fbpx

Najlepszy dzień mojego życia

with 12 komentarzy
Pobraliśmy się. Było pięknie. Wspaniała atmosfera w kościele, świetna oprawa muzyczna, rodzina i przyjaciele, druhny i drużbowie. Pięknie i z rozmachem. Wesele w środku miasta we wnętrzach godnych pałacyku. Udany pierwszy taniec, pyszne jedzenie, toasty, zabawa do białego rana.
Coś Ci się nie zgadza? Opis zbyt krótki, lakoniczny? To dobrze, bo ja nie o tym! :)
najlepszy dzień mojego życia
Wstaliśmy koło południa i wtedy zaczął się najszczęśliwszy dzień mojego życia. Przebudzaliśmy się łaskotani słońcem od jakiś dwóch godzin. Patrzyliśmy na siebie i zasypialiśmy znów z uśmiechem. W naszym małżeńskim łóżku i nowej małżeńskiej pościeli. Suknia ślubna wisiała na drzwiach, migocząc w świetle dnia. Inna, przyszarzała od spodu i lekko nadszarpnięta obcasem. Śniadania nie pamiętam, ale na pewno miało smak wesela. Ten, którego nie spróbowałam nocą. W salonie były prezenty. Wszędzie. Mogliśmy jedynie dojść do kanapy wąską ścieżką. W piżamach, z dziecięcą radością odpakowywaliśmy wszystkie paczki. Było tam mnóstwo rzeczy – tych z listy, którą spisaliśmy i kilka niespodzianek. Dostaliśmy też dużo ramek na zdjęcia i książek zamiast kwiatów przed kościołem. Nigdzie się nie spieszyliśmy. Każdy prezent oglądaliśmy dokładnie, czytaliśmy wszystkie dołączone kartki i dedykacje, próbowaliśmy skojarzyć po kolorowych papierach, co od kogo dostaliśmy. Nie wiem, ile to trwało. Mieliśmy czas.
 
Wieczorem poszliśmy na Mszę, bo to była niedziela. Na koniec trochę się wzruszyłam, dotarło do mnie, że dzień wcześniej podczas takiej samej liturgii składaliśmy sobie przysięgę małżeńską. Później pojechaliśmy prosto do kina. Akurat na ekrany wszedł „Titanic 3D”. Klasyk, który oboje znamy na pamięć. Trzymaliśmy się za ręce nieprzyzwyczajone jeszcze do obrączek. Seans skończył się późno. Wracaliśmy nocnym autobusem. Po raz pierwszy razem do domu. Bez kombinowania, szybkiego rozstania na przystanku i sms’ów po powrocie, czy wszystko w porządku. Razem czekaliśmy, razem jechaliśmy i razem weszliśmy do domu, by spędzić razem pierwszą małżeńską noc.
najpiękniejszy dzień mojego życia
Nie było żadnych poprawin, ani rodzinnych spotkań. Spędziliśmy ten dzień jako nowa rodzina, która zaczyna swoją historię. Powoli i bez pośpiechu. Zupełnie normalnie.
  
To był do tej pory najlepszy dzień mojego życia. Spokojny, tak różny od tych tygodni przed ślubem. Nigdzie się nie spieszyliśmy, nie musieliśmy nic załatwiać, nikt od nas nic nie chciał. Po prostu byliśmy tu i teraz i cieszyliśmy się sobą. Tak jak zawsze wcześniej, ale inaczej. Już nie jako chłopak i dziewczyna, ale jako mąż i żona. Pierwszy dzień życia, o jakim marzyłam. Z Nim.

Follow Olborska:

Blogerka i projektantka Mocem

Jestem Ewa, żona Piotra. Piszę o kreatywnych ślubach i późniejszym szczęśliwym życiu. W moim sklepie znajdziesz produkty dla małżonków, koszulki dla par i akcesoria ślubne. Bestsellerem stały się puzzle z pytaniem o świadkowanie.