Poremontowe spełnianie marzeń małych

with 1 komentarz

Nasz remont skończył się w zeszłym tygodniu. Tfu! Wyszła ekipa remontowa, a to niestety nie jest to samo, bo jeszcze zostało kilka rzeczy do ogarnięcia przez nas, ale to już drobnostki w porównaniu do kładzenia płytek i gładzi. Teraz zostało nam pomycie wszystkiego i ustawienie mebli w docelowych miejscach – wyprowadzenie kuchni i przedpokoju z naszego salonu, odgruzowanie telewizora i zawieszenie szafek. No i najprzyjemniejsza rzecz, czyli tak naprawdę ponowne urządzanie mieszkania, a co za tym idzie – spełnianie marzeń. Takich drobnych, mało życiowych, zachcianek może bardziej, ale na pewno dających wiele przyjemności i satysfakcji.

Poremontowe spełnianie marzeń małych - żyrandol industrailany, lampa

W takim idealnym domu marzy mi się wiele rzeczy – detali, miejsc, kącików i mebli. W dwupokojowym mieszkaniu trzeba liczyć się z ograniczeniami przestrzeni, na wiele akcesoriów po prostu nie ma miejsca. Inne nie mają sensu. Mam jednak nadzieję, że uda się nam kilka wymarzonych elementów przemycić.

Zaczynamy spełnianie marzeń

Od generalnego sprzątania i zagospodarowania mebli, które mamy. Niektóre z nich będziemy niebawem wymieniać, ale jeszcze trochę muszą poczekać na godnych następców. Są jednak i takie, które musimy kupić jak najszybciej, bo przed remontem (lub w trakcie) się ich pozbyliśmy – chodzi głównie o kanapę i kuchenkę, którą zamieniamy na oddzielną płytę gazową i piekarnik elektryczny (jeśli macie jakieś godne polecenia to teraz jest dobry moment!). Kiedy już będziemy mieć gotową bazę meblową, przejdziemy do dodatków – tych typowo dekoracyjnych i bardziej funkcjonalnych, które można nazwać mianem „przechowywanie drobne”.

Co mi się marzy?

  1. Toaletka w sypialni

    Marzenie chyba każdej kobiety (a przynajmniej tej, która się maluje dość często). W sypialni o wymiarach 3×3,5m, w której stoi spore małżeńskie łóżko nie ma miejsca na dodatkowy mebel. Musiałam mocno pokombinować, żeby znaleźć coś, co się zmieści, będzie spełniać moje wymagania i jednocześnie będzie pasować. Jeśli mój plan wypali, z pewnością pokażę efekt końcowy.

  2. Lustro z szafką na biżuterię

    Pierwszy raz widziałam je bodajże na Grouponie czy innym tego typu serwisie. Wąskie i wysokie białe lustro, którego tafla to tak naprawdę drzwiczki, za którymi kryją się wieszaczki na naszyjniki i przegródki na wszelkie pierścionki, kolczyki i bransoletki. Stojącego nigdzie nie wcisnę, ale znalazłam mniejszą wersję zawieszaną na ścianie. Kiedyś dostałam już od Piotrka sporą szkatuł(k)ę na biżuterię, więc myślę, że ten model pomieści resztę moich świecidełek. Oczywiście lustro zawiśnie nad toaletką.

  3. Świeże zioła

    Nie jestem fanką ogrodnictwa i większość kwiatków szybko u nas pada, ale dla świeżej mięty jestem w stanie zrobić wiele. Chciałabym mieć kilka doniczek różnych ziół, ale wciąż się zastanawiam, gdzie je postawić (albo powiesić na relingu). Chyba metodą prób i błędów dowiemy się, gdzie im najlepiej.

  4. Organizacja przyborów do rękodzieła = domowe biuro

    Zawsze wydawało mi się, że ekspozycja wszelkich wstążek, tasiemek i pisadeł sprawdzi się tylko w jakiś pracowniach, ale naoglądałam się Pinteresta i wymyśliłam, jak to przemycić w naszym mieszkaniu. Jak widzieliście na Instagramie, nasz stół-biurko stoi przy oknie. Po mojej lewej stronie mam parapet, a pod nim trochę pustego miejsca – to tam postaram się wkomponować moje rękodzielnicze „przydasie” – przy produkcji zaproszeń, podziękowań dla rodzicówpoduszeczek trochę się tego uzbierało. Nie wspominam już o wszelkich gadżetach do pakowania prezentów czy kolorowych pisadłach… Będzie tez miejsca na przechowywanie dokumentów i tablice korkowe z podkładek pod garnki.

  5. Bonsai

    Zawsze mi się bardzo podobały te małe, finezyjnie powyginane drzewka. Wyobrażałam sobie mini scenki rozgrywające się pod nimi. Nie raz widziałam w sieci pomysły na „ogródek dla wróżek” robiony w ogrodzie – czemu nie zrobić go w doniczce? Jak znajdę idealne drzewko – nie za duże, nie za małe, z odpowiednim nie za grubym pniem i ładną koroną – poszukam też jakiś uroczych towarzyszy dla niego. W bloku nie będę uprawiać wielu roślin, więc te obecne muszą być wyjątkowe.

