ślub, wspólne mieszkanie, zostanie rodzicami. Studia, praca, przeprowadzki – życie się toczy. Gdzieś w tym wszystkim dochodzimy do takiego momentu, kiedy zgadzamy się w wielu sprawach. Każde z nas potrafi zrezygnować trochę z siebie i spotykamy się gdzieś w środku. Ona kompletnie zmienia zdanie w jednej sprawie, on w drugiej. Dogadujemy się bez problemów. Myślimy o sobie nawzajem, odstawiamy egoizm na bok. I jest super.

Potem w związkach dzieją się różne rzeczy

Jedni przeżywają kryzysy, inni po prostu rutynę, którą uczą się przełamywać spontanicznymi działaniami. Są tacy, których relacje się osłabiają, część się rozpada, a reszta po prostu jest i trwa bez względu na wszystko.

Ciągle się zmieniamy i dojrzewamy. I to jest dobre. Zmiany w związku są nieuniknione i świadczą o jego dojrzałości. Dziwne by było, gdybyśmy cały czas kochali się tak samo, jak w dniu ślubu. Miłość powinna się rozwijać. My jako para, ale i my jako jednostki.

Te wszystkie zmiany w związku są wielowymiarowe

Na przestrzeni lat zmienia się wszystko – sytuacja życiowa, wiek, wygląd, stan cywilny, stan konta, miejsce zamieszkania, nowe doświadczenia, praca, dojrzałość emocjonalna i psychiczna, stan zdrowia, uczucia w związku, libido, ulubione rzeczy, takie jak filmy, smaki czy kolory, preferowany sposób spędzania wolnego czasu, hobby, czy zwykłe domowe przyzwyczajenia, takie jak miejsce na torebkę w przedpokoju czy składowanie ubrań, które jeszcze nie idą do prania, ale do szafy też się nie nadają. Niedawno zauważyłam bardzo ciekawe zjawisko w zakresie tych mniej istotnych zmian.

Zmiany okazują się ZAMIANAMI przyzwyczajeń

To, co lubiła ona, teraz zaczyna lubić on. Ona zaś zmienia swoje przyzwyczajenia na rzecz jego preferencji. Tak bardzo staramy się do siebie upodobnić lub dopasować, że zamiast spotkać się gdzieś pośrodku, zamieniamy się swoimi przekonaniami.

zmiany w związku

Kilka przykładów z życia różnych par na potwierdzenie powyższej tezy:

  • Na początku ona jest bardziej towarzyska, a on to typowy introwertyk siedzący w domu. Będąc ze sobą, starają się spędzać czas tak, żeby oboje byli zadowoleni – ona częściej decyduje się na oglądanie filmów w mieszkaniu, on daje się namówić na więcej wyjść do znajomych. Po jakimś czasie okazuje się, że jemu brakuje kontaktu z ludźmi, zaś ona stała się domatorką.

  • Ona lubi wycieczki i wyjazdy na wakacje w różne miejsca, on woli stacjonarny tryb życia. Mijają lata, w ich życiu dzieją się różne rzeczy, zostają rodzicami, później dziadkami. Okazuje się, że teraz on by z chęcią pojeździł po świecie, a ona przestała lubić jakiekolwiek wyjazdy i najlepiej czuje się w domu.
  • Ona lubi sport, on nie za bardzo. Później to on ją namawia na wspólną aktywność fizyczną, a ją już to zupełnie nie interesuje.
  • On nie zje obiadu bez mięsa, bo uważa, że mięso to podstawa każdego posiłku (i najlepsza możliwa słodycz ;)), więc ona zmienia swój tor myślenia i zaczyna traktować ryż z truskawkami i śmietaną jako podwieczorek. Po jakimś czasie dla niej bazą do planowania posiłków jest drób, wołowina czy chociażby kaszanka, a on oświadcza, że w sumie mogliby zainteresować się kuchnią wegetariańską.
  • Ona nie ma nic przeciwko kredytom, on je totalnie wyklucza. Po latach różnych finansowych doświadczeń on powoli się przekonuje do tej formy uzyskiwania funduszy, a ona przestaje ufać pożyczkodawcom.
  • On na początku znajomości powiedział jej, że nie lubi szarości, więc ona coraz rzadziej kupuje ciuchy w tym kolorze. Później on dziwi się, że w jej szafie nie ma nic szarego, bo przecież ładnie w nich wygląda. Ona jednak obecnie zdecydowanie lepiej czuje się w wyrazistych i mocnych barwach.

Większość z tych kwestii to zupełne pierdoły, ale zaskoczyło mnie to, że czasem w procesie docierania się w związku dochodzi do zamiany poglądów czy przyzwyczajeń. Zaobserwowałam takie zjawisko zarówno w naszym związku (po 7 latach bycia razem, w tym 4 w małżeństwie), a także u par w wieku naszych rodziców. Myślę, że nie ma tu żadnej wytycznej, w którym momencie coś takiego ma miejsce. Wszystko zależy od danej pary, ich historii i zagadnienia, którego dotyczy.

Powód tych zamian może być dwojaki:

  • przyzwyczajenie – dzieje się to samoistnie, kiedy co jakiś czas dyskutujemy o danej sprawie i zauważamy, że nasz partner ma przeciwne zdanie; szukamy wspólnych rozwiązań, które rzadko są w 100% tym, do czego byliśmy dotychczas przyzwyczajeni, więc sukcesywnie przyzwyczajamy się do czegoś innego,
  • świadoma obustronna praca nad sobą – skoro oboje starają się pracować nad swoim egoizmem i bardziej myślą o dobru drugiej osoby i chcą ja zadowolić to w pewnym momencie może się okazać, że w codziennych dyskusjach zajmują wręcz odwrotne stanowiska niż na początku związku.

Czy to jest dobre?

Bardzo mnie to zastanawia. Póki nie są to ważne sprawy (np. mięsny lub wegetariański obiad) to nie ma problemu, a taka „zamiana” poglądów może być po prostu ciekawostką. Inaczej sprawa się ma, jeśli dotyczy poważnych decyzji, mających wpływ na całe życie (a czasem i życie dzieci).

Abstrakcyjny przykład – ona zawsze chciała robić karierę jako prawnik międzynarodowych przedsiębiorstw, on marzył o spokojnym domu, w którym jego żona nie musi pracować zawodowo. Po latach sytuacja się zmienia. Ona przekonuje się do bycia w domu i zajęcia się dziećmi. Jemu zaczyna coś w tym układzie przeszkadzać. Pytanie – dlaczego ona się przekonuje? Czy odkrywa w sobie prawdziwe pragnienie bycia w większym wymiarze czasu z dziećmi? Czy robi to, żeby „zadowolić” męża, zatracając w tym siebie i swoje marzenia? Czy jego zmiana myślenia spowodowana jest faktem, że wolałaby ją widzieć jako seksowną panią adwokat w biznesowej garsonce niż swobodną mamę w szybkim koczku i ciuchach poplamionych farbą, którą bawiła się z dziećmi? Czy może stwierdził, że samorozwój i spełnianie marzeń żony jest ważniejsze i da się to pogodzić ze szczęśliwą rodziną?

Najważniejszy jest powód tych przemian (lub wręcz zamian) poglądów i to on decyduje, czy są dobre, czy nie.

Jestem bardzo ciekawa, czy dostrzegacie w swoich związkach takie obszary, w których zamieniliście się przyzwyczajeniami czy poglądami. Napiszcie o nich w komentarzach. Zauważenie ich może być zabawne albo może pomóc w zrozumieniu ostatnich nieporozumień. U nas dokładnie tak było. :)