  6. Girlanda żarówkowa

    Od dłuższego czasu lampki choinkowe i ogrodowe panoszą się po wnętrzach przez cały rok. Mi bardzo spodobały się te trochę industrialne i surowe czarne sznury ze zwykłymi żarówkami. Klimatem pasowałyby do naszej kuchni (patrz: oba zdjęcia), ale tam już mamy lampę (którą widać powyżej). W dużym pokoju brakuje nam trochę oświetlenia w głębi (mieszkamy na parterze i jest tu dość ciemno). Początkowo w rogu salonu miała stanąć lampa podłogowa, ale bardziej mobilny charakter girlandy mnie przekonuje. Piotrkowi pomysł też się spodobał, więc do Bożego Narodzenia może uda się go zrealizować.

  7. Duże lustro w salonie

    Ten pomysł jest połączony z powyższym. Ponoć lustra optycznie powiększają przestrzeń. Wymyśliłam sobie lustro wielkości drzwi, które będzie odbijać światło lampek zawieszonych przed nim. Generalnie dużo tu DIY, więc jeszcze nie wiem, czy uda nam się zrealizować ten pomysł, ale jaram się bardzo na myśl o nim. Nie chcę zdradzać nic więcej, z resztą i tak byłoby to ciężko opisać. Mam nadzieję, że niedługo zobaczycie, jak nam wyszło. A jak nie wyjdzie to znaczy, że wymyśliliśmy jakiś lepszy patent na zagospodarowanie ściany.

  8. Kolorowy i wesoły kącik

    Ten element jest już w sumie niemal gotowy. Marzyło mi się miejsce w domu, w którym przedmioty, będą sprawiały, że kąciki ust mimowolnie podnoszą się w uśmiechu. Nie pamiętam jak to wyszło, ale naszym najweselszym miejscem w domu jest łazienka. Mamy kolorowa ścianę, przezabawny plakat (kiedyś udostępniałam go na Facebooku… pamiętacie?), kosz na śmieci w kształcie jednorazowego kubka na kawę i kilka innych komicznych elementów. Mała łazienka w bloku nabrał charakteru. Pokażę Wam ją, jak skończymy robić szafkę we wnęce (sami! a co!).

Nareszcie urządzamy mieszkanie po swojemu

Stare meble po babci zostają jedynie w kuchni – całą resztę kupowaliśmy sami w ostatnich latach albo dokupimy niebawem. Przed nami ta najprzyjemniejsza część. Układanie, przestawianie, wieszanie, organizacja i dekoracja. Mam ochotę wszystko kupować nowe, ale nie szaleję. Co chwila przychodzą mi do głowy nowe pomysły. Rozrysowuję, wycinam i układam meble na kartkach, by znaleźć idealny układ. Nie mogę doczekać się efektu końcowego, ale cieszą mnie też poszczególne etapy postępu ku ładniejszemu mieszkaniu.

Poremontowe spełnianie marzeń małych - białe płytki, czarna fuga, rura

Remont to ważna i trudna część małżeństwa

Serio. Każda para na przestrzeni lat przechodzi przez jakiś remont i to zapewne nie jeden. Sławetne mądrości ludowe o tym, że jak się ludzie nie rozwiodą podczas budowy domu (czyli hiper mega giga remontu) to już nic ich nie ruszy, słyszałam wielokrotnie i coraz bardziej rozumiem ich przesłanie. I chociaż skleciłam kilka porad, jak się nie pozabijać podczas odnawiania mieszkania to jednak przyznaję, że były trudne momenty. Ba! Pewnie jeszcze kolejne przyjdą zanim definitywnie zakończymy wszystkie prace.

Remont to okazja do spełniania marzeń

Można patrzeć na to wszystko jak na okropną powinność, masę niecodziennych męczących czynności, brud, syf, wydane krocie i użeranie się z robotnikami. Można też spojrzeć bardziej perspektywicznie i dostrzec w tym wszystkim szansę, można skupić się na tym, po co to wszystko robimy, a nie ile wydaliśmy i jak bardzo jesteśmy zmęczeni. Można znaleźć w tym sposób na to, by zrobić przyjemność drugiej osobie, a nie tylko postawić na swoim. Nie zrealizowałabym żadnego z powyższych punktów, gdyby mój mąż się na to nie godził. Toaletkę z lustrem prawdopodobnie dostanę od niego w spóźnionym prezencie urodzinowym. Z ziół będziemy razem korzystać do gotowania i robienia drinków. Wesoła łazienka stała naszym małym sekretem, o którym nie opowiadaliśmy rodzinie i razem obserwujemy ich reakcje. Żeby zrobić przyjemność mojemu mężowi, szukam pomysłu na wyeksponowanie jego kolekcji magazynu CD – Action (ktoś coś?). Generalnie mogłabym się upierać, żeby schował je do piwnicy, bo „nam nie pasują”, ale nie na tym polega małżeństwo.

Szukanie dodatków i inspiracji na wykończenie naszego mieszkania bardzo mnie angażuje. Szukam rozwiązań idealnych, a nie dobrych. Znajduję je, ale potrzebuję czasu. W związku z tym na blogu pojawi się kilka wpisów wnętrzarskich, że tak powiem. Skoro i tak oglądam mnóstwo pięknych rzeczy, to czemu mam to trzymać tylko dla siebie? Wszystkiego i tak nie kupię i nie wykorzystam, a może Wam się przyda. :) Zapewniam, że każdy znajdzie coś dla siebie. Będzie kolorowo i wesoło, a kiedy indziej monochromatycznie i industrialnie. Będzie pięknie!

A jakie Wy macie drobne marzenia domowe? Co bardzo byście chcieli mieć w swoich czterech ścianach?

  • My robiliśmy szafkę w kuchni i to było wręcz mega łączące. W ogóle to nasze małżeństwo zaczęło się od remontu ;)